Górnik Zabrze ma na ławce specjalistę od krajowych pucharów. "Mam trochę szczęścia w pucharach"

roosevelta81.pl 12 godzin temu

Powoli opadają emocje po udanym dla piłkarzy Górnika Zabrze meczu 1/4 finału STS Pucharu Polski z Lechem Poznań. Zwycięstwo i awans wywalczony na terenie mistrza Polski miało niezwykły wymiar także dla trenera Michala Gasparika, który uchodzi za specjalistę od rywalizacji w krajowych pucharach.

Słowacki szkoleniowiec prowadząc Spartak Trnawa w ciągu ostatnich czterech sezonów trzykrotnie sięgnął po Puchar Słowacji. Jak się okazuje, u naszych południowych sąsiadów o końcowy triumf jest znacznie trudniej niż w Polsce.

- Na Słowacji w półfinałach grało się dwumecz, co było sprawiedliwsze. Tutaj o wszystkim decyduje jedno spotkanie. Mam jednak trochę szczęścia w pucharach - to mój piąty sezon z rzędu, w którym idziemy daleko. Cztery razy z rzędu byłem w finale ze Spartakiem Trnawa, trzy razy wygraliśmy. Teraz od finału dzieli nas tylko jeden mecz - cieszy się Michal Gasparik, trener Górnika.

Pojedynek w stolicy Wielkopolski był dla Trójkolorowych karkołomnym wyzwaniem. Ciężki teren, rywal w najwyższej formie, gra w osłabieniu i rzut karny w końcówce. - Na boiskowe wydarzenia reagowaliśmy od razu. Po karnym i czerwonej kartce przeszliśmy na ustawienie 5-4-0. Wprowadziliśmy Olkowskiego na prawą stronę. Potem jako trener patrzysz już tylko na to, czy chłopcy dają radę - wyjaśnia 43-latek.

- Było dużo dośrodkowań, musieliśmy wygrywać pojedynki główkowe w polu karnym. Chłopcy świetnie się bronili i zostawili na boisku serce, dlatego wynik jest taki, a nie inny. Pokonaliśmy Lecha Poznań, który jest w najlepszej formie, na jego terenie, więc bardzo się cieszymy. Do finału jeszcze daleko, został półfinał, który najpierw trzeba wygrać - podkreśla Gasparik.

Trener Trójkolorowych nie chce zdradzić, który z tercetu rywali: Zawisza Bydgoszcz, GKS Katowice, Raków Częstochowa byłby jego wymarzonym. Co ciekawe, Słowak niekoniecznie jest zainteresowany rywalizacją z trzecioligowcem, która obligatoryjnie odbyłaby się w Bydgoszczy. - Chciałbym ten decydujący o awansie do finału mecz zagrać w domu - przyznaje opiekun 14-krotnych mistrzów Polski.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

Idź do oryginalnego materiału