Bezbramkowym remisem zakończyło się wyjazdowe spotkanie Podhala w Stalowej Woli. Nowotarżanie w 21. kolejce Betclic II ligi musieli radzić sobie bez trenera Tomasz Kuźma, który z powodu nadmiaru żółtych kartek obserwował mecz z wysokości trybun. Przy linii bocznej zastępował go Bartosz Szcząber.
Pierwsza połowa upłynęła pod znakiem walki w środkowej strefie boiska. Gra była wyrównana, tempo nierówne, a obie drużyny miały problem z dłuższym utrzymaniem się przy piłce.
Najwięcej emocji przyniosła 35. minuta. Po zamieszaniu w polu karnym piłka trafiła w rękę Petera Vosko, a arbiter bez wahania wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł najlepszy strzelec Stali, Dawid Wolny. W tej kluczowej chwili klasę pokazał jednak Maciej Styrczula – wyczuł intencje rywala i w efektownym stylu obronił rzut karny. Chwilę później dołożył kolejną świetną interwencję, parując groźne uderzenie na rzut rożny.
Podhale próbowało odpowiadać strzałami z dystansu. Swoich sił próbowali Bartłomiej Purcha oraz Adam Chojecki, jednak brakowało precyzji.
Druga połowa przyniosła wyraźną zmianę obrazu gry. Nowotarżanie wyszli z szatni bardziej zdecydowani, agresywniejsi w odbiorze i szybsi w operowaniu piłką. Coraz częściej gościli w polu karnym gospodarzy.
Najbliżej otwarcia wyniku był Chojecki, który z około siedmiu metrów – choć w trudnej pozycji – nie zdołał skierować piłki do siatki. Chwilę później centymetrów zabrakło Marcinho i Bartoszowi Kurzei, by zamknąć świetne dośrodkowanie Jakub Rubiś z bocznego sektora boiska.
W 74. minucie Rubiś spróbował zaskoczyć bramkarza strzałem z 22 metrów. Piłka zmierzała w światło bramki, ale czujna interwencja golkipera Stali uchroniła gospodarzy przed stratą gola. Kilka minut później, po rzucie rożnym, do piłki najwyżej wyskoczył Marcin Michota, ale jego uderzenie głową minimalnie minęło słupek.
Podhale konsekwentnie naciskało, jednak brakowało wykończenia. W 88. minucie z dystansu próbował jeszcze Vosko, ale i tym razem zabrakło precyzji.
Niewykorzystane sytuacje mogły zemścić się w doliczonym czasie gry. W 90. minucie po kontrataku groźnie uderzał Kacper Śpiewak, a piłka otarła się o poprzeczkę bramki Podhala. Chwilę później błąd przy dalekim wyjściu popełnił Styrczula. Futbolówkę przejął Maksymilian Hebel i spróbował lobu z około 30 metrów. W ostatniej chwili z linii bramkowej piłkę wybił Michota, ratując swój zespół przed dramatem.
Ostatecznie spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem. Podhale może czuć niedosyt po drugiej połowie, w której było stroną aktywniejszą i groźniejszą.
Stal Stalowa Wola – NKP Podhale Nowy Targ 0:0
Stal: Smyłek – Furtak (83 Fedejko), Radecki, Hrnciar (60 Hebel), Lelek (75 Tomalski), Surzyn, Wolny (60 Śpiewak), Jaroszewski, Getinger, Oko, Kendzia (83 Morawiec).
Podhale: Styrczula – Michota, Voszko, Kozarzewski, Rubiś (75 Pena), Lelito, Purcha (75 Mikołajczyk), Seweryn (86 Lipień), Chojecki (86 Burkiewicz), Kurzeja, Marcinho (67 Cielemęcki) .
















