Oddział ginekologiczno-położniczy w Samodzielnym Publicznym Zespole Opieki Zdrowotnej w Głubczycach jest zawieszony od początku czerwca. Powód? Placówka straciła troje lekarzy. Jedna osoba przebywa na długotrwałym chorobowym, drugi lekarz i ordynator złożyli wypowiedzenia. Dyrekcja szpitala oddział zawiesiła na dwa miesiące, prowadzi bowiem rekrutację w nadziei uzupełnienia wakatów i wznowienia jego działalności.
– Współpracujemy m.in. z firmami, które specjalizują się w poszukiwaniu lekarzy – mówi Anna Kobierska-Mróz, starosta głubczycka. – Zawieszenie oddziału to kolejne koszty. Dlatego jednocześnie rozmawiamy z Narodowym Funduszem Zdrowia, by jak najszybciej reaktywować oddział ginekologii w niepełnym składzie. Potrzeby są na nim ogromne, mamy około 800 pacjentek rocznie.
W oświadczeniu o zawieszeniu oddziału ginekologiczno-położniczego, dyrekcja szpitala w Głubczycach wskazała, iż dużą część jego pacjentek stanowią mieszkanki innych części regionu, a prawo nie obliguje władz innych powiatów do uczestniczenia w kosztach utrzymania placówki.
Szpitale powiatowe w województwie opolskim w trudnej sytuacji. „Inni się nie dokładają”
Na czas zawieszenia oddziału ginekologiczno-położniczego w Głubczycach ciężarne mieszkanki powiatu mają zapewnioną opiekę na porodówkach w Raciborzu i Kędzierzynie-Koźlu. Do nich mają najbliżej.
Anna Kobierska-Mróz zwraca przy tym uwagę na drastyczny spadek liczby porodów. – Jeszcze w roku 2021 było ich 326. A w roku 2025 – 232, z czego tylko 96 pacjentek było z powiatu głubczyckiego – wylicza.
Starosta wskazuje też na prognozy demograficzne. Wynika z nich, iż do 2040 r. liczba mieszkańców powiatu spadnie do około 36 tys. osób. Teraz mieszka tam blisko 42 tys. osób.
– Zmniejsza się liczba kobiet w wieku rozrodczym i mierzymy się z odpływem mieszkańców. To tylko pogłębia naszą trudną sytuację. Faktem jest, iż strata szpitala w roku 2025 to ponad 8,2 mln zł, z czego 5,5 mln zł wygenerowało samo położnictwo z neonatologią. Zobowiązania placówki sięgają 45 mln zł – mówi Anna Kobierska-Mróz.
Szpital w Głubczycach planuje stanąć do ministerialnego konkursu z Funduszu Medycznego. Resort zdrowia podzieli w jego ramach ponad miliard złotych, a nabór wniosków trwa od 1 lipca do 30 października. Dyrekcja głubczyckiego ZOZ chce w ten sposób pozyskać pieniądze na modernizację i dostosowanie bloku operacyjnego do najnowszych wymogów. Plany obejmują też rozszerzenie procedur na oddziale chirurgicznym, rozwój ZOL uwzględniając potrzeby najstarszych pacjentów (wprowadzenie części usług płatnych, by zwiększyć przychody) oraz modernizację izby przyjęć.
Likwidacja w Kędzierzynie-Koźlu
O ile w założeniach oddział ginekologiczno-położniczy w Głubczycach został tylko tymczasowo zawieszony, o tyle oddział pulmonologiczny w szpitalu powiatowym w Kędzierzynie-Koźlu czeka likwidacja z dniem 15 czerwca. Powód jest ten sam: braki kadrowe. Rezygnację złożyło trzech lekarzy.
„Pomimo prowadzonych przez wiele miesięcy wielokierunkowych działań rekrutacyjnych nie udało się pozyskać lekarzy posiadających odpowiednie kwalifikacje niezbędne do zabezpieczenia działalności oddziału” – poinformował Jarosław Kończyło, dyrektor szpitala.
– Straciliśmy trzech z czterech lekarzy. Nie jesteśmy w stanie zapewnić obsługi, która wynika z kontraktu z NFZ – mówi Artur Maruszczak, starosta kędzierzyńsko-kozielski. – Nie pomaga fakt, iż liczba lekarzy przypadających na 10 tys. mieszkańców jest w województwie opolskim jedną z najniższych w kraju. A pulmonologia jest jedną z rzadszych specjalności. W regionie mamy jeszcze trzy oddziały pulmonologiczne: w Głuchołazach, Kup i w Opolu. Mimo to będziemy próbować wznowić działalność tego oddziału. Warunki i miejsce mamy, brakuje lekarzy.
Z danych szpitala wynika, iż notowano systematyczny spadek liczby pacjentów na tym oddziale. Jednocześnie placówka deklaruje, iż nikt z zespołu nie straci pracy, a część świadczeń oferowanych na zlikwidowanym oddziale będzie dostępna w Poradni Gruźlicy i Chorób Płuc czy na oddziale chorób wewnętrznych.
Dyrekcja szpitala poinformowała już o swoich planach Opolski Urząd Wojewódzki.
– Zgodnie z obowiązującymi przepisami każdy podmiot leczniczy ma obowiązek zgłaszać do rejestru wszelkie zmiany dotyczące swojej działalności – potwierdza Kinga Tokarz, rzeczniczka wojewody. – Oznacza to, iż w przypadku likwidacji oddziału szpital jest zobowiązany poinformować o tym Wojewodę Opolskiego i złożyć wniosek o aktualizację danych w rejestrze podmiotów wykonujących działalność leczniczą – dodaje.
Szpitale powiatowe w Opolskim mierzą się z demografią. Mamy drastyczny spadek liczby urodzeń
Jak na razie szpitale w Głubczycach i Kędzierzynie-Koźlu to jedyne placówki powiatowe, w których nastąpiły zmiany. W pozostałych przypadkach na tym etapie nie ma sygnałów o zamiarach likwidacji, zawieszania bądź ograniczania działalności oddziałów.
W rozmowach z opolskimi starostami przewijają się bardziej i mniej optymistyczne relacje o kondycji szpitali powiatowych. Jacek Monkiewicz, starosta brzeski, zauważa, iż Brzeskie Centrum Medyczne udało się wyprowadzić na prostą.
– Na początku poprzedniej kadencji wdrożyliśmy program naprawczy. Od sześciu lat jesteśmy na plusie – podkreśla.
Ale i tutaj sen z oczu spędza liczba porodów. – O ile mamy świetnych specjalistów i wyremontowany oddział, to statystyki porodów są drastyczne. W roku 2020 było ich 362, a w 2025 już tylko 224 – wylicza Jacek Monkiewicz.
Szpitale powiatowe w województwie opolskim mierzą się m.in. z brakami kadrowymi.Konsolidacje receptą na problemy?
W rozmowach ze starostami przewija się też słowo, które negatywnie kojarzy się i pacjentom, i pracownikom szpitali: konsolidacja. W jej przededniu są szpitale w Nysie i Głuchołazach, prowadzone przez nyskie starostwo. Starosta Daniel Palimąka przekonuje, iż to nie jest coś złego.
– Konsolidacja to ucieczka przed czymś złym, co może nastąpić. Placówka w Głuchołazach ma kilkumilionowe zobowiązania. To nie jest komfortowa sytuacja – mówi. – Dlatego myślimy do przodu. Chcemy wykorzystać potencjał Nysy i Głuchołaz, po to by uratować te drugie. Bo Głuchołazy same sobie nie poradzą. Zarazem pragnę jasno podkreślić, iż jednym z celów konsolidacji jest utrzymanie wszystkich świadczeń medycznych oraz by nikt nie stracił pracy.
Nyski starosta na czerwcowej sesji chce przedstawić projekt uchwały o zamiarze konsolidacji szpitali. To otworzyłoby procedurę, która doprowadziłaby do utworzenia nowej struktury od 1 stycznia 2027 r.
Daniel Palimąka zaznacza, iż choć sytuacja szpitali jest dynamiczna, to na dziś nie ma mowy o zamykaniu oddziałów ani w Nysie, ani w Głuchołazach.
– Szpital w Nysie jest na takim poziomie referencji, który powinien zapewniać szeroką gamę świadczeń. I musi ją zapewniać, bo z naszych oddziałów korzystają też mieszkańcy powiatów głubczyckiego, prudnickiego i brzeskiego, a także powiatów ząbkowickiego i kłodzkiego z województwa dolnośląskiego.
Szpitale powiatowe w województwie opolskim będą się łączyć. „To skutek zmiany struktury społecznej”
Proces konsolidacji nie jest obcy także w powiecie strzeleckim. – My w tej chwili nie ograniczamy żadnej działalności – mówi starosta Waldemar Gaida.
– Natomiast próbujemy rozmawiać wewnętrznie o procesie konsolidacji z załogą medyków na poziomie ogłoszonego konkursu przez ministra zdrowia. Szukamy rozwiązań, mówimy o możliwościach, a w szpitalu pracuje zespół, który ma nam dać znać, co o tym sądzi. Konsolidacja wszystkim się kojarzy z ograniczaniem czegoś. A to wcale tak nie wygląda. Dlatego my szukamy potencjału, który mógłby pokazać, iż możemy robić więcej – z kimś wspólnie – stwierdza Waldemar Gaida.
– Konsolidacje będą skutkiem zmieniającej się struktury społecznej. Przy czym nie ma tu mowy o likwidacji. Chodzi o dopasowanie struktury szpitali do potrzeb naszych mieszkańców. Po to, by jak najlepiej wykorzystać pracę lekarzy, pielęgniarek czy sprzęt, który jest w naszych szpitalach – podkreśla wicemarszałkini Zuzanna Donath-Kasiura.
– Wiem, iż w regionie realizowane są rozmowy na różnych poziomach na temat możliwości połączeń. Najpierw trzeba wypracować realne propozycje. Dopiero potem będą zapadały decyzje – zauważa.
Dodaje, iż słabsza kondycja finansowa szpitali powiatowych związana jest z faktem, iż część kontraktów jest dopasowana do większej liczby pacjentów.
– Natomiast jeżeli mamy mniej pacjentów, to automatycznie te kontrakty nie są wyrabiane – puentuje.
Szpitale powiatowe w województwie opolskim coraz częściej z problemami kadrowymi
O odniesienie się do tematu likwidacji oddziałów całodobowych zapytaliśmy także w Wydziale Zdrowia OUW. W odpowiedzi rzeczniczka wojewody przekazuje, iż zmiany organizacyjne polegające na ograniczeniu działalności lub likwidacji oddziałów szpitalnych są najczęściej konsekwencją narastających problemów kadrowych.
– Zwłaszcza niedoboru lekarzy specjalistów, a także trudności w zapewnieniu ciągłości udzielania świadczeń zgodnie z obowiązującymi wymaganiami organizacyjnymi, jakościowymi i bezpieczeństwa pacjentów. Szczegółowe informacje pozostają w kompetencji organów tworzących dane podmioty lecznicze – informuje Kinga Tokarz.
Rzeczniczka zapewnia „O!Polską”, iż na dzień udzielenia odpowiedzi (9 czerwca) wojewoda nie ma informacji o innych oddziałach szpitalnych w województwie opolskim, wobec których zostały podjęte formalne decyzje dotyczące likwidacji lub zakończenia działalności.
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „Opolska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

2 godzin temu







