Grzejesz na maksa a mieszkanie i tak jest zimne? Tak tylko tracisz pieniądze. Cyfry na pokrętle nie oznaczają mocy grzania

1 godzina temu

Grzejniki pracują na pełnych obrotach, w domu i tak zimno, rachunki rosną. Brzmi znajomo? Problem nie tkwi w instalacji ani w starych kaloryferach. Tkwi w jednej cyfrze na pokrętle, którą większość ludzi źle rozumie. I w kilku błędach, które powtarzamy automatycznie, bo tak robią inni. A te drobne rzeczy potrafią podnieść koszty ogrzewania choćby o 30-40% w skali sezonu.

Fot. Shutterstock / Warszawa w Pigułce

Cyfra 5 nie oznacza tego, co myślisz

Pierwsza rzecz, której nikt nie wytłumaczył Polakom przy montażu termostatów: cyfry nie oznaczają mocy grzania. Oznaczają docelową temperaturę w pokoju. I to jest fundamentalna różnica.

Cyfra 3 to około 20 stopni. Cyfra 4 to około 24 stopnie. Cyfra 5 to około 28 stopni. Śnieżynka albo zero to nie wyłączenie grzejnika – to tryb ochronny, który trzyma temperaturę na poziomie 6-8 stopni, żeby woda w rurach nie zamarzła.

Co z tego wynika w praktyce? jeżeli ustawisz kaloryfer na 5, myśląc iż szybciej się nagrzeje, grzejnik po prostu będzie pracował bez przerwy, próbując osiągnąć 28 stopni. Nie nagrzeje się szybciej. Będzie grzał tak samo długo jak przy cyfrze 3, tylko nie zatrzyma się przy 20 stopniach, tylko dalej będzie próbował podnieść temperaturę. A iż ciepło i tak ucieka przez okna, przez meble, przez zasłony – nigdy tych 28 stopni nie osiągnie. W efekcie: grzejnik pracuje non stop, rachunek rośnie, temperatura w pokoju ledwo przekracza 19 stopni.

Optymalne ustawienie dla salonu to 3. Dla sypialni 2. Dla łazienki 4. Koniec. Nie trzeba kombinować, przekręcać w prawo-lewo, sprawdzać co godzinę. Ustawić raz i zostawić. System sam będzie regulował przepływ wody, żeby utrzymać odpowiednią temperaturę.

Meble i zasłony kradną więcej ciepła niż szczeliny w oknach

Drugie miejsce na liście błędów: zasłonięty kaloryfer. Kanapa pod oknem, długa zasłona spadająca na grzejnik, szafka przysunięta do ściany. W połowie polskich mieszkań kaloryfery wyglądają jakby ktoś specjalnie chciał je ukryć przed światem.

Problem polega na tym, iż grzejnik działa przez konwekcję. Zimne powietrze opada w dół, przechodzi przez kaloryfer, nagrzewa się, unosi do góry, ogrzewa pokój. Cykl powtarza się, aż temperatura osiągnie poziom ustawiony na termostacie. Ale jeżeli przed kaloryferem stoi kanapa, ciepłe powietrze nie ma dokąd uciekać. Nagrzewa mebel, zatrzymuje się przy ścianie, termostat mierzy wysoką temperaturę tuż obok siebie i myśli, iż w pokoju już ciepło. Zamyka zawór. A ty siedzisz 2 metry dalej i marzniesz.

Badania pokazują, iż zasłonięcie grzejnika dużym meblem potrafi obniżyć efektywność ogrzewania o 20-40%. Długie zasłony sięgające parapetu dodają kolejne 10% strat. W praktyce oznacza to, iż w pokoju 20 m² możesz tracić choćby 100-150 zł miesięcznie w okresie grzewczym tylko dlatego, iż kanapa stoi 10 cm za blisko.

Rozwiązanie jest proste: zostaw minimum 15-20 cm przestrzeni przed kaloryferem. jeżeli masz długie zasłony, podwiń je na zimę albo podepnij tak, żeby kończyły się nad grzejnikiem. jeżeli masz meble pod oknem, przesuń je choć trochę w bok albo do przodu. To dosłownie 5 minut roboty, a różnica w temperaturze potrafi wynieść 2-3 stopnie.

Suszysz pranie na kaloryferze? Grzejnik pracuje, mieszkanie oziębia się

Trzeci klasyk: mokre ubrania rozłożone na grzejniku. Wydaje się sensownie – przecież kaloryfer i tak grzeje, pranie wyschnie szybciej, dwa w jednym. W rzeczywistości to najgorszy sposób na ogrzewanie mieszkania.

Mokra tkanina blokuje przepływ powietrza. Ciepło nie rozchodzi się po pokoju, tylko idzie w odparowywanie wody z ubrań. Wilgoć unosi się w powietrze, podnosi wilgotność w pomieszczeniu, a to sprawia, iż odczuwalna temperatura spada. Paradoks: grzejnik pracuje ciężej, żużywa więcej energii, a tobie jest zimniej niż przed powieszeniem prania.

Dodatkowo wysoka wilgotność przy chłodnych ścianach to idealne warunki dla pleśni i grzyba. Szczególnie w narożnikach, za meblami, w łazience. Efekt widzisz po kilku tygodniach: czarne plamy na ścianach, nieprzyjemny zapach, konieczność renowacji.

Jeśli musisz suszyć pranie w domu, postaw suszarkę z dala od kaloryfera i otwórz na chwilę okno, żeby wilgoć uciekła na zewnątrz. Albo kup tanią suszarkę elektryczną, która zużyje mniej prądu niż kaloryfer pracujący na pełnych obrotach przez kilka godzin.

Okna nieszczelne zjadają choćby 25% ciepła

Czwarty problem: stare, nieszczelne okna. Albo nowe, ale źle wyregulowane. Przez szpary ucieka choćby 25% ciepła. To ogromna strata, która przekłada się bezpośrednio na wysokość rachunków.

Sprawdzenie jest banalnie proste: przyłóż dłoń do ramy okna. jeżeli czujesz zimne powietrze, masz problem. Możesz też użyć zapalniczki – jeżeli płomień drga przy zamkniętym oknie, wiesz iż przewiewa.

Uszczelki samoprzylepne kosztują kilkanaście złotych w markecie budowlanym. Naklejenie zajmuje pół godziny. Efekt czujesz od razu. jeżeli okna są stare i wymiana na razie nie wchodzi w grę, pomoże choćby grubsza zasłona zawieszona tuż przy ramie (ale nie na kaloryferze). Rolety materiałowe też robią różnicę.

Dodatkowo: gdy świeci słońce, odsłoń okna. Promienie słoneczne potrafią podnieść temperaturę w pokoju choćby o kilka stopni bez włączania grzejnika. Po zachodzie słońca zasłoń okna z powrotem, żeby zatrzymać ciepło w środku. Ten prosty rytuał potrafi zmniejszyć straty ciepła o 25%.

Co to oznacza dla ciebie

Jeśli rachunki za ogrzewanie rosną, a w domu i tak zimno, nie musisz wymieniać instalacji ani kaloryferów. W 8 na 10 przypadków wystarczy zmienić kilka nawyków i poprawić ustawienia. Ustaw termostat na 3 w salonie, na 2 w sypialni, zostaw przestrzeń przed grzejnikiem, nie susz prania na kaloryferze, doszczelnij okna.

To są zmiany, które wykonasz w jeden wieczór. Nie wymagają fachowca, remontu ani dużych wydatków. A efekt czujesz już następnego dnia. W wielu mieszkaniach różnica między złą a dobrą konfiguracją to choćby kilka stopni i kilkaset złotych oszczędności w skali sezonu. Wystarczy wiedzieć gdzie szukać problemu.

Idź do oryginalnego materiału