Jacznik czarował , Goss kończył

wschodni24.pl 2 godzin temu

Milion myśli , różne scenariusze, i cały czas jedna myśl , ten zespół po meczach
w Elblągu i Gdańsku w tym składzie nie wygra.

I nie dlatego iż zawodnicy którzy grają , są słabsi od zmienników. Dlatego iż w tym zestawieniu personalnym zgasła iskra. Nie wiem, może na chwilę, może na moment, ale zgasła .

Dlatego mialem nadzieje iż Jędrzej Goss i Grzegorz Jacznik dostaną swoją szansę. Dałem tytuł Czas na Gossa . Gdy przesłałem tytuł Jędrzejowi , ten gwałtownie mi odpowiedział. Czas na pkt , nieważne kto je zdobędzie…. Skromny i myśli o drużynie.

Były takie momenty w tym meczu, kiedy w hali czuć było coś więcej niż sportową rywalizację. To było napięcie, wiara.

Mecz InPost ChKS Chełm ze Ślepskiem Malow Suwałki miał swoją dramaturgię i swojego bohatera, na którego wielu czekało.

Pierwszy set to serce do gry.

Atmosfera bojowa. Zespół pozytywnie nastawiony. Początek 5:3 ,stabilne przyjęcie, agresywna zagrywka, dwa bloki. Środek funkcjonował, atak w kontrze skuteczny.

Przy 10:5 przestój , trzy punkty z rzędu dla Suwałk.

Czas dla trenera Andrzejewskiego.

13:13 wyrównanie. Nerwy. 20:18 dla gości.

I wtedy tlen podał Amir Esfandiar , dwa skuteczne ataki i jest 21:21.

Dokłada dobrą zagrywkę. Później obrona Jaya 23:23. Gra na przewagi i blok na 27:25.

Chełm oddycha.

Drugi set to szybka przewaga Ślepska 4:1, 6:1.

Kontrola gości. Podwójna zmiana przy 11:7 dała impuls, ale przewaga została utrzymana. 25:18 set bez historii.

A jednak w powietrzu wisiało coś jeszcze. „Ten mecz potrzebuje Gossa”

Siedząc przy bandzie powtarzałem w myślach „Dajcie mu zagrać. Ten mecz potrzebuje Jędrzeja Gossa.”

Nie z sympatii. Z przeczucia. Bo czasem drużynie potrzeba energii, nie tylko nazwisk.

I nastąpił moment, który zmienił wszystko .

Ślepsk kontrolował trzecią partię. Para Blankenau/Kapica zgubiła rytm. I wtedy weszli: Jędrzej Goss i Grzegorz Jacznik.

I nagle parkiet w Chełmie zamienił się w scenę.

Goss posyłał asy serwisowe, mocny blok, odwaga.

A Jacznik? Jacznik grał tak, jakby chciał tego wieczoru przećwiczyć wszystkie możliwe schematy taktyczne po kolei.

Pipe z 6. strefy proszę bardzo .

Krótka – dynamiczna i dokładna.

Szybka piłka na lewe skrzydło ok, w tempo.

Dobra, odrzucająca zagrywka. Każda akcja jak osobny element choreografii. Każde rozegranie jak świadome postawienie kroku w tańcu.

Do tego stabilny Paweł Rusin, zróżnicowany Esfandiar, poprawiona gra środkiem , gdzie punktowali Marcyniak i Swodczyk .

Chełm przejął kontrolę.

Czwarty set był już konsekwencją tej przemiany.

Wieczór, który zostanie w pamięci

Po meczu komisarz zawodów Albert Semeniuk, przyznał, iż wybór Pawła Rusina na MVP nie był oczywisty. Zdecydowały statystyki. Ale są rzeczy, których liczby nie oddadzą.

Tego wieczoru Jędrzej Goss w parze z Grzegorzem Jacznikiem zatańczyli tak pięknie, tak synchronicznie, z taką pasją i wyczuciem, iż gdyby parkiet w Chełmie zamienić na telewizyjną scenę mogliby spokojnie sięgnąć po Kryształową Kulę w Tańcu z Gwiazdami.
3-1 InPost CHKS wygrywa . 3 ważne pkt zostają w Chełmie.
Bo to nie była tylko zmiana. To był impuls . Ogień, który rozpalił serca kibiców.
A Chełm wygrał, bo tej nocy miał swój własny taniec zwycięstwa.
Idź do oryginalnego materiału