Górnik Zabrze - AS Monaco 2:3. Jakość drużyny z Księstwa na przekór Górnika męstwa

roosevelta81.pl 1 tydzień temu
Zdjęcie: GOR_ASM_Chłań


Górnik Zabrze w meczu z AS Monaco był skazywany na pożarcie. Wicemistrz Polski po raz kolejny pokazał jednak niezłomny charakter, walkę i niemałe umiejętności. Choć zwycięstwo piłkarzy z Księstwa było w pełni zasłużone - Trójkolorowi w kolejnym meczu pucharowym udowodnili, iż potrafią podjąć rękawicę rzuconą choćby przez najlepszych.

Starcie 14-krotnego mistrza Polski z 8-krotnym mistrzem Francji cieszyło się ogromnym zainteresowaniem całego europejskiego futbolu. Czwartkowy wieczór jednak nie przyniósł sprzedaży wszystkich wejściówek, ale atmosfera była niezapomniana. Na Arenie Zabrze zasiedli także kibice AS Monaco, którzy przyjechali w zmotywowanej grupie kibicować swojej drużynie.

Sam mecz mógł rozpocząć się od wysokiego "C" po stronie Trójkolorowych, którzy już w 2. minucie gry stworzyli zagrożenie pod bramką Lukasa Hradecki'ego po strzale głową Erika Prekopa. Słowak nieznacznie się jednak pomylił. Piłkarze z Księstwa Monaco nie mieli takich problemów z wykorzystywaniem sytuacji i już pierwszy groźniejszy wypad rywala pod zabrzańską bramkę skończył się objęciem prowadzenia. Na listę strzelców wpisał się Mika Biereth, który po szybkiej kontrze gości, stając oko w oko z Philippem Schulze, bez wahania w 9. minucie gry skierował piłkę do siatki.

Górnik mógł odpowiedzieć dziesięć minut później, kiedy dośrodkowanie Paulo Bernardo kierowane do Prekopa mogło podnieść ciśnienie defensywie gości. Słowacki napastnik nie umiał jednak się wstrzelić i atakując piłkę na 3. metrze - był nieznacznie spóźniony. Aktywny w pierwszej połowie był Peter Federico, który wyprowadzał wiele piłek, jednak często jego podania nie trafiały do adresata.

Im bliżej było przerwy, tym lepiej wyglądały akcje drużyny trenera Michala Gasparika. Swoich szans na bramkę szukali Federico i Josema, ale piłka nie chciała wpaść do bramki rywala. Dominikańczyk mógł zaliczyć asystę drugiego stopnia, podając do Michala Sacka, który z prawej strony dośrodkował na pole karne, ale przy próbie strzału z okolic 11. metra fatalnie pomylił się Lukas Sadilek. Chwilę później soczyste uderzenie z dystansu na bramkę AS Monaco oddał Chłań, a piłka skozłowała tuż przed Hradecky'm, ale doświadczony fiński golkiper zdołał odbić futbolówkę.

Po zmianie stron dobrą interwencją na linii pola karnego popisał się Maximilian Dietz, który zatrzymał strzelca bramki Bieretha. Amerykanin w tym meczu często schodził z pozycji defensywnego pomocnika do linii obrony. Po błędzie piłkarza z USA AS Monaco trafił do bramki Górnika po raz drugi. Wybita dograna z prawego skrzydła w pole karne i nieudolnie wybita przez Dietza futbolówka z trafiła prosto pod nogi nabiegającego na 30. metrze Lamine Camary, który soczyście przymierzył z ok. 28 metrów i piłka wpadła do bramki Schulze po raz drugi.

Chwilę później bramkę kontaktową zdobyli piłkarze Górnika. Po szybkiej kontrze z piłką w pole karne gości wpadł Erik Janża i zagrał tuż przed bramkę do Prekopa, który tym razem się nie pomylił i zanotował swoje pierwsze trafienie w trójkolorowych barwach. Kilkadziesiąt sekund później Słowak mógł znów zagrozić bramce AS Monaco po zagraniu Federico, ale w porę do napastnika Zabrzan doskoczył obrońca, zażegnując niebezpieczeństwo.

Pięć minut po trafieniu kontaktowym dla Zabrzan po dograniu Stanisa Idumbo z lewej strony, tuż przed bramką do strzału głową wyskoczył Brunner i skierował piłkę do zabrzańskiej bramki, zdobywając swoje drugie, a trzecie dla swojej drużyny w ogóle trafienie w tym meczu.

Górnik po nieco ponad godzinie gry mógł zmniejszyć straty do jednej bramki, kiedy po dośrodkowaniu piłki z rzutu wolnego głową w polu karnym rywala główkował Josema, ale piłka nieznacznie minęła prawy słupek bramki gości. Kolejnego ostrzeżenia dla piłkarzy z Monaco już nie było. Na nieco ponad kwadrans przed końcem regulaminowego czasu gry drugiej połowy, Sondre Liseth otrzymał świetne zagranie od Paulo Bernardo i uderzył na bramkę, piłkar rykoszetem trafiła w Erica Diera i totalnie zmyliła Hradecky'ego.

W końcówce jeszcze raz bramce gospodarzy zagrozili goście. Po rozegraniu rzutu rożnego w ogromnym zamieszaniu jeden z zawodników AS Monaco trafił w słupek.

Górnik Zabrze - AS Monaco 2:3 (0:1)
0:1 - Biereth 9'
0:2 - Camara 51'
1:2 - Prekop 53' 1:3 - Brunner 58' 2:3 - Liseth 74'

Górnik Zabrze: Schulze - Sacek, Janicki, Josema, Janża, Dietz, Sadilek (66' Urbański), Bernardo (81' Antiste), Federico (74' Durdov), Chłań, Prekop (66' Liseth)
Ławka rezerwowych: Loska, Kania - Warczak, Bochniewicz, Zmrzly, Kubicki, Urbański, Durdov, Ikia Dimi, Liseth, Antiste
Trener: Michał Gasparik

AS Monaco: Hradecky - Vanderson (55' Teze), Dier, Sané, Mawissa (80' Nazinho), Zakaria (89' Benzahra), Camara, Detoubert (55' Soubeir), Idumbo, Brunner, Biereth (81' Konate)
Ławka rezerwowych: Köhn, Lienard, Teze, Kehrer, Cabral, Nazinho, Assab, Konaté, Nibombé, Soubeir, Benzahra, Touré.
Trener: Filipe Luis Kasmirski

Żółte kartki: Dietz, Janża (Górnik) - Detourbet, Soubeir (AS Monaco)
Sędzia:
Martin Matosa (Słowenia)
Widzów: 23 027

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

Idź do oryginalnego materiału