Po dobrym meczu w sobotę (28.02), przyszedł słabszy w niedzielę (1.03). Hokeiści GKS-u Tychy ulegli u siebie JKH GKS-owi Jastrzębie 2:4 (0:2, 0:1, 2:1) i tym samym remisują w rywalizacji ćwierćfinałowej play-off mistrzostw Polski.
Przegrana w sobotnim meczu podziałała mobilizująco na podopiecznych trenera Rafała Bernackiego. Od początku spotkania grali agresywnie i wysoko, zostawiając mało miejsca na ofensywne eskapady gospodarzy. Zresztą dość szybko, bo już w 4. minucie, JKH objął prowadzenie po trafieniu Rafała Nalewajki. Napastnik jastrzębian dostał krążek od swojego brata Łukasza i bez zastanowienia huknął z między bulików. Trzy minuty później Olli-Petteri Viinikainen otrzymał dwie minuty kary za zahaczanie rywala. Nie omieszkali wykorzystać tego przyjezdni, bowiem chwilę potem na 2:0 podwyższył Daniels Berzins – Łotysz dobił strzał Emila Bagina zza niebieskiej linii.
Na następne trafienie kibice musieli czekać do drugiej części drugiej tercji. I ponownie cieszyli się z niego kibice z Jastrzębia. Na ławkę kar zjechał Mateusz Bryk, a Emil Bagin przymierzył z niebieskiej linii. Zasłonięty bramkarz GKS-u Tychy nie miał szans na skuteczną interwencję. Z przebiegu tercji na bramkę nieco bardziej zasługiwali Tyszanie, ale świetnie w bramce spisywał się bramkarz Karolus Kaarlehto. Między innymi przy świetnych sytuacjach Rasmusa Heljanko czy Hannu Kuru, który jechał na fińskiego bramkarza „sam na sam”.
Nadzieję w serca tyskich kibiców wlał na początku trzeciej tercji Mark Viitanen. Fin sprytnie uderzył z ostrego kąta na bramkę, czym totalnie zaskoczył bramkarza. Wciąż jednak GKS miał do odrobienia dwa gole. Zespół trenera Pekki Trikkonena napędzał się z każdą minutą. Doskonałą okazję zmarnował Joel Kerkkanen, który został świetnie obsłużony przez Hannu Kuru. Choć adekwatniej byłoby określić, iż niesamowicie obronił to Kaarlehto, wyciągając się niczym struna do silnego strzału z bliska.
Trudno tyskiej ofensywie było skruszyć obronę rywali, szczególnie, iż wkradały się w ich grę niedokładności. Czas płynął jednak nieubłaganie, a na nieco ponad trzy minuty przed końcem meczu trener GKS-u wycofał bramkarza. Na nieszczęście gospodarzy, kolejnego gola strzelił „dzięki temu” JKH, choć trafienie Szymona Kiełbickiego analizowali jeszcze dobre kilka minut arbitrzy. W ostatniej minucie jeszcze jedno trafienie dla tyszan zdobył Alan Łyszczarczyk, niemal „golfowym” zamachem, ale ostatecznego rozstrzygnięcia to nie zmieniło. Mecz wygrali goście dzięki konsekwentnej i skutecznej grze.
Kolejny mecz w rywalizacji ćwierćfinałów play-off Tauron Hokej Ligi GKS Tychy zagra z Jastrzębiem już w środę, 4 marca w Karwinie.
Kamil Hajduk
1 marca 2026, Stadion Zimowy w Tychach
GKS Tychy – JKH GKS Jastrzębie 1:4 (0:2, 0:1, 1:1)
0:1: R. Nalewajka (Ł. Nalewajka, Kiełbicki) 3:29
0:2: Berzins (Bagin, Lehtonen) 7:47 5/4
0:3: Bagin (Sihvonen, Alho) 35:38, 5/4
1:3: Viitanen (Kaskinen, Kakkonen) 41:32
1:4: Kiełbicki 57:02
2:4: Łyszczarczyk (Kovar) 59:14
GKS: Fucik – Kovar, Pociecha; Kerkkanen, Kuru, Komorski – Kaskinen, Kakkonen; Łyszczarczyk. Paś, Jamsen – Viinikainen, Bryk; Viitanen, Komorski, Knuutinen – Walli, Janik; Drabik, Aliranta, Jeziorski.
JKH: Kaarlehto – Alho, Bagin; Sihvonen, Berzins, Lehtonen – Bezuska, Onak; Urbanowicz, Kiełbicki, Ślusarczyk – Charvat, Hanzel; Ł. Nalewajka, Stolarski, R. Nalewajka – Wojciechowski, Adamek; Laszkiewicz, Moś, Kuzak.
Strzały: 25:19.
Minuty karne: 8:4.
Widzów: ok. 2500.
Stan rywalizacji ćwierćfinału play-off: 1:1

2 godzin temu

















