Gospodarze grający na hali w Sosnowcu są zdecydowanym faworytem rywalizacji, której stawką jest awans do najlepszej czwórki ligowej, ale kibice ZAKSY liczą, iż ich ulubieńcy postarają się o niespodziankę. Dzisiejszy mecz rozpoczął się po myśli kędzierzynian, którzy zaskoczyli miejscowych i prowadzili już choćby pięcioma oczkami. gwałtownie okazało się jednak, iż to tylko dobre złego początki. Po kilku minutach gracze z Zawiercia wyrównali, a w drugiej połowie seta przejęli inicjatywę. Miejscowi odskoczyli od ZAKSY na trzy oczka i nie wypuścili prowadzenia, zwyciężając do
22.Ekipa Michała Winiarskiego lepiej rozpoczęła drugą odsłoną. Skuteczny był Aaron Russell i gracze Aluronu Warty gwałtownie objęli prowadzenie, aby po chwili równie gwałtownie je stracić. Obie drużyny zaciekle walczyły przez kilka minut i o wygranej decydowała końcówka. W niej nasz zespół stracił koncentrację i przystanie 21:21 to miejscowi zdobyli trzy oczka z rzędu, a po chwili zakończyli seta, ponownie wygrywając do
22.Gdy wydawało się, iż miejscowi są na dobrej drodze do zakończenia meczu, nasz zespół zerwał się do odrabiania strat. Świetną partię rozgrywał Jakub Szymański - przy świetnej postawie w polu zagrywki naszego przyjmującego wyszliśmy na trzypunktowe prowadzenie (10:13). Ten sam zawodnik okazał się katem zawiercian, gdy w końcówce posłał trzy asy z rzędu, a ZAKSA zwyciężyła do
22.Przegrany set zdeprymował miejscowych, którzy na starcie kolejnej partii ponownie nie przypominali zespołu, który wygrał część zasadniczą sezonu. ZAKSA błyskawicznie wyszła na prowadzenie, które urosło aż do siedmiu oczek. Po asie serwisowym Igora Grobelnego było już 8:15, ale po chwili gospodarze wygrali cztery wymiany i trener Giani musiał prosić o przerwę na żądanie. To przyniosło pożądany efekt, bo kędzierzynianie wrócili do dobrej gry i ponownie odskoczyli od przeciwnika na sześć oczek. Zawiercianie mimo ambitnej walki nie byli w stanie odwrócić losów seta i o wygranej miał zadecydować
tie-break.Oba zespoły rozpoczęły piątego seta od błędów w polu zagrywki, ale po chwili walka rozgorzała na dobre. Po błędzie w ataku Gladyra ZAKSA objęła prowadzenie (2:4), jednak już po chwili miejscowi wyrównali. Przy zmianie stron gospodarze mieli minimalną przewagę, ale po chwili podwyższyli prowadzenie do dwóch oczek (11:9). Po udanym bloku Aluronu gra została przerwana - jeden z kibiców wymagał nagłej pomocy medycznej. Po kilku minutach przerwy gospodarze podwyższyli prowadzenie. Przy stanie 12:9 najpierw w polu ataku pomylił się Mateusz Bieniek, po chwili zabłysnął Kamil Rychlicki. Atakujący ZAKSY najpierw posłał asa, po chwili skutecznie atakował w kontrze i znów był remis (12:12). Przy stanie 13:12 zablokowany został Szymański i miejscowi mieli wszystko w swoich rękach. Bartłomiej Bołądź zepsuł zagrywkę, a po chwili Bartosz Kwolek pomylił się w ataku i było 14:14. Kędzierzynianie obronili dwie piłki meczowe, a następnie wytrzymali ciśnienie i zwyciężyli do 20!