GieKSa wygrała w Oświęcimiu z Unią 3:1 i w półfinałowej rywalizacji do czterech zwycięstw doprowadziła do remisu 3:3. Siódme starcie, decydujące o awansie do finału, odbędzie się już w piątek w Satelicie.
GieKSa przystąpiła do szóstego półfinałowego spotkania Tauron Hokej Ligi z nożem na gardle. Katowiczanie po ostatniej porażce w Satelicie w rywalizacji do czterech zwycięstw przegrywali 2:3 i musieli wygrać, żeby zachować szanse na awans do wielkiego finału. Na domiar złego poza składem z powodu kontuzji przez cały czas pozostawał jeden z liderów drużyny Jean Dupuy. Jedynym pocieszenie dla trenera Jacka Płachty był powrót na lód ostatnio także nieobecnego Juho Koivusaariego. Grający pod dużą presją Katowiczanie od początku próbowali narzucić rywalom swoje warunki gry. Unia spokojnie się jednak broniła i to ona w 8 min. była bliska objęcia prowadzenia, ale Tyczyński przegrał sytuację sam na sam z Eliassonem. W kolejnych minutach mecz się wyrównał i obie ekipy miały swoje szanse na pokonaniem przeciwnika. Zarówno Eliasson, jak i Lundin byli jednak bardzo skoncentrowani i przez całe dwadzieścia minut nie dali się zaskoczyć.
Na pczątku drugiej tercji obraz gry nie uległ zmianie. W 24 min. dynamiczną akcję przeprowadził Fraszko, który świetnie obsłużył Andersona, a ten otworzył wynik meczu. Po utracie gola Oświęcimianie włączyli piąty bieg i mocno Katowiczan nacisnęli. W ciągu kilku minut blisko wyrównania byli m.in. Petras, Peresunko, Moutrey i Ahopelto, ale wciąż bez efektu. W 33 min. sędziowie odgwizdali przewinienie Runessona. W 35 min. dołączył do niego Verveda i przez 23 sekundy Trójkolorowi grali w podwójnym osłabieniu. Z tej opresji udało im się jeszcze wyjść, ale w 36 min. gospodarze wykorzystali grę z jednym zawodnikiem więcej i Ahopelto znalazł drogę do siatki.
Na początku trzeciej odsłony podopiecznym trenera Jacka Płachty ponownie udało się wyjść na prowadzenie po trafieniu Lundegarda, który wykorzystał podanie zza bramki od Michalskiego. Tym razem Katowiczanie nie dali się zepchnąć do obrony, co nie oznacza, iż Eliasson między słupkami się nudził. W 49 min. katowicki golkiper wykazał się swoim kunsztem przy uderzeniu Moutrey’a. W odpowiedzi ładną, indywidualną akcją popisał się Wronka, ale Lundin także nie dał się zaskoczyć. W 55 min. pod bramką Trójkolorowych zrobiło się wielkie zamieszanie. Oświęcimianie byli blisko wepchnięcia gumy do siatki, ale ostatecznie Eliasson ją zamroził. W pełnej emocji końcówce gospodarze dwoili się i troili, ale manewr z wycofaniem bramkarza zakończył się trafieniem Andersona do pustej bramki. Pojedynek zakończył się ostatecznie zwycięstwem GieKSy 3:1 Dzięki temu Katowiczanie w półfinałowej rywalizacji z Unią doprowadzili do remisu 3:3. Ostatni, siódmym mecz pomiędzy oboma zespołami, który zdecyduje o tym, kto zmierzy się w wielkim finale z GKS-em Tychy, odbędzie się już w piątek w Satelicie.
Unia Oświęcim – GKS Katowice 1:3 (0:0, 1:1, 0:2)
Bramki: Ahopelto – Anderson (2), Lundegard
Unia Oświęcim: Lundin, Tyczyński I. – Soderberg, Makela, Partanen, Olsson Trkulja, Peresunko – Morrow, Scarlett, Moutrey, Heikkinen, Ahopelto – Kubes, Matthews, Rac, Tyczyński D., Petras – Prokopiak, Mościcki, Prusak, Krzemień, Kusak. Trener: Robert Kalaber
GKS Katowice: Eliasson Kieler – Runesson, Lundegard, Fraszko, Pasiut, Hofman Jo. – Varttinen, Verveda, Huhdanpaa, Anderson, Wronka – Chodor, Hoffman, Coatta, McNulty, Hofman Ja. – Maciaś, Koivusaari, Michalski, Dawid, Bepierszcz. Trener: Jacek Płachta

8 godzin temu















