Sobotnie popołudnie, to starcie na czele tabeli PKO BP Ekstraklasy. Górnik, który miał okazję odpocząć po pucharowym maratonie gry co trzy dni, Lech nękany urazami, ale awansujący do rywalizacji w Europie, na którego czeka Crystal Palace.
Dla obu drużyn to mecz istotny w kontekście walki o europejskie puchary, a w szerszym kontekście choćby i mistrzostwo kraju. Dla przyjezdnych ten pojedynek, to finisz ciężkiego i do tej pory zwycięskiego maratonu, w którym musieli stawić czoła Rakowowi, Jagiellonii i Widzewowi.
Górnik składem po raz kolejny nie zaskoczył - jedenastka wygląda dokładnie tak samo jak ta z Krakowa, skuteczny Antiste wywalczył sobie miejsce w wyjściowym składzie a jedynie na prawym skrzydle Peter zastąpił Dimiego. U gości na szpicę do pierwszej jedenastki wraca Ishak, do tego rozpoczną mecz Berggren i Walemark na rzecz Jagiełły i Palmy.
Kibice z Wielkopolski pojawili się na Arenie Zabrze w komplecie zajmując sektor. Warte nadmienienia jest, iż organizatorzy zawnioskowali o nie stosowanie sektorów buforowych, dzięki którym więcej widzów mogło obejrzeć spotkanie, na które bilety wyprzedały się już z tygodniowym wyprzedzeniem.
Mecz rozpoczął się od posiadania piłki Lecha, na którego od startu Górnik mocno naciskał podczas rozegrania. Najpierw, to gospodarze chcieli sprytnie rozegranym rzutem wolnym zaskoczyć Lisa, ale Janicki nie doszedł do piłki. Chwilę później z pozoru niegroźna akcja napędziła strachu obronie, gdy Janża nie trafił w futbolówkę, a tę przejął przy linii końcowej Walemark, który niecelnie podawał do napastników. Chwilę później rzutem wolnym po raz kolejny pognębić Schulze chciał Walemark.
Gra przez pierwsze minuty była bardzo intensywna, obfitująca w szybkie wymiany piłki w rozegraniu i zdecydowane skoki pressingowe. Pierwszą groźną sytuację gospodarze stworzyli w 12 minucie, gdy świetnym balansem ciała spod opieki przeciwnika uwolnił się Peter, który znalazł wybiegającego na pozycję Chłania. Ten jednak delikatnie wyrzucony na bok próbował poszukać kolegów podaniem w okolice 10 metra, ale te okazało się zbyt mocne. W rewanżu Allahyar złamał akcję z lewej strony i potężnym uderzeniem zmusił Schulze do interwencji.
Mijał ledwie kwadrans, a piłka przenosiła się z jednej strony na drugą - wypuszczony do linii końcowej Chłań w gąszczu nóg zdołał przebić się z dośrodkowaniem, które skasował Berggren wyprzedzając szybującego Antiste. Z drugiej strony szalał Irańczyk Sayyadmanesh, który "na karuzelę" raz po raz brał Sacka i ten musiał ratować się faulem przy linii bocznej - szczęśliwie bez kartki, szczęśliwie także bez powodzenia przy stałym fragmencie gry.
Popłoch wśród piłkarzy Kolejorza siał doskonale dogadujący się duet Chłań - Antiste. Obaj zawodnicy szukali się w szesnastce przeciwnika, było tak także w 20 minucie, gdy piłkarz z Martyniki przejmując posiadania na piątym metrze zmusił Lisa do interwencji. Drugi raz golkipera zatrudnił ukraiński skrzydłowy, który spróbował silnego uderzenia ze stojącej piłki z 30 metra, jednak lecącą w środek bramki piłkę zdołał na bok sparować bramkarz Lecha. Górnik nadział się także na kontrę - pozycję Janży po ataku musiał asekurować Chłań, który został wyminięty przez duet Walemark - Berggren, który poskutkował zablokowanym strzałem.
10 minut przed końcem pierwszej połowy nie brakowało wiele do szczęścia Trójkolorowym. Najpierw rzut wolny z 40 metra sprytnie rozegrano do Urbańskiego, a chwilę później dośrodkowanie Bernardo na bramkę miał okazję zamienić główkujący minimalnie ponad poprzeczką Janicki. gwałtownie wyprowadzony atak Lecha za to poskutkował prowadzeniem dla gości. Wysoka piłka zagrana z głębi pola zmusiła Schulze do wypiąstkowania dośrodkowania. Niemiec zrobił to na tyle nieskutecznie, iż ta trafiła do Sayyadmanesha, który się nie wahał i natychmiast oddał strzał lobując głową bramkarza Górnika. Gospodarze próbowali jeszcze po strzale głową Antiste, ale po kolejnym dośrodkowaniu Bernardo piłka nie znalazła drogi do bramki.
Druga połowa rozpoczęła się od mocnego uderzenia - najpierw powalony został Pereira, który nie mógł zebrać się z murawy, a w 49 minucie kilka zabrakło do nokautującego ciosu. Zespół gości "rozklepał" obronę Górnika, Walemark posłał podanie wzdłuż bramki i zabrakło tylko kogoś, kto wpakowałby futbolówkę do siatki - na szczęście na dalszym słupku czuwał interweniujący Janża. Lech był na fali i co rusz posyłał dośrodkowania w okolice piątego metra, gdzie Schulze zmuszany był do interwencji. Górnik próbował z kontry, uruchamiając Chłania po podaniu Antiste. Osamotniony Ukrainiec spróbował oddać strzał w tłoku, znajdując się w pobliżu szesnastki, ale nie trafił w światło bramki. Spotkanie obfitowało w żółte kartki, przez kwadrans było mało realnego czasu gry, Gasparik zdecydował się na zmiany taktyczne i wprowadzenie trójki: Liseth, Prekop, Dimi.
Natychmiast było widać zmianę w dynamice gry Górnika - najpierw Chłań główkował po dośrodkowaniu Sacka, a chwilę potem z prawego skrzydła Dimi znalazł w środku Lisetha. Norweg z pierwszej piłki huknął przy słupku, ale na posterunku był Lis. Górnik zyskiwał przewagę i częściej dochodził do sytuacji strzeleckich, ale trafiały one w gąszcz nóg obrońców. Lech chciał zrewanżować się w podobny sposób, ale Bengtssonowi zupełnie nie wyszło uderzenie z linii 16 metra.
W 66 minucie goście zaprezentowali racowisko na sektorze po krótkim odliczaniu w akompaniamencie dopingu, nie przerwało to jednak meczu i Trójkolorowi kontynuowali napór, zamykając w polu karnym gospodarzy podczas mozolnie budowanych ataków.
Dużo w ofensywę wniosło świeże trio, które siało popłoch w polu karnym Lecha. Dimi był nie do upilnowania, próbował asystować Chłaniowi, ale ten nie porozumiał się z Lisethem. Jeszcze w tej samej akcji rzut rożny wywalczył Urbański, a po wznowieniu akcji i dośrodkowaniu z lewego skrzydła miejsce znalazł Prekop, który dołożył nogę i nie dał żadnych szans bramkarzowi na interwencję.
Bliżniaczą sytuację po płaskiej wrzutce Janży strzelec bramki miał kilka sekund później, ale obrońcy doskonale wybili piłkę. Na nic się to zdało, gdy kolejny raz kapitan Górnika posłał futbolówkę "na nos" swojemu imiennikowi i ten tym razem strzałem głową z pokonał Lisa i wyprowadził Trójkolorowych na prowadzenie!
Ostatnie chwilę spotkania, to skuteczna neutralizacja ataków Lecha. Próbował Gurgul z dystansu, walczył Agnero, ale rozbijał się na Janickim a Górnik kompaktowo bronił prowadzenia na 20 metrze, skutecznie grając w destrukcji.

Górnik Zabrze - Lech Poznań 2:1 (0:1)
0:1 - Allahyar '36
1:1 - Prekop '75
2:1 - Prekop '80
Górnik Zabrze: Schulze - Sacek, Janicki, Josema, Janża ('83 Zmrzly), Kubicki, Bernardo (60' Liseth), Urbański ('83 Sadilek), Federico (60' Dimi), Chłań, Antiste (60' Prekop).
Rezerwowi: Loska - Bochniewicz, Dietz, Zmrzly, Donio, Hojholt, Sadilek, Ikia Dimi, Liseth, Prekop.
Trener: Michal Gasparik
Lech Poznań: Lis - Pereira, Mońka, Skrzypczak, Gurgul, Berggren, Murawski ('64 Jagiełło), Rodriguez ('71 Palma), Allahyar ('64 Bengtsson), Ishak ('71 Agnero), Walemark
Rezerwowi: Pruchniewski - Mourinho, Agnero, Bengtsson, Funny, Jagiełło, Yegbe, Palma
Trener: Niels Fredriksen
Żółte kartki: Walemark, Kubicki, Allahyar, Sacek, Bernardo, Antiste, Prekop
Widzów: 28007
Źródło: Roosevelta81.pl
Media: Roosevelta81.pl














![Dramatyczny mecz Polski z Bułgarią. Pierwsza porażka "Biało-Czerwonych" na ME [WIDEO]](https://i.iplsc.com/-/000NAQUQV9QU2TW4-C461.jpg)



