GKS Tychy tłem w debiucie Hokejowej Ligi Mistrzów. Mistrzowie Czech pokazali moc

35 minut temu

Nie było żadnej niespodzianki. Hokeiści GKS-u Tychy przegrali wyjazdowe spotkanie z Dynamem Pardubice 0:6 (0:3, 0:1, 0:2) w pierwszej kolejce Hokejowej Ligi Mistrzów 2026/27, pozostając tłem dla zdecydowanie lepszych gospodarzy. Do Czech pojechała kibicować spora grupa fanów Trójkolorowych.

Najlepszym zawodnikiem po stronie GKS-u został Tomas Fucik, który zapobiegł wyższej porażce tyskiego zespołu.

Faworytem spotkania byli oczywiście gospodarze. Mistrzowie Czech spośród grona wszystkich uczestników tegorocznej Ligi Mistrzów są wymieniani jako jedni z faworytów do triumfu w całym turnieju. Kibice Dynama z kolei pytani przed spotkaniem nie ukrywali, iż pojedynek z GKS-em Tychy ma być jedynie przetarciem przed sobotnim starciem ze szwedzkim Roegle Aengelholm.

Drużyna trenera Pekki Tirkkonena mogła jednak liczyć na wsparcie swoich kibiców. Do Czech pojechało łącznie ponad tysiąc tyskich kibiców, którzy w ogromnej większości dotarli na lodowisko w długim przemarszu z pardubickiego rynku. Eskortowani przez policję byli słyszani z daleka, a w trakcie drogi na stadion nie brakowało przyjaznych gestów pomiędzy nimi a czeskimi sympatykami.

Nieco ponad 90-tysięczne Pardubice na świecie najbardziej znane są z Wielkiej Pardubickiej – organizowanego od 152 lat legendarnego wyścigu konnego. I gdyby zastosować do meczu taką analogię, to Dynamo niczym pełnej krwi angielskiej koń, ze swadą przeskakiwało kolejne przeszkody. Wprost przeciwnie do Tyszan, którzy pokiereszowani z ledwością doczłapali się do mety.

Początek meczu był dość leniwy. Dynamo dość ostrożnie rozpoczęło, nie forsując tempa. Tak samo GKS, który roztropnie wyczekiwał na rywala w swojej tercji. Trójkolorowi dość rzadko pojawiali się pod bramką przeciwników, a kiedy już to robili, brakowało w ich działaniach dynamiki i dokładności. Pierwszy strzał na bramkę gospodarzy GKS oddał w 8. minucie, a czujność Malcolma-Jamaala Subbana sprawdził Juuso Jamsen. Jak się okazało, to był jedyny celny strzał w tercji.

Wkrótce teżgospodarze objęli prowadzenie. W 10. minucie najlepiej przed bramką Tomasa Fucika odnalazł się Matej Stransky, a zdobyty gol napędził podopiecznych trenera Filipa Pesana do kolejnych akcji.

Przed przerwą Czesi strzelali jeszcze dwukrotnie. Oba gole padły w osłabieniu Tyszan. Na 2:0 w 16. minucie podwyższył Jachym Kondelik, który sprytnie wepchnął krążek przy bliższym słupku, z kolei trzecią bramkę trafił trzy minuty później Miguel Tourigny. Kanadyjczyk otrzymał krążek w lewym buliku, podjechał do środka i huknął jak z armaty pod poprzeczkę. Trzy stracone przez GKS gole dobrze oddawały przebieg rywalizacji, tak samo jak statystyka strzałów – 18 do 1 na korzyść Dynama.

Krótko po wznowieniu gry gospodarze trafili na 4:0, a po raz drugi golem popisał się Kondelik. Mistrz świata z 2024 roku tym razem zaskoczył tyskiego bramkarza strzałem z linii bramkowej, a krążek prześlizgnął się pomiędzy parkanem a słupkiem do siatki. Oddać trzeba jednak, iż gdyby nie dyspozycja Fucika, GKS mógłby stracić więcej bramek. Jednak choćby dobry występ bramkarza to było za mało na rozpędzoną ekipę mistrzów Czech.

Jak w drugiej, tak i w trzeciej tercji GKS Tychy błyskawicznie stracił gola. Ponownie w osłabieniu. W 43. minucie Jan Kostalek uderzył sprzed niebieskiej linii, a odbity od Fucika krążek spadł prosto na kij Lukasa Sedlaka. Kapitan Dynama podwyższył tym samym na 5:0. Trudno wobec takiego wyniku mówić o wielkich emocjach, które towarzyszyły kibicom do końca spotkania, jednak ta część meczu była stosunkowo otwarta. choćby tyszanie mieli swoją dogodną sytuację po strzale Jakuba Janika, ale Subban nie dał się zaskoczyć. Jeszcze na nieco ponad dwie minuty przed zakończeniem spotkania Dynamo trafiło na 6:0 po golu z między bulików Mateja Stranskiego, który tym samym spuentował cały mecz w wykonaniu swojego zespołu.

Kolejne spotkanie i szansa do choć częściowego odkucia się będzie w sobotę 5 września. GKS zagra w Pilźnie z miejscową Skodą, a w drużynie GKS-u mówi się, iż to teoretycznie najbardziej zbliżony poziomem do tyszan zespół z grona wszystkich rywali mistrzów Polski. Trzeźwo należy jednak uznać, iż Trójkolorowi zdecydowanie nie będą faworytami spotkania.

Kamil Hajduk

3 września 2026, Enteria Arena w Pardubicach
HC Dynamo Pardubice – GKS Tychy 6:0 (3:0, 1:0, 2:0)

1:0: Stransky (Cervenka, Sedlak) 9:57,
2:0: Kondelik (Ceresnak) 15:19, 5/4,
3:0: Tourigny (Nosek) 18:28, 5/4,
4:0: Kondelik (Stransky, Cervenka) 21:34,
5:0: Sedlak (Kostalek, Cervenka) 42:36, 5/4,
6:0: Stransky (Kostalek, Cervenka) 57:34.

Dynamo: Subban – Kostalek, Tourigny; Stransky, Sedlak, Cervenka – Ceresnak, Dvorak; Tomasek, Nosek, Smejkal – Gazda, Ludvig; Mandat, Kondelik, Valek – Vapenik, Miklis; Vondracek, Poulicek, Fejes.

GKS: Fucik – Pociecha, Kovar; Knuutinen, Paś, Łyszczarczyk – Kakkonen, Sertti; Jamsen, Ainali, Kerkkanen – Bryk, Viinikainen; Jeziorski, Komorski, Viitanen – Sobecki, Tańczyk; Janik, Kiełbicki, Gościński.

Minuty karne: 4:10.

Strzały: 47:11.

Widzów: 7829.

Idź do oryginalnego materiału