W sercu Bieszczadów, wśród potoków i stromych zboczy, w szczelinach i uskokach skał zachodzi cichy proces. Dawsonit powstaje tam, gdzie woda bogata w dwutlenek węgla wnika w pęknięcia skalne i krystalizuje milimetr po milimetrze. Choć wygląda jak delikatna mgiełka lub pajęcza nić, jest ważnym świadkiem geologicznych procesów. Minerał ten występuje w postaci cienkich żyłek i drobnych rozetek o średnicy kilku milimetrów. Można go spotkać między innymi nad potokiem Jabłonka oraz w dolinie Solinki w pobliżu Cisnej. To właśnie tam, w strefach uskoków i deformacji skał, odkryto jego wyjątkowe nagromadzenia.
Obecność dawsonitu nie jest przypadkowa. To znak, iż dane miejsce było w przeszłości silnie deformowane przez ruchy tektoniczne, fałdowania i lokalne trzęsienia ziemi. Minerał ten pojawia się w strefie przeddukielskiej Karpat Zewnętrznych, gdzie miliony lat temu dochodziło do kolizji płyt tektonicznych. W tych samych szczelinach krystalizuje także z kalcytem, dolomitem oraz marmaroskimi diamentami, czyli idealnie uformowanymi kryształami kwarcu.
Pod mikroskopem dawsonit odsłania swoją niezwykłą strukturę. Tworzą go cienkie, równoległe włókna, czasem zakrzywione lub zebrane w rozetki, układające się w fantazyjne wzory. Co ciekawe, jego wzrost może być sezonowy. Podczas powodzi część osadów bywa niszczona, by później znów się pojawić, co czyni go dynamicznym elementem współczesnego krajobrazu geologicznego.
Dla naukowców dawsonit jest cennym narzędziem badawczym, pozwalającym odtworzyć historię ruchów skał i przepływu podziemnych roztworów. Ma też znaczenie w badaniach nad sekwestracją dwutlenku węgla, ponieważ potrafi trwale wiązać CO₂ w głębi ziemi. Dla mieszkańców i turystów to dowód, iż Bieszczady kryją wyjątkowe, choć niepozorne skarby, które najlepiej podziwiać na miejscu, z szacunkiem dla przyrody i geologii.








