GieKSa nie dała rady Nottingham Panthers. Jutro mecz o brązowy medal

4 godzin temu

Ambitnie grająca GieKSa, niesiona gorącym dopingiem około pięciusetosobowej grupy kibiców, którzy wybrali się do Anglii, nie sprostała gospodarzom turnieju Nottingham Panthers. Jutro Katowiczanie zmierzą się o brązowy medal Pucharu Kontynentalnego z duńskim Herning Blue Fox.

W drugim spotkaniu finałowego turnieju Pucharu Kontynentalnego GieKSa zmierzyła się z gospodarzami Nottingham Panthers. Mecz toczył się o dużą stawkę, bo wiadomo było, ze zwycięzca pojedynku zmierzy się jutro w wielkim finale z Torpedo Ust-Kamienogorsk z Kazachstanu. Już przed meczem wiadomo było, iż Brytyjczycy będą znacznie groźniejszym rywalem niż HK Mogo, z którym Katowiczanie wygrali wczoraj po serii rzutów karnych. Od pierwszej syreny Pantery rzuciły się do ataku. Trójkolorowa defensywa oraz Eliasson spisywali się jednak bez zarzutu. Co najważniejsze polscy hokeiści grali twardo, ale przez cale 20 minut udało im się uniknąć przewinień, które były prawdziwą zmorą drużyny zaledwie dzień wcześniej. GieKSa nie ograniczała się tylko do obrony. Szukała także swoich szans w kontratakach i kilka razy była blisko pokonania golkipera gospodarzy. Najlepszą sytuację miał w 5 min. Michalski, który strzelał z bliskiej odległości, ale Grande wykazał się swoimi umiejętnościami. Pierwsza tercja skończyła się więc bezbramkowym remisem.

W drugiej odsłonie Nottingham nacisnęło jeszcze bardziej i już w 23 min. wyszło na prowadzenie po uderzeniu Volcana pod poprzeczkę. GieKSa nie zamierzała jednak składać broni i dwie minuty później blisko wyrównania był Jonasz Hofman, ale świetną paradą popisał się Grande. Próbujący odwrócić niekorzystny wynik Trójkolorowi musieli się odsłonić, co narażało ich na ataki rywali. W 26 min. krążek znów wylądował w bramce Eliassona, ale sędziowie chwilę wcześniej przerwali akcję i gola nie zaliczyli. W 34 po trafieniu Doherty nie było już jednak żadnych wątpliwości i po dwóch tercjach Katowiczanie przegrywali z faworyzowanymi Brytyjczykami dwoma bramkami.

W trzeciej odsłonie gospodarze kontrolowali przebieg pojedynku. W 47 min. na ławkę kar odesłany został Henbrant i przed wicemistrzem Polski pojawiła się okazja na zdobycie kontaktowego gola. W ciągu dwóch minut gry w przewadze nie udało mu się jednak choćby założyć zamka, a dodatkowo tuż po powrocie do pełnych składów Pantery wyszły z kontrą, która zakończyła się trzecią bramką. Na około sześć minut przed końcem spotkania trener Jacek Płachta zdecydował się na desperacki manewr wycofania bramkarza, co bardzo gwałtownie skończyło się czwartym trafianiem dla rywali, którego autorem został Doherty. GieKSa do ostatnich sekund starała się zdobyć honorowego gola. Ta sztuka jej się jednak nie udała. Ostatecznie pomimo gorącego dopingu swoich kibiców przegrała więc z Nottingham Panthers 0:4 i jutro w walce o brązowy medal spotka się z duńskim Herning Blue Fox.

Nottingham Panthers – GKS Katowice 4:0 (0:0, 2:0, 2:0)

Bramki: Volcan, Doherty (2), Henbrant

Nottingham Panthers: Grande, Sheldon – Zech, Garat, Doherty, Alfaro, Armour – Noel, Stridsberg, Harris, Pearson, Marcinew – Tetlow, Spencer, Volcan, Lemos, Henbrant – Kelsall, Betteridge, Ulrick. Trener: Daniel Stewart

GKS Katowice: Eliasson, Kieler – Runesson, Lundegard, Wronka, Pasiut, Hofman Jo. – Varttinen, Verveda, Dupuy, Anderson, Fraszko – Hoffman, Chodor, Koivusaari, Monto, McNulty – Maciaś, Dawid, Hofman Ja., Michalski, Bepierszcz. Trener: Jacek Płachta

Idź do oryginalnego materiału