Historyczny wieczór w Czarnym Dunajcu! Wisła po raz pierwszy zdobyła Puchar Podhala

podhaleregion.pl 2 godzin temu

To był jeden z najlepszych, jeżeli nie najlepszy finał Pucharu Polski na szczeblu Podhalańskiego Podokręgu Piłki Nożnej w historii tych rozgrywek – zarówno pod względem sportowym, jak i organizacyjnym. AP Wisła Czarny Dunajec pokonała czwartoligowy Lubań Maniowy 3:2 i po raz pierwszy sięgnęła po Puchar Podhala.

Gospodarze finału zadbali o to, by wydarzenie miało naprawdę uroczysty charakter. Już sam fakt rozegrania spotkania przy sztucznym świetle nadawał mu odpowiednią oprawę. Do tego piłkarzy obu drużyn na murawę wyprowadziła góralska kapela Związku Podhalan Oddział Czarny Dunajec, a zawodnikom towarzyszyły dzieci z miejscowej Akademii.

Trybuny Stadionu Miejskiego wypełniły się po brzegi, a kibice obu zespołów stworzyli świetną atmosferę i głośny doping od pierwszej do ostatniej minuty.

Resztę zrobili już piłkarze.

To było kapitalne widowisko, w którym nie brakowało efektownych goli, świetnych parad bramkarskich, indywidualnych błędów, nerwowych momentów i czerwonych kartek.

Wisła bez kompleksów

Choć przed meczem to Lubań Maniowy był uznawany za faworyta – gra ligę wyżej, bronił trofeum i miał za sobą dwa kolejne triumfy w tych rozgrywkach – Wisła od początku pokazała, iż zamierza walczyć jak równy z równym.

Gospodarze zagrali nie tylko ambitnie, ale przede wszystkim dojrzale i odważnie. Lubań miał swoje momenty i okazje, by odwrócić losy meczu, ale tego wieczoru więcej argumentów w ofensywie było po stronie zespołu z Czarnego Dunajca.

Pierwszy celny strzał oddali gospodarze. W 8. minucie z lewej strony próbował Daniel Pochroń, ale jego uderzenie było zbyt lekkie, by zaskoczyć Marka Klaga.

Minutę później po rykoszecie strzelał Artur Moniak, a piłka minęła lewy słupek bramki Lubania o centymetry.

Goście odpowiedzieli w 12. minucie. Jakub Kasperczyk uderzył z pierwszej piłki tuż nad poprzeczką. W 17. minucie z dystansu próbował Patryk Duda, ale Krystian Kobroń, choć interweniował na raty, ostatecznie skutecznie zatrzymał piłkę.

Trzy minuty później szczęścia zza pola karnego szukał Mark Plewa, a bramkarz Wisły sparował jego strzał na rzut rożny.

Czerwona kartka dla trenera Wisły

Jeszcze przy wyniku 0:0 doszło do nietypowej sytuacji przy ławce gospodarzy. Trener Wisły Łukasz Pazurkiewicz zobaczył czerwoną kartkę.

Zdaniem sędziów szkoleniowiec celowo wrzucił piłkę na boisko w momencie, gdy gra przez cały czas się toczyła. W efekcie musiał opuścić strefę techniczną jeszcze przed przerwą.

Nie wpłynęło to jednak negatywnie na jego zespół.

Stałe fragmenty największą bronią Wisły

Prawdziwą siłą gospodarzy w tym meczu okazały się stałe fragmenty gry, kapitalnie wykonywane przez – obchodzącego tego dnia 36 urodziny – Łukasza Młynarskiego. Jego wrzutki i uderzenia z rzutów wolnych praktycznie za każdym razem powodowały duże zamieszanie w polu karnym Lubania.

To właśnie po jednym z takich zagrań padł pierwszy gol.

W 26. minucie Młynarski dośrodkował z rzutu wolnego. Klag nie zdołał utrzymać piłki w rękach, a po krótkim wybiciu dopadł do niej Mateusz Niedziałkowski, który z okolic jedenastego metra uderzył w lewy róg bramki.

1:0 dla Wisły.

Lubań mógł odpowiedzieć błyskawicznie. Po rzucie wolnym i zamieszaniu w polu karnym uderzał Jan Chlipała, ale znakomicie interweniował Kobroń.

Jeszcze przed przerwą gospodarze byli bliscy podwyższenia prowadzenia. W doliczonym czasie gry Maksymilian Kidoń huknął z około 20 metrów, ale Klag kapitalną paradą przeniósł piłkę nad poprzeczką.

Mocne wejście Wisły w drugą połowę

Po zmianie stron Wisła gwałtownie zadała drugi cios.

W 48. minucie znów w głównej roli wystąpił Młynarski. Pomocnik gospodarzy znakomicie dośrodkował z rzutu rożnego, a Patryk Miętus idealnie wyskoczył do piłki i strzałem głową nie dał Klagowi szans.

Było 2:0.

Lubań nie zamierzał jednak odpuszczać. Już trzy minuty później po dośrodkowaniu z prawego sektora boiska uderzał Duda. Kobroń obronił jego próbę, ale przy dobitce Marka Plewy był już bezradny. Piłka odbiła się jeszcze od prawego słupka i wpadła do siatki.

2:1 i finał zaczął się praktycznie od nowa.

W 52. minucie lewą stroną wyrwał się Miętus, ale dobrze zachował się Klag i wybił piłkę na rzut rożny.

Młynarski znów zrobił różnicę

W kolejnych minutach Wisła przez cały czas nie ograniczała się do obrony wyniku.

W 70. minucie Młynarski spróbował bezpośrednio z rzutu wolnego, a Klag z dużym trudem przeniósł piłkę nad poprzeczką.

Dwie minuty później kolejny stały fragment znów przyniósł gospodarzom gola.

Po serii rzutów rożnych Młynarski posłał piłkę na dalszy słupek. Tam głową uderzył Bartłomiej Porębski, a z najbliższej odległości do siatki dobił Artur Moniak.

3:1 dla Wisły.

To właśnie jakość stałych fragmentów była jednym z największych atutów gospodarzy w tym finale. Młynarski praktycznie za każdym razem dostarczał piłkę w miejsce, z którego mogło powstać realne zagrożenie.

Lubań nie odpuszczał

Goście mimo dwubramkowej straty przez cały czas walczyli o powrót do meczu.

W 75. minucie Plewa uderzył z lewej strony pola karnego w boczną siatkę. Chwilę później po kontrataku Brahim Diaz Jarmillo minimalnie chybił obok prawego słupka bramki Lubania.

W 76. minucie Plewa popisał się udanym dryblingiem, ale całe zagranie zakończył niecelnym strzałem z dystansu.

W 82. minucie po faulu na Kidoniu Jakub Faron został ukarany czerwoną kartką i Lubań musiał kończyć spotkanie w osłabieniu.

Mimo tego zespół z Maniów jeszcze raz poderwał się do walki.

Nerwowa końcówka

W 85. minucie Lubań przeprowadził jedną z najładniejszych akcji meczu. Wszystko zaczęło się od Klaga, potem przyszła seria szybkich podań prawym sektorem boiska, a całość skutecznie wykończył Wojciech Pierzga.

Zrobiło się 3:2.

Minutę później Kasperczyk z dużą swobodą przerzucił piłkę nad obrońcą, a jego miękkie uderzenie wylądowało na górnej siatce bramki.

Wisła także miała jeszcze swoją szansę. W 87. minucie po przyjęciu i zaskakującym strzale Niedziałkowskiego kolejny raz świetnie interweniował Klag.

Ostatnie minuty przyniosły ogromne emocje, ale wynik już się nie zmienił.

Wielka feta w Czarnym Dunajcu

Końcowy gwizdek rozpoczął wielką fetę.

Piłkarze Wisły ruszyli w stronę swoich kibiców, a po chwili na murawie rozpoczęła się wspólna celebracja zawodników i dzieci z Akademii.

Dla klubu był to moment historyczny.

AP Wisła Czarny Dunajec po raz pierwszy zdobyła Puchar Podhala.

Puchary dla zwycięzców i finalistów wręczył prezes Podhalańskiego Podokręgu Piłki Nożnej Marcin Tesarski, natomiast nagrody finansowe w formie czeków przekazali sponsorzy rozgrywek.

Lubań nie skompletował więc pucharowego klasycznego hat-tricka. Po dwóch kolejnych triumfach tym razem musiał uznać wyższość rywala.

Wisła wygrała ten finał całkowicie zasłużenie. Nie tylko charakterem i ambicją, ale również dojrzałością, skutecznością, kapitalnie wykonywanymi stałymi fragmentami gry i większą liczbą ofensywnych argumentów.

A środowy wieczór w Czarnym Dunajcu na długo zapisze się w historii klubu.

AP Wisła Czarny Dunajec (V) – Lubań Maniowy (IV) 3:2 (1:0)
1:0 Niedziałkowski 26
2:0 Miętus 48
2:1 Plewa 51
3:1 Moniak 72
3:2 Pierzga 85

Wisła: Kobroń – Drobnak, Porębski, Kamiński (73 Zatłoka), Paniak (56 Misiura), Moniak, Kidoń (87 Madziar), Młynarski, Pochroń (61 Kozak), Niedziałkowski, Miętus (67 Diaz Jarmillo).

Lubań: Klag – Zaika, Chlipała, Kołodziej (86 Pluta), Bałos (46 Janeczek), Jandura (61 Truty), Faron, Sutor (61 Gruszkowski), Duda (78 Pierzga), Plewa, Kasperczyk.

Idź do oryginalnego materiału