Graf Chodywańce po raz pierwszy w tym sezonie opuścił boisko pokonany. Zespół z gminy Jarczów przegrał na wyjeździe z Andorią Mircze 0:1 (0:1). Zwycięską bramkę dla gospodarzy zdobył Wojciech Baran. Grający na pozycji środkowego obrońcy 44-letni kapitan zespołu z Mircza wykazał się skuteczną „główką”. Asystował mu Kacper Matysiak, który dokładnie zagrał piłkę z rzutu rożnego. – Cierpieliśmy w tym meczu, ale się opłaciło. Fajnie było wygrać z tak silnym zespołem. Oddaliśmy piłkę rywalom, ale było to zamierzone. Na inną taktykę nie mogliśmy sobie pozwolić. Akcje przeciwnika rozmywały się zwykle w odległości około dwudziestu metrów od naszej bramki. Skutecznie kasowaliśmy je przed własnym polem karnym. A gdy trzeba było, to w naszej bramce skutecznie spisywał się Filip Filipczuk – komentuje Wojciech
Baran.To właśnie dzięki instynktownej interwencji Filipczuka Andoria nie straciła bramki w drugiej połowie meczu, po strzale z czterech metrów Wiktora Dźwierzyńskiego w zamieszaniu podbramkowym. PRZECZYTAJ TEŻ: Graf Chodywańce – zespół, którego w tym sezonie ligowym jeszcze nikt nie pokonał– Graf był zespołem lepiej grającym niż my, ale długie posiadanie piłki i ładne rozgrywanie akcji nie gwarantuje zwycięstwa. Nasi rywale nie wypracowali zbyt wielu groźnych sytuacji podbramkowych. Graliśmy z ogromną determinacją, walczyliśmy niemiłosiernie, wzajemnie się motywowaliśmy, pomagaliśmy i podpowiadaliśmy sobie. Mieliśmy zupełnie inne nastawienie do meczu z Grafem, niż do wcześniejszej potyczki z Omegą. Od rana pisaliśmy do siebie motywujące treści w grupie na Facebooku. Na rozgrzewce też wyglądaliśmy lepiej niż przed meczem sprzed tygodnia, z zespołem ze Starego Zamościa. Mało mieliśmy okazji do zdobycia zwycięskiej bramki, ale tę najdogodniejszą wykorzystaliśmy – mówi Wojciech
Baran.Graf był poważnie osłabiony. Z powodu kontuzji nie mógł zagrać Brazylijczyk Marcos Vinicius Ribeiro Do Prado. – Przegraliśmy ten mecz z powodu własnej nieskuteczności. Brakowało nam napastnika, który byłby w stanie strzelić gola. Długo utrzymywaliśmy się przy piłce, a rywale starali się uważnie grać w defensywie i czekać na okazję do wyprowadzenia szybkiego kontrataku. Bardzo groźne były „stałe fragmenty gry” w wykonaniu naszego przeciwnika. Nie zasłużyliśmy na porażkę. Przegraliśmy, ale pozostaliśmy w grze o IV ligę. Chcielibyśmy awansować – mówi obrońca Grafa Piotr
Bartecki.Andoria Mircze – Graf Chodywańce 1:0 (1:0)Gol: 1:0 Baran 42.Andoria: Filipczuk – Herda (78 Mac), Baran, Sitarz, Kluczek – Leśniowski, Wójcik, Huryn, Matysiak, Wójtowicz – Turewicz (39 K. Kycko); trener M. Kycko.Graf: Waśkiewicz – Smoliński, Bartecki, Ciećko (23 D. Perec) – Dżus (71 Korzeniewski), Krosman, Ligęza, Tyrka (58 Żurawski), Surmacz, Murjas (58 Dźwierzyński) – Bobyliak; trener Bławacki.Żółte kartki: Wójcik (Andoria), Ligęza (Graf). Sędziował: Górski (Zamość).