Dwu i pół krotnie przekroczone zostały normy bakterii enterokoków w wodach rzeki Bóbr. Informację przekazała wojewoda dolnośląska. Ale to nie wszystko!
Za nami ponad trzy tygodnie od apogeum katastrofy ekologicznej do jakiej doszło przez nieodpowiedzialne działania związane ze spuszczaniem wody z Jeziora Pilchowickiego. W efekcie ze zbiornika odłowiono 23,47 tony śniętych ryb, przy zaledwie 2,21 tonach żywych. Życie w rzece Bóbr zamarło. Normy zanieczyszczeń były przekroczone choćby ponad 12500 procent! Mimo upływu czasu sytuacja nie wróciła do normy. przez cały czas obowiązuje zakaz korzystania z wód rzeki.
Służby codziennie przekazują informację o sytuacji w Dolinie Bobru. Wprawdzie komunikaty względem tych pierwszych nie są już tak obszerne i wyczerpujące, ale i tak wprawne oko może z nich wyczytać, iż sytuacja jest bardzo poważna.
Wojewoda Dolnośląska Anna Żabska w komunikacie dotyczącym sytuacji na rzece Bóbr z dnia 23 lipca 2026 r. przekazuje, iż „Na bieżąco monitorowane są parametry wody. Sondy zainstalowane na jazie w Rakowicach oraz przy jazie Pilchowice II stale mierzą natlenienie i temperaturę wody”. Niemniej nie są już podawane wyniki tych badań z poszczególnych punktów. A sama informacja o tym, iż badania są prowadzone raczej nikogo z mieszkańców regionu nie uspokoi.
W komunikacie wskazano, iż „Państwowa Inspekcja Sanitarna poinformowała, iż mikrobiologiczna jakość wody w rzece Bóbr utrzymuje się na stabilnym poziomie, zgodnym lub zbliżonym do wymagań dla wody w kąpieliskach i miejscach okazjonalnie wykorzystywanych do kąpieli”. Nie ma tu jednak wskazania, w którym to punkcie rzeki ta woda jest taka czysta? Bo jak się spogląda, na to, co płynie korytem rzeki Bóbr, czy to w Pilchowicach, Nielestnie, Wleniu, Marczowie, Dębowym Gaju, czy choćby w oddalonym od zapory pilchowickiej o około 25 kilometrów Lwówku Śląskim, to raczej nikt nie chciałby się w tym czymś kąpać.
Niemniej w przekazanej na stronach dolnośląskiego urzędu wojewódzkiego informacji, ponownie pojawia się też wzmianka o zagrożeniu bakteriami enterokoków. Tym razem ich stężenie jest zdecydowanie większe niż informowaliśmy poprzednio.
„Wyniki badań próbek pobranych 20 lipca 2026 r. wykazały, iż w punkcie Nielestno – miejsce spływu kajaków stwierdzono obecność enterokoków na poziomie 1000 jtk/100 ml, co przekracza dopuszczalną wartość dla kąpielisk (≤400 jtk/100 ml). W punktach Rakowice Małe oraz Włodzice Małe wartości enterokoków nie przekraczają obowiązujących norm.” – wskazuje wojewoda. Brak jest jednak informacji o sytuacji w Pilchowicach, Wleniu, czy Marczowie.
Enterokoki to jak już informowaliśmy bakterie, które naturalnie występują w przewodzie pokarmowym ludzi i zwierząt. Ich obecność w wodzie jest jednak sygnałem alarmowym. Nie chodzi o same bakterie, ale o to, iż są one wskaźnikiem zanieczyszczenia fekalnego. Obecność tych bakterii może też świadczyć o możliwości występowania innych, znacznie groźniejszych drobnoustrojów chorobotwórczych.
Przez wiele lat enterokoki uważano za bakterie o niewielkiej chorobotwórczości. w tej chwili wiadomo jednak, iż mogą wywoływać zarówno łagodne, jak i bardzo ciężkie zakażenia. Najczęściej powodują dolegliwości ze strony układu pokarmowego, takie jak biegunka, bóle brzucha i wymioty, ale mogą również prowadzić do zakażeń układu moczowego, nerek, skóry czy narządów płciowych. W cięższych przypadkach odpowiadają za zapalenie wsierdzia, zapalenie płuc, zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, a choćby sepsę, czyli uogólnioną reakcję zapalną organizmu.
Sanepid wreszcie – ponad trzy tygodnie po katastrofie – ruszył do ludzi z badaniem wody w studniach. „22 lipca przedstawiciele Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Lwówku Śląskim pobrali próbki wody z 5 przydomowych studni w Pilchowicach, zlokalizowanych w pobliżu rzeki Bóbr. Badania prowadzone przez Powiatową Stację Sanitarno-Epidemiologiczną w Jeleniej Górze mają potwierdzić, czy woda spełnia wymagania jakościowe dla wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi.” – czytamy w komunikacie.
Wojewoda wskazuje także, iż pracownicy Wód Polskich kontrolują rzekę i jej dopływy pod względem ujawniania nielegalnych wpływów. I jak z jednej strony oczywiście należy się cieszyć z tego, iż PGW wreszcie realizuje swoje zadania, to wspominanie o tym w komunikacie sztabu kryzysowego dotyczącym sytuacji po katastrofie wydaje się być nieco nietrafionym pomysłem i przypomina działania Wód Polskich po ujawnieniu przez redakcję Lwówecki.info afery na cieku Słotwina w Zbylutowie.
„Wody Polskie kontynuują działania mające na celu identyfikację urządzeń wodnych wykonanych bez wymaganych pozwoleń wodnoprawnych. 23 lipca prowadzona jest wizja terenowa na cieku Lipka (dopływ Bobru w Nielestnie) pod kątem ujawnienia ewentualnych nielegalnych wylotów.” – pisze pani wojewoda.
czytaj także Gmina Lwówek Śląski. Tym korytem płynęły ścieki z trzech wsi oraz Wiemy, ile nielegalnych wylotów ścieków ujawniły Wody Polskie
Niestety, przez cały czas obowiązuje zakaz korzystania z wody w rzece Bóbr a odcinku od korony Zapory Pilchowickiej do zbiornika Rakowice. Zakaz obejmuje wchodzenie do wody, w tym kąpiele, pojenie zwierząt, amatorski i gospodarczy połów ryb, korzystanie z wód do celów gospodarczych, używanie jednostek pływających.
Nadal nie ma wyników badań, a przynajmniej nie są podawane do publicznej wiadomości, dotyczących osadów dennych w Jeziorze Pilchowickim.
Dodać tu też warto, iż redakcja z początkiem tygodnia zwróciła się do pani wojewody, ale także do innych służb o wyniki pomiarów koncentracji zawiesiny w rzece Bóbr ostatnich czterech tygodni, jak również o informację, kiedy i gdzie została utworzona specjalna bariera, której celem miało być wychwytywanie zawiesiny z wody? Informacja o ustawieniu takiej zapory pojawiła się podczas konferencji prasowej z udziałem pani wojewody. Niemniej na razie nie mamy żadnych odpowiedzi.

4 godzin temu















