Górnik Zabrze po emocjonującym starciu pokonał w sobotni wieczór Jagiellonię Białystok 3:1. Po końcowym gwizdku sędziego nie brakowało komentarzy ze strony dziennikarzy i kibiców drużyny ze stolicy Podlasia, iż w kolejnym meczu z wicemistrzem Polski skrzywdził ich sędzia. Po meczu ocenił to trener drużyny z Roosevelta.
Jagiellonia miała najwięcej pretensji o nieodgwizdany rzut karny za nadepnięcie przez Rafała Janickiego na nogę Niki Preleca, a także za nieuznane trafienie na 2:2 Jesusa Imaza. W pierwszej sytuacji arbiter nie dopatrzył się przewinienia, w drugiej - po interwencji VAR - uznał, iż wcześniej faulowany był w polu karnym zabrzańskiej drużyny Malthe Hojhholt.
Po końcowym gwizdku sędziego o ocenę tych sytuacji proszony był trener Górnika. - Ten pierwszy faul Janickiego... to był kontakt z drugiej strony, dokładnie tego nie widziałem, bo to było daleko. Prawdopodobnie jakiś delikatny kontakt tam był, ale nie mogę oceniać wszystkiego - mówi Michal Gasparik, opiekun wicemistrza Polski.
- Druga sytuacja? Od początku była jasna, co pokazały powtórki. Tam po prostu był faul - na Hojholcie. To było widać i uważam, iż była to dobra decyzja zarówno VAR-u, jak i głównego sędziego. Myślę, iż arbiter główny miał pełną kontrolę nad tym meczem i nie ma co o tym dyskutować - dodaje słowacki szkoleniowiec Trójkolorowych.
- Zagrały dwa dobre zespoły. Jagiellonia mocno bazuje na utrzymaniu piłki i dobrze kombinują, ale my chcieliśmy być skuteczni w kontratakach. Wykorzystaliśmy ładne sytuacje i dlatego wygraliśmy, a okazji mieliśmy zresztą więcej. Strzeliliśmy trzy bramki, a mogliśmy zdobyć jeszcze jedną czy dwie - puentuje trener 14-krotnych mistrzów Polski.
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl


















