Pierwszy punkt w meczu zdobyli biało-zieloni po tym jak Mariusz Marcyniak obił blok ustawiony przez Pawła Cieślika. Gra jednak gwałtownie się wyrównała i oba zespoły szły łeb w łeb, chociaż to gospodarze musieli "doskakiwać" remisem do przyjezdnych. Skład prowadzony przez Krzysztofa Andrzejewskiego zdołał jednak zwiększyć dystans na kilka punktów, a po bloku Grzegorza Jacznika prowadził 12:9. Niedługo później zwiększył różnicę na 16:11, do czego przysłużył się as serwisowy Pawła Rusina. Wtedy jednak Olsztynianie powoli zaczęli się "budzić" i po kilku minutach udało im się doprowadzić do remisu 20:20. Chełmianie za wszelką cenę chcieli wyrwać pierwszą partię i kiedy ich rywale mieli 21 oczek, zdobyli piłkę setową. Nie wykorzystali ani jej, ani kolejnej i zrobiło się nerwowo. Finalnie to biało-zieloni lepiej znieśli presję i po długiej wymianie o zgarnięciu partii przesądził Jędrzej Goss, który wykorzystał do tego blok Seweryna Lipiń
skiego.Gospodarze trenowani przez Daniela Plińskiego ewidentnie chcieli narzucić swoje warunki już od początku drugiej partii, co przełożyło się na to, iż po chwili od jej rozpoczęcia prowadzili 3:0, wykorzystując do tego błędy po stronie przyjezdnych. Pierwszy punkt dla biało-zielonych zdobył blokiem Łukasz Swodczyk i od tamtej pory gra zaczynała się stopniowo wyrównywać. Olsztynianie starali się uciekać na bezpieczny dystans, Chełmianie robili wszystko, żeby go skrócić, co ostatecznie udało się przy stanie 11:11. Sytuacja pod siatką się zmieniła, po raz to jeden, a raz drugi zespół minimalnie odskakiwał. W końcówce na tablicy pojawił się wynik 23:23 i znów zrobiło się nerwowo. Piłka była po stronie biało-zielonych, na stronę gospodarzy posłał ją z pola zagrywki Tomasz Piotrowski, ci zbudowali składną akcję, którą wykończył Moritz Karlitzek, którego uderzenia nie zdołał odebrać Jędrzej Gruszczyński. Chwili później źle serwis Karlitzka przyjęli Rusin i Sonae Kazuma, co doprowadziło do remisu w
setach.Trzecia część meczu była zaciętą walką "punkt za punkt" ze zmiennym wychodzenie na minimalne prowadzenie, chociaż częściej to gospodarze musieli gonić gości. Przełomowy moment nastąpił po wyniku 18:18, kiedy po challengu sędziowie przyznali 19. punkt drużynie Indykpolu. Utrzymywali oni lekki dystans nad rywalami, a pierwszą piłkę setową mieli, kiedy Chełmianie uzbierali 22 oczka. Biało-zieloni zdołali przedłużyć partię atakiem Swodczyka, ale chwilę później ten sam zawodnik ustawił blok, który skutecznie obił Karlitzek, zapewniając swojemu zespołowi drugą partię.Olsztynianie szli za ciosem w czwartym secie i po błędach po stronie przyjezdnych prowadzili 2:0. Chełmianie robili wszystko, aby doprowadzić chociażby do remisu, jednak przewaga gospodarzy stopniowo rosła. Drużyna Indykpolu ewidentnie "nabrała mocy" po stanie 12:10, kiedy to po serii mocnych ataków po dobrze skonstruowanych akcjach, jak też asach serwisowych w wykonaniu Tille, zwiększyła różnicę aż na 20:10. Zwycięstwo gospodarzy stawało się coraz bardziej realne z każdą piłką, biało-zieloni ostatecznie uzbierali 15 punktów, kiedy spotkanie zamknął as serwisowy w wykonaniu Jana Hadravy.- Ten mecz miał dwa oblicza, ponieważ trzy sety były w naszym wykonaniu bardzo dobre i dotrzymywaliśmy tempa gospodarzom. Czwarta partia już nam się trochę "rozjechała" za sprawą dobrej serii zagrywek zespołu z Olsztyna - mówi trener InPostu Krzysztof Andrzejewski. - Jestem zadowolony z postawy swojej drużyny i z realizacji celów taktycznych, chociaż pozostał nam pewien niedosyt, bo było naprawdę blisko do zdobycia choćby punktu.