Dziś na Roosevelta gościmy Portowców, którzy nie wygrali z nami od 19 lat w Ekstraklasie a sam klub targany jest medialnymi przepychankami gwiazd z właścicielem, aferami oraz słabą dyspozycją piłkarzy ze Szczecina.
Górnik wychodzi "na galowo", ze standardowym dla siebie składem z Lisethem na szpicy i Sadilkiem w miejsce nie w pełni gotowego do gry Ambrosa oraz powracającym do pierwszej jedenastki Janickim.
W gościnie pojawiła się grupa kibiców gości wraz z zaprzyjaźnionymi zgodami -- Elaną czy Wisłą Kraków w liczbie około 350 głów i wspierali piłkarzy będąc słyszalnymi praktycznie od początku spotkania. Przy organizacji trybun jak zwykle dopisał dział marketingu, który zorganizował pokaz ognia, świateł i wejście z przytupem do "Górnik Zabrze kocham Cię" w akompaniamencie instrumentów smyczkowych. Na wyjście oczywiście także tradycyjne pieśni i towarzystwie płomieni.
Początek meczu, to klasyczne "obwąchiwanie się", Górnik pomny swoich straconych bramek w pierwszych minutach meczów trzymał zwarte szyki obronne i nie pozwolił na przebicie się przez starannie ustawiane zasieki defensywne.
Pogoń także stanęła niską obroną, którą przełamał już w pierwszej swojej akcji Maksym Chłań schodząc z lewego skrzydła do środka i delikatnym mierzonym uderzeniem trafił... niestety w słupek bramki Cojocaru! Ledwie minutę później na 20 metrze Liseth przejął piłkę od pogubionych obrońców i wyłożył ją Ukraińcowi, który z linii pola karnego znowu obił obramowanie bramki Pogoni!. Tylko milimetrów zabrakło żeby Rumun dostał "za kołnierz" w czym przeszkodziła poprzeczka.
W rewanżu chwilę później problemy Marcelowi Łubikowi sprawiło głębokie dośrodkowanie z prawego skrzydła, które musiał wybić na rzut rożny. Pewnie jednak zażegnano niebezpieczeństwo po stałym fragmencie. W 13 minucie Brandon Domingues spróbował dalekiego loba, który zdezorientowany wypuścił piłkę. Bardzo dużo działo się pod bramką Pogoni -- najpierw po rzucie rożnym Janicki zgrał głową do Lisetha, który spróbował strzału z woleja i został zablokowany a chwilę później podobną próbę zza pola karnego podjął Hellebrand, ale ta była minimalnie niecelna.
W 24 minucie znów bohaterem akcji był dynamiczny skrzydłowy rodem zza naszej wschodniej granicy. Najpierw wrzucił piłkę w pole karne, po której Sadilek starał się dograć do Lisetha, temu jednak wygarnięto futbolówkę, trafiła ona do Chłania, który w ekwilibrystyczny sposób przyjął i natychmiast oddał strzał z przewrotki. Górnik prowadził grę i zamykał Pogoń na własnej połowie. Goście potrafili odpowiedzieć tylko długimi piłkami granymi na Greenwooda i Grosickiego, jednak wszystkie podania były niecelne, bądź przejmowane przez defensywę Górnika.
Pod koniec pierwszej połowy inicjatywę znów przejęli Trójkolorowi, którzy przeprowadzając kombinacyjną akcję wywalczyli rzut rożny po próbie dogrania przez Brandona. Krótko rozegrany stały fragment gry i długie dośrodkowanie na Francuza nie skończyło się niestety celnym wolejem w wykonaniu skrzydłowego.
Statystyki pierwszej połowy
Strzały: Górnik - 7 (w tym 1 celny) : Pogoń - (w tym 2 celne)
Posiadanie piłki: Górnik 48% : Pogoń - 52%
Rzuty rożne: Górnik - 2 : Pogoń - 2
Na drugą połowę nie wyszedł Sam Greenwood, który zaliczył żółtą kartkę po mocnym faulu w końcówce pierwszej części i miał trochę szczęścia, iż dotrwał do gwizdka sędziego. Już w 48 minucie Górnik miał okazję. Doskonałą długą piłkę Hellebrand posłał do pędzącego przy linii Janży, który oddał futbolówkę do Chłania. Po dośrodkowaniu i rykoszecie okazję na 13 metrze miał Kubicki, ale jego wolej poleciał wysoko ponad poprzeczką bramki gości.
Górnik próbował zamknąć Pogoń na własnej połowie i rozmontować ją podaniami, ale ciągle brakowało kropki nad i. Portowcom za to nie szło kompletnie budowanie akcji, które zostawały rozbite przed linią pola karnego, choćby nie niepokojąc Łubika w żaden sposób. Początek pierwszej połowy, to kilka "z gry" i walka głównie w środku pola przeplatana niecelnymi zagraniami z obu stron.
W 61 minucie trener Gasparik postanowił zmienić ofensywnych zawodników i trochę rozruszać prawą stronę boiska. Wszedł Ambros i Dimi, który już w swojej pierwszej akcji obsłużył Lisetha na 10 metrze. Norweg jednak nie zdołał opanować piłki i w dodatku był przewracany w polu karnym -- sędzia Myć nie zdecydował się jednak użyć gwizdka.
Pierwszy groźny strzał Pogoń oddała w 65 minucie za sprawą Ulvestada, który jednak wylądował obok bramki. Chwilę później kontrowersyjną decyzję podjął arbiter spotkania, gdy wybijającemu piłkę spod nóg Borgesa wlepił żółtą kartkę i podyktował rzut wolny. To była definitywnie chwila dla Szczecina. Kolejny stały fragment gry, stykowa sytuacja Hellebranda i Ali oddający mocne uderzenie w środek bramki Łubika. Za linią Boczną Czech miał wyraźne pretensje do Keramitsisa i atmosfera się zaostrzyła. Po interwencji Marcela i odgwizdanym na nim faulu Borges na środku boiska odepchnął Janżę, który postanowił wykrzyczeć kilka cierpkich słów Biegańskiemu. Wszyscy trzej zamieszani zawodnicy zostali napomnieni żółtymi kartonikami za tę utarczki.
Kwadrans przed końcem mogliśmy wrócić do grania w piłkę. Dimi przeprowadził kombinacyjną akcję z Sondre i próbował oddać strzał z 16 metra, ale niestety został zablokowany. Na boisko weszli Podolski oraz Ambros, którzy wraz z Rupanowem i Dimim starali się pressować obrońców przeciwnika. W 85 minucie groźnie zrobiło się w polu karnym Górnika, kiedy po kontrze piłkę dostał Grosicki i natychmiastowym strzałem z woleja minął słupek bramki Łubika. Chwilę później uderzenie Ulvestada zza pola karnego własnym ciałem starał się zablokować Josema i niestety został trafiony w dłoń. Sędzia początkowo puścił akcję dalej i po weryfikacji przy monitorze VAR zdecydował się podyktować jedenastkę dla zespołu ze Szczecina. Do piłki podszedł sam Ulvestad i mimo ekwilibrystycznych prób dekoncentracji przez Marcela, pewnie wykorzystał karnego, całkowicie myląc młodzieżowego reprezentanta kraju.
Górnicy walczyli do końca, cisnąc, atakując, choćby z pomocą bramkarza, który pojawił się blisko piłki przy dośrodkowaniach ze stałych fragmentów gry.
Górnik wciąż ma problem w ofensywie przy zamkniętych na swojej połowie przeciwników. Tym razem to zapuszkowana Pogoń nie dała otworzyć Trójkolorowym konta bramkowego, która do 90 minuty bez "sztycha" zdołała wygrać po rzucie karnym.

Statystyki końcowe
Strzały: Górnik - 10 (w tym 2 celne) : Pogoń - 6 (w tym 2 celne)
Posiadanie piłki: Górnik 46% : Pogoń - 54%
Rzuty rożne: Górnik - 3 : Pogoń - 5
Górnik Zabrze - Pogoń Szczecin 0:1 (0:0)
1:0 Ulvestad ('90)
Górnik Zabrze: Łubik - Sacek, Janicki, Josema, Janża, Domingues (61' Ambros), Kubicki (79 Podolski), Hellebrand, Sadilek (61' Dimi), Chłań, Liseth (79' Rupanow)
Ławka rezerwowych: Loska, Olkowski, Szcześniak, Bochniewicz, Dimi, Ambros, Massimo, Podolski, Sauer, Donio, Rakoczy, Rupanow.
Trener: Michal Gasparik
Pogoń Szczecin: Cojocaru - Koutris ('79 Loncar), Szalai, Keramitsis (79' Mendy), Ali - Acosta, Ulvestad - Grosicki (C), Greenwood ('45 Borges), Mukairu - Angielski (67' Biegański)
Ławka rezerwowych: Kamiński, Loncar, Mendy, Borges, Biegański, Smoliński, Czapliński
Trener: Thomas Thomasberg
Frekwencja: 17596
Żółte kartki: Greenwood, Ulvestad, Sacek, Biegański, Janża, Borges, Podolski, Keramitsis
Sędzia: Wojciech Myć
Źródło: Roosevelta81.pl
Zdjęcia: Roosevelta81.pl














