Górnik wygrywa po raz trzeci w sezonie. Kto bohaterem?

roosevelta81.pl 1 tydzień temu
Zdjęcie: ChatGPT Image _noty_simpsons_R81_KSG


Górnik ponownie zwycięski w Zabrzu. Tym razem jednak mecz miał inny przebieg, bo choć wydawało się, iż zespół Michała Gasparika uzyskał bezpieczną przewagę, to jednak w ciągu zaledwie dwóch minut sytuacja odwróciła się o 180 stopni. "Trójkolorowi", aż pół godziny musieli grać w osłabieniu, ale zaprezentowali solidną defensywę i trzeci komplet punktów w tym sezonie stał się faktem. Jak wypadli piłkarze?

Philippe Schulze (6,75) - jeżeli chodzi o rywalizacje na polskich boiskach to bez wątpienia był mecz, w którym niemiecki bramkarz miał najwięcej pracy. Oczywiście taka sytuacja była tez pokłosiem tego, iż Górnik aż pół godziny grał w liczebnym osłabieniu, a przegrywająca Wisła chciała za wszelka cenę odrobić straty. I w większości sytuacji golkiper spisał się bez zarzutu, odbijając piłki po groźnych strzałach w boczne sektory boiska. Pewnie prezentował się też na przedpolu, gdzie zdecydowanie piąstkował dośrodkowania gości i w całym meczu pomylił się raz, aczkolwiek strata była bolesna. W pozornie niegroźnej sytuacji po dośrodkowaniu Jakuba Krzyżanowskiego piłka zatańczyła na poprzeczce i spadła wprost pod nogi Jordiego Sancheza, który umieścił ją w siatce.

Michal Sacek (7,0) - mocno eksploatowany od początku sezonu, ale nie widać po nim zmęczenia. W pierwszej połowie ochoczo podłączał się do akcji ofensywnych i jego kooperacja z kolegami z zespołu wyglądała bardzo dobrze.

Rafał Janicki (7,5) - najstarszy w tej chwili zawodnik w zespole gra od "deski do deski" i na boisku tego nie widać. Rywale nie mają sposobu jak przechytrzyć defensora Górnika, który swoim ustawieniem często ratuje zespół z opałów. Zwykle jest blisko przeciwnika i to powoduje, iż jest mu łatwiej o skuteczną interwencję.

Josema (7,5) - razem z Janickim rozumieją się bez słów i Hiszpan był skuteczny w swoich interwencjach. Podobnie jak starszy kolega starał się wyprzedzać rywali, a w najgorszym przypadku być blisko nich. Po wejściu na boisko Pawła Bochniewicza już nie wędrował na stałe fragmenty gry, tylko zabezpieczał tyły.

Ondrej Zmrzly (6,75) - z solidnej strony pokazał się w Radomiu i podobnie było w Zabrzu, kiedy drugi raz w okresie zagrał od 1. minuty. Jego kooperacja z Chłaniem na lewej stronie boiska wygląda bardzo dobrze, a obaj zawodnicy wzajemnie się uzupełniają. W końcówce pierwszej połowy zaliczył istotną interwencję ratunkową, bez której prawdopodobnie do przerwy byłby remis. Obaj również stali przy piłce ustawionej tuz przed linia pola karnego i Marcel Łubik nie mógł być do końca pewien jaki wariant rozegrania rzutu wolnego zostanie ostatecznie wybrany. Boisko musiał opuścić przedwcześnie z powodu drobnego urazu.

Lukas Sadilek (7,75) - W ostatnich spotkaniach zaczynał zwykle spotkanie na ławce rezerwowych i z pewnością jego ambicja została podrażniona. Od samego początku meczu z Wisłą był jednak najlepszą wersją siebie i grał tak, jak w poprzednim sezonie, kiedy zaskarbił sobie serca kibiców Górnika swoja ofiarnością i byciem praktycznie wszędzie na murawie. Brał udział w wielu akcjach ofensywnych Zabrzan i wraz z kolegami budował interesujące akcje. Jego zaangażowanie zostało wynagrodzone spadająca piłka w polu karnym, którą w ekwilibrystyczny sposób skierował sprytnie do bramki gości. Nie można tez w jego przypadku zapomnieć o pracy w destrukcji, bo kilkukrotnie wyłuskał piłkę rywalom spod nóg.

Kacper Urbański (7,75) - kiedy rozgrywający Górnika przebywa z piłka przy nodze można śmiało liczyć na coś magicznego i tak było też kilkukrotnie w beniaminkiem PKO BP Ekstraklasy. Urbański czarował, a jego indywidualna akcja zakończona założeniem "siatki" Juliusowi Ertlhalerowi, po której pomocnik Wisły mógł tylko sfaulować naszego piłkarza była poezją w czystej postaci. Środkowy pomocnik wicemistrza Polski miał także okazje do zdobycia gola z rzutu wolnego, ale Marcel Łubik zdążył z interwencją i sparował piłkę na rzut rożny.

Paulo Bernardo (6,75) - pozornie niewidoczny przez większą część, ale swoja pracę na boisku wykonywał w cieniu. Tak było też przy drugiej bramce dla Górnika, bo kilka osób zwróciło uwagę na fakt, iż tuż przed strzałem Chłania Portugalczyk przebiegł przed Łubikiem i z pewnością na krótki okres czasu zasłonił piłkę, utrudniając interwencję. Boisko opuścił z powodów taktycznych, trener chciał wprowadzić do gry dodatkowego obrońcę.

Peter Federico (8,5) - kolejny raz udowodnił wysoką klasę. Najpierw w tercecie Sacek - Sadilek - Federico bezlitośnie ogrywali rywali, a z biegiem czasu również jego indywidualne akcje budowały przewagę Górnika. często był również tym, do którego Schulze mógł zagrać piłkę w ciemno, bo ryzyko straty było niewielkie. Mocno wspierał Sacka także w zadaniach defensywnych i zabrakło tylko lepszego doskoku w sytuacji, po której padła bramka dla Wisły. Zaimponował także w końcówce spotkania, kiedy sprintem wrócił do defensywy, by zatrzymać atak rywala.

Sondre Liseth (6,0) - na początku spotkania kilka zabrakło, by doszedł do świetnie zagranej piłki z bocznego sektora boiska. Sporo pracował w zastawieniu i często siłowe pojedynki z defensorami Krakowian wygrywał. W jednej z tego typu sytuacji został sfaulowany przez Maxence'a Maisonneuve'a i arbiter przez moment zastanawiał się, czy obrońca Wisły nie powinien przedwcześnie opuścić boiska. Ostatecznie na nim został, ale Norweg zapisał na swoim koncie asystę, bo gola bezpośrednio z rzutu wolnego zdobył Maksym Chłań. Niestety, dla napastnika Górnika mecz zakończył się raptem kilka minut później, bo za nierozważne machnięcie ręką i trafienie w twarz rywala został ukarany druga żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką.

Maksym Chłań (7,75) - jeden z jego lepszych występów w tym sezonie i trzeba mieć nadzieję, iż jego forma ponownie zwyżkuje. W pierwszej połowie mógł się lepiej zachować przy kontrze Górnika i dograć do Lisetha, ale wybrał strzał w środek bramki, z którym problemów nie miał Łubik. Ostatecznie jednak zdołał byłego kolego pokonać, po sprytnym strzale z rzutu wolnego. Bramkarz Wisły miał ten strzał na ręce, ale był on zbyt silny, by zdołał go zatrzymać. Po czerwonej kartce dla napastnika Górnika starał się przede wszystkim wspomagać lewą obronę i jego wypady w trzecia tercję były ograniczone.

Zmiennicy


Paweł Bochniewicz (7,0) od 60' za Bernardo - zmiana wymuszona w głównej mierze względami taktycznymi. Po czerwonej kartce dla Lisetha trener Gasparik mając świadomość tego, iż napór Wisły wzrośnie zdecydował się na wprowadzenie dodatkowego środkowego obrońcy, tym bardziej iż rywal od samego początku grał na dwóch napastników. "Bochen" ze swojej roli wywiązał się bardzo dobrze, bo większość ze wstrzeliwanych piłek była pod jego kontrolą i w praktyce nie dochodziło do wielu groźnych sytuacji pod bramką "Trójkolorowych". Wysoki defensor szukał tez swoich szans przy stałych fragmentach gry, ale piłka ani razu nie została dograna na jego głowę.

Erik Janża (x,x) od 78' za Zmrzlego - grał zbyt krótko.

Erik Prekop (x,x) od 78' za Urbańskiego - grał zbyt krótko.

Maximilian Dietz (NS) od 90' za Chłania - grał zbyt krótko.

Patryk Warczak (NS) od 90' za Sacka - grał zbyt krótko.

Kogut meczu - Peter Federico - wychowanek Realu Madryt harował na całej długości boiska i choć zakończył spotkanie bez liczb, to trudno przejść obojętnie wobec wkładu jaki miał w to zwycięstwo.

Źródło: Roosevelta81.pl
Grafika: Roosevelta81.pl

Idź do oryginalnego materiału