
Każdy park ma swoją historię. Ten zaczął się od miejsca, które przez lata wydawało się nikomu niepotrzebne. Gdzieś w sercu łomżyńskich osiedli nieużytek miał stać się zielonym środkiem ciężkości miasta. Takim zaprojektowanym. Nie z przypadku, ale z planu. Z wyobrażeniem, jak ludzie będą poruszać się po okręgach ścieżek, gdzie skręcą i dokąd dojdą. Ze szpalerami drzew, zasiekami z dzikich róż i fioletowymi kwiatami, które zdają się nie tracić koloru choćby podczas letnich nocy.