Gladiator Opolskich Mediów to w założeniu pomysłodawców nietuzinkowa postać związaną z naszym sportem. Osoba, która zajmuje się nim nie tylko na boisku, bieżni czy macie, ale też nie musi go czynnie uprawiać. Po prostu Propagator, animator, działacz, człowiek-orkiestra.
Do 31 stycznia zbieraliśmy propozycję wśród naszych słuchaczy i czytelników (najciekawiej uargumentowaną propozycję nagrodzimy zaproszeniem na galę). Następnie wszystkie zgłoszenia skonfrontowaliśmy z propozycjami wewnątrz redakcji i wyselekcjonowaliśmy najlepszą piątkę. I z niej w wybierzemy triumfatora tej kategorii. Nagrodę wręczymy podczas imprezy, która odbędzie się 20 lutego w Silesia – Centrum Dziedzictwa i Sztuki czyli w dawnym Dom Expo.
Gladiator Opolskich Mediów – finalista nr 2
Tymczasem powoli odkrywamy karty i w najbliższych dniach będziemy prezentować kandydatury do nagrody Gladiator Opolskich Mediów. Pierwszymi nominowanymi są Karolina i Bartosz Słodkowscy z Klubu Sportów Walki Gorilla Głubczyce. O czym więcej pisaliśmy TUTAJ.

Druga kandydatura to Tadeusz Widziszowski, który od ponad 35 lat czuwa nad rozwojem kobiecej koszykówki nie tylko w Głuchołazach, ale i w całym regionie. Począwszy od najmłodszych adeptek basketu, po seniorki. Jest nie tylko trenerem i działaczem klubowym, ale i wychowawcą oraz nauczycielem WF-u.
– Jestem bardzo mile zaskoczony nominacją, to dla mnie olbrzymie wyróżnienie. Wiem, iż w naszym województwie jest wielu ludzi, którzy na nie zasługują, a tu padło na moją skromną osobę. Mam nadzieję, iż przez wiele lat troszkę przysłużyłem się do rozwoju sportu opolskiego, a dokładniej koszykówki na ziemi powiatu nyskiego. Tym bardziej jestem wdzięczny, iż zauważyliście mnie, co jest motywujące do kolejnej pracy – nie kryje sam zainteresowany.
Tadeusz Widziszowski w tej chwili trenuje seniorki, juniorki i team do lat 14 w MUKS-ie Chrobrym, a przy tym jest również jego wiceprezesem. Stale czuwa nad rozwojem kolejnych pokoleń koszykarek, a ile przewinęło się ich przez klub w trakcie jego istnienia to policzyć chyba nikt nie zdoła.

– Swoją pracę rozpocząłem i cały czas kontynuuje w najmłodszych grupach wiekowych. Wiele moich drużyn sam powołałem do życia, gdy niektóre dziewczynki miały po 9-10 lat i doprowadziłem je do wieku seniorskiego. Po drodze udało nam się zdobyć kilka medali – wylicza.
Tadeusz Widziszowski – człowiek orkiestra
Zresztą pisząc pół żartem, pół serio, łatwiej byłoby wymienić, czym się w klubie z miasta na granicy polsko-czeskiej nie zajmuje.
– Faktycznie nie ma zbyt wielu takich rzeczy. W takich małych miejscowościach i organizacjach nie tylko ja tak robię, trzeba robić wiele rzeczy. Trenować młodzież, prowadzić zajęcia, dbać o sprzęt, zabiegać o sponsorów, pomagać w zdobywaniu różnych środków. Jest to taka praca u podstaw, ale na tym to adekwatnie polega, bo kiedy powstawały Uczniowskie Kluby Sportowe, w naszym przypadku „Międzyszkolny”, to taki był cel, żeby ich prowadzenie przejęli także działacze i rodzice – nie kryje Tadeusz Widziszowski, który pochodzi z okolic Prudnika i tam złapał „koszykarskiego bakcyla” jeszcze jako uczeń tamtejszego liceum.
Tym bardziej, iż od dawna jest również nauczycielem. w tej chwili w Szkole Podstawowej nr 3 w Głuchołazach.
– Jak wielu trenerów drużyn młodzieżowych, egzystencję zapewniam sobie pracując w szkole, a popołudniami dopełniam swoją pasję w klubie. Prowadziłem też różne kadry województw, makroregionu, więc to wszystko wpływało na mój ciągły rozwój i kontakt z młodzieżą. Ja też przy tych dzieciakach dojrzewałem – wspomina. – Moja praca z kolei umożliwiała mi dostęp do najmniejszych dzieci, bo na ogół robiłem nabory albo w „swojej” szkole albo w sąsiednich. I to też ułatwiało kontakt z rodzicami. To też właśnie powodowało, iż przez tak wiele lat ciągle mamy młodzież i klub działa.

I to jak. Był czas, i to całkiem niedawno, iż seniorki Chrobrego pukały do ekstraklasy. Teraz świetnie radzą sobie w 2 lidze (choć głównie grają tam juniorki). Zespoły młodzieżowe często biły się w turniejach finałowych mistrzostw Polski, a i zdarzały się medale tychże zmagań, jak to miało miejsce w 2009 roku z juniorkami starszymi. W poprzednim sezonie drużyna U19 została sklasyfikowana w pierwszej dziesiątce w kraju. A teraz tylko wyższego zwycięstwa w ostatnim meczu ćwierćfinału zabrakło by głuchołazianki znalazły się w „12”.
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydanie

1 godzina temu














