Zdaniem Ingi Iwasiów w Szczecinie brakuje tu systemowego myślenia o sztuce literackiej i związanych z nią wydarzeniach. Pisarka nie gryzie się w język i twierdzi, iż jeżeli chodzi o istotną literaturę, Szczecin nie ma w tej chwili nic do zaoferowania. Odpowiada także na pytanie, dlaczego miasto jest pustynią, jeżeli chodzi o festiwale czy targi książki: – Żeby był dobry festiwal, musi być instytucja, która będzie odpowiedzialna za jego zorganizowanie – mówi.