Idzie mocny atak zimy? Śnieżyce, burze śnieżne, mróz i zamiecie. ECMWF pokazuje prognozę

4 godzin temu

Najnowsze prognozy sezonowe pokazują, iż nadchodząca zima może mieć dwa zupełnie różne oblicza. IMGW przez cały czas widzi grudzień jako cieplejszy od normy, ale mapy ECMWF pokazują wyraźny zwrot w kolejnych tygodniach zimy i więcej śniegu w części Polski. jeżeli ten scenariusz się utrzyma, spokojniejszy początek sezonu wcale nie musi oznaczać spokojnej zimy.

Fot. Alex Pedan / Shutterstock.

Najciekawsze sygnały pojawiają się dla środkowej części sezonu. Wrześniowe wyliczenia oparte na danych ECMWF pokazują poprawę prognozy śnieżnej dla Europy Środkowej w porównaniu z wcześniejszymi odsłonami modelu. W części regionu zaczynają pojawiać się obszary z opadami śniegu przekraczającymi wieloletnią normę, a w przypadku Polski szczególną uwagę zwraca styczeń. To właśnie wtedy sytuacja może wyglądać znacznie bardziej zimowo niż w grudniu.

Grudzień może uśpić czujność. Potem sytuacja zaczyna się zmieniać

Pierwszy miesiąc meteorologicznej zimy na razie nie wygląda jak początek wyjątkowo ostrego sezonu. Dotychczasowe mapy ECMWF wskazują, iż na wielu europejskich nizinach opadów śniegu w grudniu może być mniej niż zwykle. Łagodniejsza cyrkulacja z zachodu może przynosić sporo wilgoci, ale przy zbyt wysokiej temperaturze część opadów zamiast śniegu będzie miała postać deszczu albo deszczu ze śniegiem.

To w dużej mierze zgadza się z aktualną prognozą IMGW. Instytut przewiduje, iż w grudniu 2026 roku średnia miesięczna temperatura w całej Polsce najprawdopodobniej znajdzie się powyżej normy z lat 1991-2020. Suma opadów ma natomiast pozostawać przeważnie w zakresie normy. Gdyby patrzeć wyłącznie na grudzień, trudno byłoby więc mówić o zapowiedzi szczególnie ostrej zimy.

Problem polega na tym, iż prognoza sezonowa jest średnią z całego miesiąca. Ciepły grudzień nie oznacza 31 dni dodatniej temperatury, podobnie jak miesiąc mieszczący się w normie nie wyklucza kilku dni bardzo silnego mrozu. Jeden gwałtowny napływ arktycznego powietrza może przynieść śnieżyce i kilkunastostopniowy mróz, a późniejsze ocieplenie sprawi, iż średnia całego miesiąca przez cały czas okaże się wysoka.

W styczniu ECMWF pokazuje śnieżny zwrot nad Polską

Znacznie ciekawiej wygląda styczeń 2027 roku. Analizy aktualnych map ECMWF pokazują dodatnią anomalię opadów śniegu obejmującą część Europy Środkowej. W Polsce mocniejszy sygnał pojawia się między innymi na wschodzie, w centrum i na południu kraju. Oznacza to możliwość większej ilości śniegu niż wynikałoby z wieloletniej normy dla tych obszarów, choć dokładny przebieg zimowych epizodów będzie można określić dopiero znacznie bliżej ich wystąpienia.

Różnica pomiędzy grudniem a styczniem jest więc wyraźna. Początek sezonu może być stosunkowo słaby pod względem pokrywy śnieżnej, a później układ cyrkulacji może pozwolić na częstsze napływy chłodniejszego powietrza i pojawianie się większej liczby opadów śniegu. W najnowszej wrześniowej aktualizacji danych ECMWF widać również poprawę potencjału śnieżnego w centralnej części Europy w porównaniu z wcześniejszymi prognozami.

Co ciekawe, zupełnie przeciwnego scenariusza nie wyklucza również IMGW. W styczniu Instytut przewiduje już średnią temperaturę w zakresie normy wieloletniej. Jednocześnie na północy kraju wraz z województwem kujawsko-pomorskim oraz na południu od Opolszczyzny po Podkarpacie suma opadów może przekraczać normę. IMGW podkreśla przy tym, iż jego prognoza miesięczna nie określa, czy opad będzie deszczem, śniegiem czy deszczem ze śniegiem.

Śnieżyce i zamiecie są możliwe. Model nie może jednak dziś wskazać konkretnego dnia

Jeżeli podczas zimowego napływu chłodnego powietrza pojawi się aktywny niż i duża ilość wilgoci, warunki mogą stać się bardzo trudne. Intensywny śnieg połączony z silnym wiatrem prowadzi do zawiei i zamieci śnieżnych, gwałtownego ograniczenia widzialności oraz szybkiego tworzenia się zasp. Przy odpowiednio niestabilnej atmosferze zimą zdarzają się także burze śnieżne, podczas których intensywnym opadom śniegu towarzyszą wyładowania atmosferyczne.

Nie oznacza to jednak, iż ECMWF już teraz prognozuje konkretną burzę śnieżną nad Polską w styczniu. Z tak dużym wyprzedzeniem byłoby to niemożliwe. Prognoza sezonowa wskazuje przede wszystkim anomalie i prawdopodobieństwa – czy dany miesiąc może być cieplejszy, chłodniejszy, bardziej mokry albo bardziej śnieżny niż zazwyczaj. Konkretne niże, śnieżyce, zamiecie i gwałtowne spadki temperatury można wiarygodnie śledzić dopiero znacznie bliżej terminu.

ECMWF sam zwraca uwagę, iż prognozy sezonowe nie są przedłużeniem zwykłej prognozy pogody na kilka miesięcy. Model pracuje na 51-elementowej wiązce i pokazuje przede wszystkim odchylenia od wieloletniej klimatologii oraz prawdopodobieństwo wystąpienia określonego typu warunków. Nie można więc z obecnych map odczytać temperatury w Warszawie 15 stycznia czy wysokości pokrywy śnieżnej konkretnego dnia.

Więcej śniegu od normy nie musi oznaczać, iż będzie padał przez cały miesiąc

To bardzo ważne przy interpretowaniu map ECMWF. o ile model pokazuje dodatnią anomalię śniegu, nie oznacza to automatycznie trwającej tygodniami pokrywy śnieżnej. Cała miesięczna norma może zostać przekroczona podczas 2 lub 3 wyjątkowo intensywnych epizodów, pomiędzy którymi pojawią się odwilże albo okresy bez opadów.

Możliwa jest więc zima, podczas której średnia temperatura okaże się zupełnie normalna lub choćby nieco podwyższona, a jednocześnie mieszkańcy doświadczą kilku bardzo mocnych uderzeń zimy. Wystarczy kilkudniowy spływ mroźnego powietrza połączony z aktywnym niżem, aby w krótkim czasie spadła duża ilość śniegu. Późniejsza odwilż nie zmieni faktu, iż taki epizod może sparaliżować drogi, kolej i lotniska.

Właśnie dlatego określenie „łagodna zima” bywa mylące. W meteorologii może oznaczać jedynie, iż średnia temperatura z 3 miesięcy będzie wyższa od wieloletniego poziomu. Nie mówi natomiast, iż nie wystąpią kilkudniowe okresy silnego mrozu, śnieżyce czy bardzo silny wiatr.

Najnowsza aktualizacja ECMWF poprawiła perspektywy śniegu w Europie Środkowej

Jeszcze wcześniejsze odsłony modelu prezentowały zimę 2026/2027 w Europie jako stosunkowo ubogą w śnieg. Dominująca cyrkulacja zachodnia miała sprowadzać z Atlantyku łagodniejsze powietrze, przez co na nizinach opady częściej przyjmowałyby postać deszczu. Najlepsze warunki śnieżne miały pozostawać przede wszystkim w północnej Europie oraz wysoko w górach.

Wrześniowa aktualizacja ECMWF wygląda jednak nieco inaczej. W sezonowej prognozie przez cały czas nie ma sygnału wyjątkowo śnieżnej zimy na całym kontynencie, ale w centralnej Europie zaczynają pojawiać się obszary z opadami śniegu przekraczającymi normę. Analiza najnowszego przebiegu modelu przygotowana przez Severe Weather Europe wskazuje również na mocniejszy sygnał śnieżny w centralnej Europie w późniejszej części zimy.

To pokazuje również, jak bardzo prognozy na kilka miesięcy naprzód mogą się jeszcze zmieniać. ECMWF aktualizuje sezonową prognozę każdego miesiąca, wykorzystując nowe informacje o stanie atmosfery i oceanów. To, co w tej chwili jest jedynie sygnałem, w kolejnych odsłonach może się wzmocnić, osłabnąć albo przesunąć nad inny region.

El Niño może mocno namieszać w układzie pogody

Jednym z ważnych elementów tegorocznych prognoz jest bardzo silne El Niño na Pacyfiku. To zjawisko związane z anormalnym wzrostem temperatury wód w równikowej części Oceanu Spokojnego potrafi wpływać na układ prądów strumieniowych i cyrkulację atmosferyczną na ogromnych obszarach świata. Najsilniejszy i najbardziej przewidywalny wpływ występuje w Ameryce Północnej, ale zmiany układu atmosfery mogą pośrednio wpływać również na pogodę w Europie.

Dla Europy nie istnieje jednak prosta zasada mówiąca, iż silne El Niño automatycznie oznacza mroźną albo ciepłą zimę w Polsce. Wiele zależy od zachowania Atlantyku, układu niżów i wyżów, prądu strumieniowego oraz sytuacji nad Arktyką. To właśnie dlatego kolejne aktualizacje modeli potrafią znacząco zmieniać obraz zimy nad naszym kontynentem.

Najgroźniejszy scenariusz to zderzenie wilgoci z Atlantyku z mroźnym powietrzem

Dla powstania dużych opadów śniegu potrzebne jest nie tylko zimno. Bardzo mroźne powietrze samo w sobie może być suche i przynosić kilka opadów. Najbardziej spektakularne sytuacje pojawiają się wtedy, gdy wilgotne powietrze związane z układem niżowym trafia nad obszar, na którym zalega już chłodna masa powietrza.

W takiej sytuacji opady mogą gwałtownie przejść w intensywny śnieg. o ile jednocześnie różnica ciśnienia jest duża i wzrasta prędkość wiatru, świeży śnieg zaczyna być unoszony z powierzchni. Pojawiają się zawieje i zamiecie, widzialność może gwałtownie spaść, a choćby stosunkowo dobrze odśnieżona droga ponownie zostaje zasypana w ciągu kilkudziesięciu minut.

Takich zdarzeń nie można prognozować kilka miesięcy wcześniej dla konkretnego miejsca, ale większa aktywność śnieżna w sezonowym modelu oznacza, iż warto śledzić kolejne aktualizacje. o ile obecny sygnał dla stycznia i centralnej części Europy zacznie powtarzać się w listopadowych i grudniowych prognozach, scenariusz bardziej zimowego środka sezonu stanie się zdecydowanie ciekawszy.

Warszawa i Mazowsze znajdują się blisko obszaru, gdzie sygnał zaczyna się wzmacniać

Dla Warszawy i Mazowsza obecnych map nie można traktować jako prognozy konkretnej liczby centymetrów śniegu. Rozdzielczość i charakter prognoz sezonowych są na to zdecydowanie zbyt małe. Centralna Polska znajduje się jednak w obszarze, dla którego część aktualnych analiz danych ECMWF pokazuje poprawę potencjału śnieżnego w styczniu.

W praktyce może to oznaczać znacznie bardziej dynamiczną sytuację niż podczas stosunkowo łagodnego początku zimy. Warszawa leży w miejscu, do którego zimą mogą docierać zarówno łagodniejsze i wilgotne masy powietrza znad Atlantyku, jak i bardzo chłodne powietrze ze wschodu lub północy. Granica pomiędzy nimi często decyduje o tym, czy w mieście pada deszcz, marznący deszcz czy intensywny śnieg.

Na tym etapie byłoby jednak błędem zapowiadać konkretną śnieżycę dla stolicy. Takie informacje pojawią się dopiero w prognozach krótkoterminowych. Obecny sygnał mówi jedynie, iż styczeń może przynieść w centralnej Polsce więcej zimowych warunków, niż sugerowałby łagodny początek sezonu.

IMGW studzi emocje. Grudzień ciepły, styczeń w normie

Oficjalna eksperymentalna prognoza długoterminowa IMGW pokazuje w tej chwili znacznie spokojniejszy obraz. Grudzień w całym kraju ma być cieplejszy od normy, natomiast styczeń powinien pod względem średniej temperatury mieścić się w normie z lat 1991-2020. Nie jest to więc w tej chwili oficjalna zapowiedź wyjątkowo mroźnej zimy w Polsce.

Jednocześnie IMGW bardzo wyraźnie ostrzega przed zbyt dosłownym interpretowaniem prognoz sezonowych. Prognoza miesięczna opisuje średni przebieg pogody, a nie każdy dzień osobno. Instytut wskazuje wprost, iż nie można wykluczyć nagłych i lokalnych zjawisk meteorologicznych, które mogą znacząco różnić się od obrazu wynikającego z miesięcznej średniej.

IMGW wykorzystuje przy tworzeniu swoich prognoz długoterminowych nie tylko własne modele IMGW-Reg i IMGW-Bayes, ale również dane NOAA oraz ECMWF. Rozbieżności nie oznaczają więc, iż jeden ośrodek „ma rację”, a drugi się myli. Różne modele mogą w tym momencie inaczej oceniać prawdopodobieństwo poszczególnych scenariuszy, a do rozpoczęcia adekwatnej zimy zostało jeszcze wystarczająco dużo czasu, by obraz kilkukrotnie się zmienił.

Ciepła średnia nie ochroni przed kilkoma bardzo mocnymi uderzeniami zimy

Najważniejszy wniosek z obecnych prognoz jest więc nieco bardziej skomplikowany niż proste „będzie ciepło” albo „będzie mroźno”. Początek zimy może rzeczywiście być łagodny i mało śnieżny. Jednocześnie ECMWF pokazuje możliwość wyraźnego śnieżnego zwrotu w dalszej części sezonu, a najnowsze aktualizacje zwiększyły potencjał opadów śniegu w części Europy Środkowej.

To wystarczy, aby w okresie pojawiły się okresy zupełnie niepasujące do określenia „łagodna zima”. Kilka dni intensywnych opadów, silnego wiatru i mrozu może oznaczać zasypane drogi, problemy na kolei, opóźnienia lotnicze oraz trudne warunki na chodnikach. jeżeli do intensywnego śniegu dołączy silny wiatr, pojawią się zawieje i zamiecie. Przy odpowiednio niestabilnej atmosferze możliwe są również znacznie rzadsze burze śnieżne.

Nie wiemy jeszcze, czy taki scenariusz rzeczywiście wystąpi nad Polską. Wiemy natomiast, iż najnowsze mapy nie pozwalają już sprowadzać całej zimy 2026/2027 do jednego zdania o łagodnych temperaturach. Grudzień może wyglądać zupełnie inaczej niż styczeń, a choćby miesiąc ze średnią temperaturą w normie może przynieść krótkie, ale bardzo mocne uderzenie zimy. Kolejne aktualizacje ECMWF w październiku, listopadzie i grudniu pokażą, czy obecny śnieżny sygnał zacznie się wzmacniać, czy ponownie osłabnie.

Idź do oryginalnego materiału