Pierwszego seta otworzyli goście, kiedy dwa punkty pod rząd zdobył Amirhossein Esfandiar. Siatkarze Barkomu ścigali wynik i albo doprowadzali do remisu, ale pozostawali minimalnie "z tyłu". Po raz pierwszy wyszli na prowadzenie przy stanie 17:16, jednak chwilę później biało-zieloni odrobili straty i zwiększyli dystans punktowy nad rywalami. Podopieczni trenera Ugisa Krastinsa zatrzymali się na pułapie 22. oczek i zdołali obronić jedną piłkę setową, jednak skład prowadzony przez Krzysztofa Andrzejewskiego ostudził ich zapędy, kończąc partię po błędzie w zagrywce Mykoli
Kutsa.Druga część meczu nie układała się najlepiej dla zespołu z Chełma, ponieważ po zdobyciu punktu z ataku Remigiusza Kapicy, drużyna straciła cztery pod rząd. Siatkarze Barkomu trzymali lekki i względnie bezpieczny dystans, który jednak wraz z postępem gry zaczął robić się coraz większy. Przy ich prowadzeniu 24:15, jeszcze jedno oczko zdołał wyrwać Jędrzej Goss, ale za moment blok Łukasza Swodczyka wykorzystał do zamknięcia partii Ilia
Kovalov.Trzeci set rozpoczął się od skutecznej ofensywy Tomasza Piotrowskiego, jednak po chwili skutecznym atakiem odpowiedział Lorenzo Pope. Po krótkiej wyrównanej grze, kontrolę nad tym, co dzieje się pod siatką znów zaczęli przejmować zawodnicy Barkomu, ponownie utrzymując kilka oczek przewagi nad drużyną InPostu. Biało-zieloni doścignęli przeciwników na 16:16, ale był to ostatni remisowy rezultat w tej części spotkania. Rywale Chełmian zbliżali się do piłki setowej, jednak w ich grę wkradły się błędy, skrzętnie wykorzystywane przez zespół przyjezdnych. Partię próbował jeszcze przedłużyć Kapica, ale za moment partię zakończył
Pope.Mimo trudnego początku i straty trzech punktów z rzędu, siatkarze z Chełma zdołali "wziąć się w garść" i rozgrywka się wyrównała. Wynik ścigał raz jeden, a raz drugi zespół, przez co wydawało się, iż - podobnie jak w poprzedni spotkaniu obu drużyn - o wszystkim rozstrzygnie tie-break. Końcówka partii zrobiła się bardzo nerwowa, jednak wynik na tablicy był lepszy dla Barkomu. Do piłki meczowej doprowadził Vasyl Tipchii, ale Lorenzo Pope za moment pomylił się w polu zagrywki. Presji po stronie InPostu nie wytrzymał natomiast Paweł Rusin, także popełniając błąd serwisu, kosztujący jednak przegrany mecz.