Górnik Zabrze - Fenerbahce Stambuł 1:1. Wielkiego Górnika serce pokochało!

roosevelta81.pl 4 tygodni temu
Zdjęcie: Sacek_Fener


Górnik Zabrze w rewanżowym meczu II rundy eliminacji Ligi Mistrzów postawił Fenerbahce Stambuł bardzo trudne warunki. Wicemistrz Polski udowodnił, iż jest w stanie walczyć z najlepszymi i choćby nie awansując do dalszej fazy eliminacji do najbardziej elitarnych rozgrywek pucharowych w Europie może napełniać serca swoich kibiców dumą.

Po tym, jak ślepy los skojarzył Górnika Zabrze z Fenerbahce, wielu drużynę wicemistrza Polski skazywało na sromotną klęskę. Po tym, jak w Stambule podopieczni trenera Michala Gasparika postawili faworyzowanemu rywalowi bardzo trudne warunki i mecz na Fenerbahce Sukru Saracoglu zakończył się raptem jednobramkowym zwycięstwem wicemistrza Turcji, nadzieje na świetne widowisko w meczu rewanżowym odżyły i ci, którzy je pokładali - nie rozczarowali się.

Od pierwszego gwizdka sędziego piłkarze z Zabrza na boisku poczynali sobie bez kompleksów. Niesieni fantastycznym dopingiem 28 499 widzów, jacy w środowy wieczór pojawili się na trybunach Areny Zabrze, Trójkolorowi nie odstawiali nogi, nie zostawiali rywalom wolnego pola i nie stronili od walki wręcz. To ostatnie odbiło się Górnikowi czkawką, bowiem po starciu Lukasa Sadilka z Milanem Skrinarem w 10. minucie gry, w którym Czech we własnym polu karnym w zapaśniczym stylu powstrzymywał Słowaka, po interwencji VAR sędzia Lothar D'hondt wskazał na rzut karny, który silnym strzałem w lewy róg bramki Philippa Schulze zamienił na bramkę Anderson Talisca.

Objęcie prowadzenia przez gości skomplikowało sytuację Zabrzan, którzy mieli już dwie bramki straty w dwumeczu, ale nie zmieniło nastawienia piłkarzy Górnika. W dalszym ciągu gospodarze starali się przejmować piłkę i wychodzić z szybkimi kontratakami. choćby pressing zakładany przez Fenerbahce nie był dla gospodarzy wielkim problemem. Najbliżej wyrównania zawodnicy Górnika byli w 29. minucie gry, kiedy z rzutu wolnego z ok. 22 metrów - podyktowanego za faul na Yvanie Ikia Dimim - przymierzył Erik Janża, ale świetnie interweniował Mert Gunok.

Chwilę później później z dobrej strony pokazał się Kacper Urbański, który dostarczył piłkę do ustawionego tuż przed bramką Erika Prekopa, ale słowacki napastnik Górnika nie zdołał przyjąć futbolówki i oddać strzału. W odpowiedzi groźnie na bramkę zabrzańskiej drużyny uderzał Talisca, ale piłka chybiła celu. W 45. minucie meczu błysnął Taofeek Ismaheel, który przedarł się z piłką lewym skrzydłem i wszedł w pole karne, po czym oddał strzał na dalszy słupek, ale nie był w stanie wystarczająco dokręcić futbolówki, by ta wpadła do siatki.

Do pierwszej połowy sędzia doliczył aż 10 minut, bo po efektownym racowisku podczas analizy VAR dym długo utrzymywał się nad murawą Areny Zabrze. W dodatkowym czasie gry pierwszej połowy, Górnik totalnie zdominował wicemistrza Turcji. Najpierw w czwartej doliczonej minucie po zbyt krótkim wybiciu piłki przez obrońców Fenerbahce tuż przed linią pola karnego dopadł jej Prekop i oddał strzał, ale świetnie interweniował bramkarz gości. Cztery minuty później na bramkę Stambulczyków uderzał Maximilian Dietz - znowu świetnie interweniował Gunok. Kilkadziesiąt sekund później formę tureckiego bramkarza znów sprawdził Prekop - po raz kolejny bezskutecznie.

Kiedy wydawało się, iż tego muru przed przerwą wicemistrz Polski już nie przebije - nastała ostatnia minuta doliczonego czasu gry pierwszej odsłony spotkania. Piłkę na prawym skrzydle przyjął Dimi, zszedł z futbolówką do środka i oddał strzał sprzed linii pola karnego. Zmierzająca w kierunku bramki piłka trafiła w walczącego z duetem obrońców Fenerbahce Prekopa na wysokości spojenia łonowego, po czym odbiła się od Słowaka tak szczęśliwie, iż w ogromnym zamieszaniu dopadł jej Michal Sacek i silnym strzałem wpakował piłkę do siatki!

Na obraz totalnej degrengolady w wykonaniu swoich podopiecznych w ostatnich minutach pierwszej połowy radykalnie już w przerwie zdecydował się zareagować trener Ismail Kartal. Zostawił w szatni Ifran Can Kahveciego i Marco Asensio, delegując na plac gry w ich miejsce Ismaila Yukseka i Masona Greenwooda. Nie przyniosło to jednak zmiany oblicza w grze wicemistrza Turcji. Zdecydowanie lepiej po zmianach wyglądał Górnik. Po nieco ponad godzinie gry trener Gasparik zdecydował się wpuścić na boisko na podmęczonego rywala Maksyma Chłania i Sondre Lisetha. Kilkadziesiąt sekund później Ukrainiec oddał groźny strzał, ale znów na drodze piłki do bramki stanął Gunok.

Chwilę później w ogromnym zamieszaniu w polu karnym rywala piłka spadła na nogę Sacka, który oddał potężne uderzenie na bramkę, ale ofiarną interwencją głową piłkę zblokował Talisca. Zabrzanie domagali się w tej sytuacji rzutu karnego, ale nie było żadnych pobudek, by "jedenastkę" podyktować.

W odpowiedzi świetną szansę na zdobycie bramki po zagraniu piętką Freda miał Yuksek, ale stając oko w oko z Schulze przegrał pojedynek ze świetnie interweniującym w tej sytuacji bramkarzem Górnika. Trener Gasparik nie mając nic do stracenia zdecydował się rzucić na szalę wszystko, co miał najlepszego w ofensywie. W miejsce Dimiego na boisku pojawił się Peter Federico, dla którego był to debiut w trójkolorowych barwach. Chwilę później Dominikańczyk oddał strzał na bramkę gości, ale piłkę pewnie złapał Gunok.

Czas uciekał, a klarownych sytuacji pod bramką brakowało. Fenerbahce grało niemal na stojąco, ale wydawało się mieć bieg boiskowych wydarzeń pod kontrolą. Piłkarze Górnika co prawda raz za razem wychodzili z nieźle zapowiadającymi się akcjami ofensywnymi, ale im bliżej było bramki rywala, tym ich dynamika traciła na impecie. Ostatecznie pojedynek przy Roosevelta zakończył się remisem. Turcy awansowali do dalszej fazy rywalizacji o Champions League, a Górnik udowodnił, iż zostawiając krew, pot i łzy na boisku jest w stanie stawić czoła europejskim potentatom. Wielkiego Górnika serce pokochało...

Górnik Zabrze - Fenerbahce Stambuł 1:1 (1:1)
0:1 - Talisca 12' (k.)
1:1 - Sacek 45+10'

Składy:

Górnik Zabrze: Schulze - Sacek, Janicki, Josema, Janża, Sadilek (81' Durdov), Dietz (63' Chłań), Urbański, Ismaheel, Ikia Dimi (73' Federico), Prekop (63' Liseth).
Ławka rezerwowych: Kania - Warczak, Bochniewicz, Federico, Zmrzly, Liseth, Donio, Chłań, Durdov, Rakoczy.

Fenerbahce: Mert Gunok - Oosterwolde, Skriniar, Ake, Semedo, Fred, Guendouzi, Asensio (46' Yuksek), Kerem (70' Musaba), Irfan Can (46' Greenwood), Talisca (80' Oguz).
Ławka rezerwowych: Ederson, Tarik, Caglar, Brown, Levent, Mert, Bartug, Yuksek, Oguz, Musaba, Greenwood.

Żółte kartki: Sadilek, Janża, Janicki, Josema (Górnik) - Oosterwolde, Semedo (Fenerbahce)

Sędzia: Lothar D'hondt (Belgia).

Widzów: 28 499.

Wynik pierwszego meczu: 1:0 dla Fenerbahce. Awans: Fenerbahce Stambuł.

Idź do oryginalnego materiału