Fałszywi lekarze sprzedają „cudowne leki”

bejsment.com 1 godzina temu

Dr Bonnie Henry, inspektor zdrowia Kolumbii Brytyjskiej, pokazana na ekranie telefona podczas konferencji prasowej w lutym 2021 roku, jest jedną z prominentnych kanadyjskich lekarek, których nazwiska zostały „deepfake’owane” w mediach społecznościowych.

Znani kanadyjscy lekarze coraz częściej pojawiają się w internetowych reklamach preparatów, których nigdy nie polecali. Oszuści wykorzystują sztuczną inteligencję, aby skopiować ich twarze i głosy, a następnie tworzą niezwykle realistyczne filmy. Lekarze ostrzegają, iż proceder nie tylko pozbawia ludzi pieniędzy, ale może stanowić poważne zagrożenie dla ich zdrowia.

Jedną z jego ofiar stała się dr Bonnie Henry, Provincial Health Officer Kolumbii Brytyjskiej, doskonale znana Kanadyjczykom z konferencji prasowych podczas pandemii COVID-19.

W pewnym momencie Henry zaczęła pojawiać się również w zupełnie innych nagraniach. Jej wygenerowana przez AI postać reklamowała w mediach społecznościowych rzekome produkty lecznicze, w tym preparat mający pomagać w problemach z prostatą.

– Początkowo naprawdę mnie to przestraszyło, ponieważ tak łatwo można było sprawić, żeby wyglądało, jakbym mówiła rzeczy, które po prostu nie były prawdziwe – powiedziała Henry w rozmowie z CBC.

Podobny problem ma dr François Marquis, szef oddziału intensywnej terapii w Maisonneuve-Rosemont Hospital w Montrealu. Pacjenci i współpracownicy wielokrotnie informowali go o reklamach na Facebooku, w których jego cyfrowa kopia zachwalała rozmaite tabletki i preparaty.

Lekarz intensywnej terapii, dr François Marquis, odkrył, iż sztuczna inteligencja (AI) wykorzystywała jego twarz i głos do sprzedaży leków online. Marquis jest jednym z kilku kanadyjskich lekarzy, którzy padli ofiarą podobnych kampanii z wykorzystaniem sztucznej inteligencji

W najnowszej wersji fałszywy Marquis reklamuje środek mający pomagać na stawy. Oszuści posunęli się choćby do umieszczenia w reklamie rzekomej obietnicy wypłacenia miliona dolarów osobom, które nie będą zadowolone z produktu.

Stracił setki dolarów

Problem nie ogranicza się do bezprawnego wykorzystania wizerunku lekarzy.

Marquis opowiedział o człowieku, który pojawił się na oddziale intensywnej terapii i zażądał od niego zwrotu pieniędzy za tabletki kupione po obejrzeniu fałszywej reklamy. Poszkodowany wydał kilkaset dolarów, a zamówionego produktu nigdy nie otrzymał.

Lekarz obawia się jednak jeszcze poważniejszych konsekwencji. Osoby ufające spreparowanym nagraniom mogą kupować nieznane preparaty, przyjmować substancje niewiadomego pochodzenia albo – kierując się fałszywą poradą – odstawić leki przepisane przez prawdziwego lekarza.

Marquis próbował zgłaszać filmy platformom społecznościowym, policji oraz organizacjom lekarskim. Jak twierdzi, choćby gdy udaje się doprowadzić do usunięcia konkretnego materiału, niedługo pojawiają się kolejne.

Bonnie Henry również wysyłała pisma z żądaniem zaprzestania wykorzystywania jej wizerunku. Jej zdaniem instytucje, policja i pracodawcy przez cały czas nie są odpowiednio przygotowani do pomocy osobom, których głos i twarz zostały wykorzystane do stworzenia deepfake’ów.

Coraz trudniej rozpoznać oszustwo

Deepfake to stworzony lub zmodyfikowany przy użyciu sztucznej inteligencji obraz, nagranie albo głos prawdziwego człowieka. Technologia pozwala sprawić, iż dana osoba pozornie wypowiada słowa, których nigdy nie powiedziała.

Jakość takich materiałów gwałtownie rośnie. Dotyczy to nie tylko lekarzy. W fałszywych reklamach i oszustwach wykorzystywane są wizerunki polityków, celebrytów i dziennikarzy.

Lynn Phaneuf stracił prawie 3000 dolarów, inwestując w stronę kryptowalutową po obejrzeniu filmu deepfake, który wyglądał jak wywiad CBC News z premierem Markiem Carneyem, który promował kryptowaluty. Eksperci twierdzą, iż te oszustwa z wykorzystaniem sztucznej inteligencji stają się coraz trudniejsze do wykrycia.

Badanie opublikowane w 2023 roku wykazało, iż w określonych warunkach choćby około połowy uczestników miało problemy z odróżnieniem prawdziwych filmów dotyczących zagadnień naukowych od deepfake’ów.

Timothy Caulfield, profesor University of Alberta zajmujący się prawem ochrony zdrowia i polityką naukową, ostrzega, iż wraz z rozwojem sztucznej inteligencji oszustwa będą stawały się jeszcze bardziej przekonujące.

Kanada nie ma jednolitego systemu

Nie wiadomo dokładnie, jak wiele reklam wykorzystujących fałszywe wizerunki lekarzy pojawia się w Kanadzie. Lekarze zwracają jednak uwagę, iż przez cały czas brakuje skoordynowanego sposobu reagowania na takie przypadki.

Dr Fahad Razak ze St. Michael’s Hospital w Toronto podkreśla, iż dodatkowym problemem jest międzynarodowy charakter internetu. Duża część treści oglądanych przez Kanadyjczyków powstaje poza krajem, co utrudnia egzekwowanie kanadyjskich przepisów.

Rząd federalny podejmuje działania dotyczące zagrożeń związanych ze sztuczną inteligencją, jednak w przypadku fałszywych reklam medycznych duża część odpowiedzialności za rozpoznanie oszustwa przez cały czas spoczywa na użytkownikach internetu.

Osoby, które padły ofiarą cyberprzestępstwa, mogą zgłosić sprawę policji oraz Canadian Anti-Fraud Centre.

Lekarz sprzedaje preparat? Uważaj

Eksperci wskazują na prosty sygnał ostrzegawczy: film, w którym znany lekarz próbuje sprzedać konkretny produkt medyczny.

Canadian Medical Association przypomina, iż lekarze w Kanadzie podlegają regulacjom prowincyjnych i terytorialnych organizacji zawodowych. Szczegółowe przepisy mogą się różnić, ale lekarze nie mogą publicznie reklamować i zachwalać regulowanych produktów zdrowotnych w reklamach, mediach społecznościowych czy wywiadach.

Dlatego Caulfield radzi zachować szczególną ostrożność zawsze wtedy, gdy internetowy film jednocześnie przekazuje poradę medyczną i próbuje coś sprzedać.

Razak proponuje jeszcze prostszy test. Warto przypomnieć sobie własne wizyty u lekarza i zadać pytanie: jak często lekarz wyciąga z szuflady pudełko tabletek i próbuje je sprzedać pacjentowi?

– Nasz system ochrony zdrowia tak nie działa – podkreśla.

Jeśli więc znany kanadyjski lekarz nagle pojawia się na Facebooku lub TikToku i zachwala „rewolucyjny” preparat na prostatę, stawy czy inną dolegliwość, najbardziej rozsądnym pierwszym założeniem jest, iż lekarz może w ogóle nie wiedzieć o istnieniu tej reklamy.

Idź do oryginalnego materiału