Druga drużyna Górnika podejmuje u siebie Wartę Gorzów Wielkopolski, która znajduje się dwie pozycję wyżej w ligowej tabeli. Oba zespoły mają za sobą passę trzech kolejnych spotkań bez porażki, więc nadchodzący pojedynek w Zabrzu może mieć decydujący wpływ na to, czy Trójkolorowi będą mieli szansę jeszcze nawiązać walkę o czołową ósemkę tabeli Betclic III ligi.
W ekipie gospodarzy w pierwszym składzie wystąpiło 9 "młodzieżowców" - do nich nie zaliczają się tylko Iwo Świerkot oraz doświadczony Marcin Bedronka.
W pierwszych minutach dominował głównie Górnik próbujący uruchomić szybkie skrzydła, ale największe zagrożenie stwarzał po stałych fragmentach gry. Rezerwy Trójkolorowych od początku próbowały narzucić swój styl gry kontrolując piłkę i rozgrywając akcje od formacji defensywnej. Goście naruszyć obronę starali się długimi podaniami z pominięciem środkowej części boiska.
W pierwszym kwadransie widać było sporo walki i niedokładności, ale to Górnik przełamał pierwszą groźną akcją obronę gości z województwa lubuskiego. Samuel Quainoo sprintował prawym skrzydłem aż do linii końcowej, z której posłał mocne i płaskie podanie na piąty metr. Piłkę zdołał odbić Andrzejczak, ale ta wylądowała na 10 metrze, gdzie Marcel Płocica precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę zdołał wyprowadzić gospodarzy na prowadzenie. Interweniujący bramkarz nie zdołał się pozbierać i młody zawodnik Trójkolorowych nie miał problemu ze znalezieniem miejsca na umieszczenie futbolówki w siatce.
Warta gwałtownie próbowała odegrać się ze sprawą długich podań do wchodzącego za plecy Krocza, ale ten zwykle był łapany na spalonym, bądź powstrzymywany przez dobrze ustawionych obrońców. W ekipie z Zabrza szaleli na skrzydłach Quainoo z Tobolikiem i raz za razem sprawiali problemy bokom defensywy. W 24 minucie doskonałą akcję przeprowadziła Warta. Z prawego skrzydła Iskra dośrodkował do Radzińskiego, który bezpośrednio z powietrza oddał groźne uderzenie przy słupku. Na szczęście na posterunku był Solik, który wyciągnął się jak struna i doskonałą interwencją uchronił drużynę od straty bramki. Rywale dostali wiatru w żagle, pressingiem sprawiali dużo problemów w wyprowadzeniu futbolówki i raz za razem próbowali wyrównać bilans meczu, ale ich stałe fragmenty i uderzenia z dystansu były nieskuteczne.
Gorzów co rusz zmuszał bramkarza drugiej drużyny Górnika do interwencji. Najpierw po faulu na Kroczu Radziewicz spróbował bezpośrednio z rzutu wolnego zaskoczyć Solika, chwilę później Tuliszka z najbliższej odległości główką zmusił go do wysiłku, a w kolejnej akcji Iskra trafił piłką w Gardzielewicza, który nie zdołał opanować futbolówki w powietrzu i ta minęła słupek. Cofnięty Górnik zdołał się obronić i wyprowadził szybki cios - Tobolik doskoczył w środku pola do źle przyjętego zagrania piłkarza Sparty i będąc faulowanym zdołał jeszcze przekazać piłkę do Świerkota. Pomocnik zabrzan miał dużo miejsca, pobiegł na 16 metr i nie będąc niepokojonym przez rywali oddał precyzyjne i niskie uderzenie przy dalszym słupku bramki strzeżonej przez bezradnego w tej sytuacji Andrzejczaka.
Młodzi adepci Trójkolorowych nie poprzestali na dwubramkowym prowadzeniu i co rusz szukali okazji na rozerwanie niezorganizowanej obrony Sparty. Tobolik wypuścił w bój Skibę, ale jego dośrodkowanie nie znalazło drogi do kolegów z drużyny, podobnie z drugiej strony próbował Quainoo. Tuż przed końcem pierwszej części gry Skiba przejął piłkę przed polem karnym a Quainoo lewą nogą oddał strzał zza szesnastki. Nie brakowało dużo, żeby po niepewnej interwencji bramkarza z Gorzowa Wielkopolskiego do futbolówki doszedł Tobolik.
Druga połowa rozpoczęła się najgorzej jak mogła - od początku goście mocno przycisnęli Górnika II i po dośrodkowaniu Gardzielewicza na piątym metrze odnalazł się Majerczyk, który najwyżej wyszedł w powietrze i nie dał szans na interwencję Solikowi. Poniesieni bramką kontaktową Gorzowianie przystąpili do kolejnych groźnych ataków i co rusz futbolówka wrzucana była w pole karne gospodarzy. Druga drużyna zabrzan starała się zrewanżować szybkimi atakami Quainoo, ale zyskała tylko rzut rożny, który stanowił zagrożenia.
Mimo przewagi gości, to Górnik znów wyprowadził szybki cios niczym bokserski lewy prosty. Iwo Świerkot fenomenalnym prowadzeniem piłki wyszedł spod pressingu dwóch przeciwników na własnej połowie i prostopadłym podaniem za plecy obrońców wyprowadził Płocicę na wolną pozycję. Ten ze stoickim spokojem w sytuacji sam na sam z bramkarzem wyłożył "na pustaka" Skibie, któremu pozostało tylko dołożyć nogę i przypieczętować świetną kontrę.
Warta nie traciła rezonu i sprawiała sporo problemów obrońcom gospodarzy. Gardzielewicz co rusz wrzucał kąśliwe piłki, a Kroczowi zabrakło niewiele, kiedy obrócił się z piłką na 13 metrze i oddał strzał tuż przy słupku. Na szczęście Solik był na posterunku i udało mu się sparować piłkę poza linię końcową. Ofensywnie nastawiona Warta nadziewała się na kontry rezerw - w 63 minucie Świerkot napędził atak z własnej połowy, znalazł niepilnowanego Płocicę, ale ten nie zdołał pokonać Andrzejczaka.
Wprowadzony po przewie Ufir na prawym skrzydle zdynamizował prawe skrzydło gości z województwa lubuskiego i kilkukrotnie minął Adamskiego, który w 67 minucie został zmieniony przez Nweke. Początkowo anonsowany w pierwszym składzie Leszczyk zmienił Tobolika. Warta śpieszyła się ze z konstruowaniem akcji, ale kompaktowa defensywa zabrzan wybijała piłkę, te często zbierał Świerkot raz za razem napędzający szybkimi podaniami skrzydłowych.
W 74 minucie najpierw Quainoo dośrodkował od Płocicy, którego strzał sparował Andrzejczak, a w następnej akcji faulowany w polu karnym został Skiba. Do piłki na 11 metrze podszedł sam poszkodowany, ale jego uderzenie w prawy róg bramki zostało odbite przez bramkarza Warty.
Lewym skrzydłem wciąż szalał Gardzielewicz, który najpierw dośrodkował, potem kilkukrotnie był faulowany w okolicach pola karnego - Radzińskiemu nie udało się zaskoczyć Solika bezpośrednim uderzeniem. W końcówce spotkania trener Gancarczyk zmienił wyróżniającego się Świerkota i dał szansę w środku pola Kosibie.
5 minut przed końcowy gwizdkiem Barczak wykorzystał wolną przestrzeń na prawej flance i kilkukrotnie popędził dośrodkowując - raz wywalczając rzut rożny, drugi raz znajdując wbiegającego Leszczyka, który z impetem zaatakował futbolówkę i nadział się na obramowanie bramki. Po wrzutce ze stałego fragmentu gry do strzału głową doszedł Bedronka, ale piłka wylądowała wysoko nad poprzeczką. W 90 minucie piłka prawie wylądowała w siatce po dośrodkowaniu z lewej strony boiska.
Rezerwy Górnika odniosły przekonujące zwycięstwo z bliskim sąsiadem w tabeli ligowej. Młodzież z Zabrza bardzo dobrze broniła się przed pressingiem i atakami piłkarzy z Gorzowa Wielkopolskiego jednocześnie skutecznie wykorzystując dziury w obronie przeciwników i wyprowadzając zabójcze kontry.
Górnik II Zabrze - Warta Gorzów Wielkopolski 3:1 (2:0)
1:0 - '15 Płocica
2:0 - '37 Świerkot
2:1 - '47 Majerczyk
3:1 - '52 Skiba
Górnik II Zabrze: Solik - Wojtowicz, Adamski, Skiba, Świerkot, Płocica, Quainoo, Tobolik, Barczak, Bedronka, Hurny.
Rezerwowi: Koryciński, Ogórek, Nweke, Leszczyk, Kosiba, Wodecki, Posmyk, Rogula, Szafrański.
Trener: Seweryn Gancarczyk
Warta Gorzów Wielkopolski: Andrzejczak - Iskra, Osuch, Tuliszka, Gardzielewicz, Marchel, Krocz, Radziński, Siwiński, Pałaszewski, Majerczyk.
Rezerwowi: Wadas, Waliś, Gajda, Kaczmarek, Niklas, Pakuła, Soules, Cichoszewski, Ufir.
Trener: Patryk Szymik
Żółte kartki: Adamski, Radziński
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl









