Gol po 14 sekundach uciszył Bułgarską. Potem Lech urządził Radomiakowi prawdziwą kanonadę

1 godzina temu

Dla Lecha było to szczególnie ważne spotkanie po dwóch nieudanych występach. W ciągu ośmiu dni poznaniacy przegrali 1:2 z Górnikiem Zabrze, a następnie wysoko, 0:4, z Crystal Palace. Starcie z Radomiakiem miało być okazją do przełamania, choć pierwsza akcja meczu zapowiadała zupełnie inny scenariusz.

Po błędzie gospodarzy przed własnym polem karnym do piłki dopadł Guilherme Luiz. Zawodnik Radomiaka uderzył płasko i już w 14. sekundzie dał swojej drużynie prowadzenie.

Lech potrzebował jednak zaledwie kilkudziesięciu kolejnych sekund, aby rozpocząć odrabianie strat. W 3. minucie Pablo Rodríguez uderzył zza pola karnego i było 1:1. Gospodarze natychmiast ruszyli po kolejną bramkę, a swoje szanse mieli Mikael Ishak oraz Allahyar Sayyadmanesh.

W 9. minucie poznaniacy dopięli swego. Po długim zagraniu Ishak efektownie odegrał piętą do Filipa Jagiełły. Bramkarz Radomiaka zdołał jeszcze zatrzymać jego strzał, ale odbita piłka trafiła do Patrika Wålemarka. Szwed głową skierował ją do siatki i Lech prowadził 2:1.

Po niezwykle intensywnym początku spotkanie nieco się uspokoiło, ale przed przerwą kibice przy Bułgarskiej zobaczyli jeszcze jednego gola. W 41. minucie gospodarze sprawnie wyszli z własnej połowy. Wålemark zagrał do Ishaka, kapitan Lecha posłał piłkę wzdłuż bramki, a Sayyadmanesh zakończył akcję skutecznym uderzeniem.

Na przerwę Kolejorz schodził więc z wynikiem 3:1, choć kilkadziesiąt minut wcześniej to goście cieszyli się z prowadzenia.

Druga połowa gwałtownie pozbawiła Radomiaka nadziei na odrobienie strat. W 51. minucie Wålemark ruszył z indywidualną akcją, pokonując z piłką znaczną część boiska. Pierwsze uderzenie zostało zablokowane, ale Szwed ponowił próbę i tym razem trafił do bramki. Był to jego drugi gol tego wieczoru.

Przy wyniku 4:1 trener Lecha rozpoczął zmiany. Na boisku pojawili się m.in. Yannick Agnero i Luis Palma, ale poznaniacy przez cały czas szukali kolejnych okazji.

W 67. minucie wynik został podwyższony po raz ostatni. Wålemark zagrał do Rodrígueza, a Hiszpan wykorzystał sytuację w polu karnym i podobnie jak Szwed po raz drugi wpisał się na listę strzelców.

Ostatnie ponad 20 minut nie przyniosło już kolejnych bramek. Lech spokojnie dowiózł wysokie prowadzenie do końcowego gwizdka i wygrał 5:1.

Spotkanie miało więc dwa zupełnie różne oblicza już w pierwszych kilku minutach. Radomiak potrzebował zaledwie 14 sekund, aby objąć prowadzenie, ale później na boisku skuteczniejsi byli poznaniacy. Kolejorz odpowiedział pięcioma trafieniami, a szczególnie wyróżnili się Wålemark i Rodríguez, którzy zdobyli po dwie bramki.

Po dwóch kolejnych porażkach Lech wrócił tym samym na zwycięską ścieżkę w bardzo efektownym stylu, fundując kibicom przy Bułgarskiej sześć goli i jeden z najbardziej nietypowych początków spotkania w tym sezonie.

Lech Poznań – Radomiak Radom 5:1 (3:1)

Bramki: Pablo Rodríguez 3′, 67′, Patrik Wålemark 9′, 51′, Allahyar Sayyadmanesh 41′ – Guilherme Luiz 1′ (14. sekunda).

Idź do oryginalnego materiału