Widmo przekroczenia limitu 24 punktów karnych to najgorszy scenariusz dla wszystkich polskiego kierowcy. Jeden chwytający za telefon krok lub chwila zagapienia przy ograniczeniu prędkości mogą oznaczać natychmiastowe zatrzymanie prawa jazdy i konieczność ponownego zdawania egzaminów. Nic więc dziwnego, iż część zmotoryzowanych sięga po znany, w pełni legalny mechanizm wstrzymujący bieg spraw: odmowę przyjęcia mandatu karnego. Punkty powiązane z wykroczeniem trafiają wówczas do tzw. poczekalni, a czas oczekiwania na wyrok sądowy pozwala na wygaśnięcie dawnych przewinień. Czy ta gra na czas przez cały czas się opłaca po najnowszych zmianach przepisów?
Fot. Warszawa w PigułcePunkty w „zawieszeniu” i wyższe koszty w sądzie. Co mówi Prawo o ruchu drogowym?
Zgodnie z procedurą przyjęcie mandatu kredytowanego skutkuje jego natychmiastową prawomocnością i automatycznym wpisaniem punktów do Ewidencji Kierowców Naruszających Przepisy Ruchu Drogowego. Jednak odmowa przyjęcia grzywny zmienia ścieżkę postępowania – sprawa trafia do sądu rejonowego na podstawie przepisów ustawy z dnia 24 sierpnia 2001 r. – Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia (Dz.U. z 2022 r. poz. 1124 z późn. zm.). Do czasu wydania prawomocnego orzeczenia kończącego postępowanie punkty karne pozostają w stanie zawieszenia i nie są uwzględniane przy sumowaniu dopuszczalnego limitu 24 punktów.
Dla kierowców wiszących na krawędzi utraty uprawnień to szansa na przeczekanie do momentu, aż z ich konta znikną dawniejsze punkty (kasowane po 12 miesiącach od opłacenia grzywny, zgodnie z ustawą z dnia 20 czerwca 1997 r. – Prawo o ruchu drogowym). Eksperci i byli policjanci drogówki przestrzegają jednak przed traktowaniem tej metody jako darmowej tarczy. W postępowaniu sądowym grzywna może sięgnąć choćby 30 tysięcy złotych, a kierowca obciążony zostaje dodatkowo kosztami sądowymi i opiniami biegłych. Co więcej, od 3 czerwca bieżącego roku zaostrzono zasady kursów redukujących punkty w WORD – szkolenia nie odejmą już punktów za najcięższe przewinienia, takie jak drastyczne przekroczenie prędkości czy wyprzedzanie na przejściach dla pieszych.
Zatory w warszawskich sądach. Co czeka kierowców ze Śródmieścia, Woli i Mokotowa?
Skuteczność „gry na czas” zależy przede wszystkim od obciążenia konkretnego wydziału karnego. W Warszawie sprawy o wykroczenia drogowe w sądach rejonowych dla Woli, Mokotowa czy Śródmieścia potrafią toczyć się od kilku do kilkunastu miesięcy. Długi czas oczekiwania na rozprawę i uprawomocnienie się wyroku daje kierowcom realne miesiące na wykasowanie starych punktów z ewidencji.
Inaczej sytuacja wygląda jednak w mniejszych sądach powiatowych wokół stolicy, gdzie proste sprawy dotyczące wykroczeń drogowych rozpatrywane są błyskawicznie w trybie nakazowym. W takich przypadkach próba odwleczenia kary może zakończyć się szybkim uprawomocnieniem wyroku, podwojeniem kosztów finansowych i natychmiastowym skierowaniem kierowcy na egzamin sprawdzający.
Jak krok po kroku przebiega procedura odmowy mandatu i zamrożenia punktów
Zobacz zestaw kluczowych etapów i konsekwencji prawnych związanych z odmową przyjęcia mandatu:
- Oświadcz policjantowi odmowę przyjęcia mandatu – funkcjonariusz sporządza wniosek o ukaranie i kieruje sprawę do adekwatnego sądu rejonowego.
- Śledź stan konta punktowego w aplikacji mObywatel – nowe punkty otrzymają status „zawieszonych” i nie doprowadzą do automatycznej utraty prawa jazdy do dnia prawomocnego wyroku.
- Pamiętaj o ograniczeniach kursów redukujących w WORD – od czerwca br. szkolenie nie usunie punktów za najpoważniejsze naruszenia przepisów na Woli czy Mokotowie.
- Licz się z ryzykiem wyższej grzywny i kosztów sądowych – w przypadku przegranej sąd może nałożyć grzywnę znacznie wyższą niż pierwotny mandat oraz obciążyć Cię kosztami biegłych.
- Zweryfikuj daty wygaśnięcia poprzednich punktów karnych – upewnij się, kiedy mija 12 miesięcy od opłacenia wcześniejszych mandatów, by ocenić opłacalność całej strategii.
Źródło: gazetaprawna

1 godzina temu













