Spotkanie w Rzeszowie otworzyli przyjezdni, a pierwsze oczko było zasługą Amirhosseina Esfandiara, ale chwilę później do wyrównania doprowadził Mateusz Poręba. Kilkadziesiąt sekund później gospodarze wyszli na prowadzenie 3:1 wykorzystując do tego blok. Resovia zaczęła stopniowo narzucać swoje warunki i zwiększała dystans punktowy od InPostu, do czego swoje cegiełki dokładali m.in. Artur Szalpuk, Karol Butryn i Marcin Janusz. Rzeszowianie odskoczyli na 20 oczek, kiedy po stronie Chełmian było ich 11. Ostatecznie podopieczni trenera Krzysztofa Andrzejewskiego uzbierali w pierwszej partii 17 punktów, a ich dalsze zapędy przerwał asem serwisowym Yacine Louati.Drugi set otworzył Janusz, najpierw obijając blok gości, a następnie popisując się asem. Pierwszy punkt dla biało-zielonych wpadł za sprawą "kiwki" Jaya Blankenau, zaś do wyrównania doszło przy stanie 5:5 po asie Remigiusza Kapicy. Resovia nie dała się jednak prześcignąć i odskoczyła na dwa punkty, a trzeciego asa dopisał do konta Szalpuk. Zwrot akcji nastąpił, kiedy na tablicy widniał rezultat 16:11 dla gospodarzy. Butryn zagrał piłkę w siatkę, natomiast w polu zagrywki po stronie Chełmian pojawił się Kapica, posyłając trzy asy z rzędu. Za czwartym razem uderzył jednak za daleko i inicjatywa znów leżała po stronie drużyny szkolonej przez Massimo Bottiego. Druga część meczu również padła jej łupem, po tym jak przy jej piłce setowej w zagrywce pomylił się Kapica.Trzeci set dobrze rozpoczęli przyjezdni, po dwóch celnych atakach Pawła Rusina. Rzeszowianie wyrównali, ale chwilę później role się odwróciły i to im przyszło gonić wynik. Biało-zieloni nabrali jednak wiatru w żagle i przechylili szalę na swoją korzyść, prowadząc 12:7. Kilka minut później przewaga Chełmian wzrosła już do 20:12. Pierwszego setballa nie udało im się wykorzystać, bo w zagrywce błąd popełnił Rusin. Resovia miała sporo do nadrobienia, posiadając na ten moment 18 oczek - i nie ugrała więcej, bo w następnej wymianie Remigiusz Kapica wykorzystał do zamknięcia partii blok ustawiony przez Artura Szalpuka.Czwartą partię rozpoczęli gospodarze, najpierw atakiem Louatiego, a następnie szczelnym blokiem Cezarego Sapińskiego. Asseco utrzymała lekką przewagę, chociaż przyjezdnym kilkukrotnie udało im się zbliżyć na jedno oczko. Biało-zieloni zatrzymali się na 21 punktów, po czym piłkę meczową wykorzystał Sapiński. Nagrodę MVP zdobył Marcin Janusz.- Zagraliśmy dobry mecz, ale Resovia zagrała lepsza i była ona nas lepsza sportowo - podsumowuje spotkanie trener Krzysztof Andrzejewski. - Ja natomiast jestem zadowolony z postawy drużyny, bo od początku wierzyliśmy, iż jesteśmy w stanie urwać punkty i seta. Podobała mi się wiara w naszych zawodnikach, ale trzeba powiedzieć, iż Rzeszowianie zasłużyli na zwycięstwo, a we własnej hali są naprawdę mocni.