Jeden punkt, dogrywka i awaria w finale! Tak Przygoński wyrwał mistrzostwo na Torze Poznań

1 godzina temu

Przed ostatnią rundą Driftingowych Mistrzostw Polski 2026 żaden z czterech pretendentów nie mógł być pewny końcowego sukcesu. Szanse zachowywali Kuba Przygoński, Stavros Gryllis, Łukasz Kaliszewski i Jakub Król. Weekend w Poznaniu miał rozstrzygnąć wszystko, a układ turniejowej drabinki sprawił, iż przyszły mistrz musiał pokonać każdego z pozostałych kandydatów.

Przygoński rozpoczął od zwycięstwa w sobotnich kwalifikacjach. Zdobyte punkty pozwoliły mu zmniejszyć stratę do prowadzącego Gryllisa. Obaj mogli jednak trafić na siebie dopiero w finale. Wcześniej trzeba było wyeliminować rywali, którzy również przyjechali do Poznania po mistrzowskie trofeum.

W najlepszej ósemce Przygoński zmierzył się z Jakubem Królem. Sędziowie wyżej ocenili jazdę Kuby, który awansował do półfinału. Tam czekał już Łukasz Kaliszewski.

Stawka tego pojedynku wykraczała daleko poza miejsce w finale. Przegrany tracił szansę na mistrzostwo. Przygoński zaprezentował mocny przejazd w roli prowadzącego, a podczas rywalizacji Kaliszewski popełnił błąd i wyjechał poza wyznaczoną trasę. Do decydującego starcia przeszedł Kuba.

Po drugiej stronie drabinki kolejne pojedynki wygrywał Gryllis. Jego droga także wymagała dodatkowego wysiłku, bo starcie z Łukaszem Tasiemskim zakończyło się dopiero po dogrywce. Ostatecznie Grek dotarł do finału, w którym miał bronić przewagi w klasyfikacji sezonu.

Przed ostatnim pojedynkiem Gryllis miał jedenaście punktów więcej od Przygońskiego. Tymczasem różnica między nagrodą za zwycięstwo w rundzie a drugim miejscem wynosiła dwanaście punktów. Rachunek był bezlitosny: triumf Kuby oznaczał mistrzostwo z przewagą jednego punktu.

Pierwsze dwa przejazdy nie przyniosły rozstrzygnięcia. Sędziowie zarządzili dogrywkę, a kibice musieli jeszcze poczekać na poznanie mistrza Polski.

W dodatkowym starciu Przygoński najpierw zaprezentował bardzo dobry przejazd jako prowadzący. Po zamianie ról od początku trzymał się blisko rywala. Wtedy samochód Gryllisa uległ awarii. Grek stracił szansę na zwycięstwo, a Przygoński wygrał zarówno poznańską rundę, jak i całe mistrzostwa.

„Mam łezkę w oku. To był bardzo ciężki sezon” – przyznał po zawodach sześciokrotny już mistrz Polski. Podkreślał przy tym pracę zespołu i zaangażowanie osób, które pomogły mu osiągnąć ten wynik.

Dla Gryllisa finał zakończył się sportowym rozczarowaniem, ale przyniósł też istotną szansę na kolejny sezon. Dzięki współpracy DMP z Drift Masters zdobywca mistrzostwa otrzymuje możliwość startu w pełnym cyklu tych zawodów. Ponieważ Przygoński już jest jego stałym uczestnikiem, przepustka przypadła greckiemu wicemistrzowi. Gryllis przyznał, iż spełnia w ten sposób jedno ze swoich marzeń. Teraz przed jego zespołem przygotowania i poszukiwanie wsparcia sponsorów.

Trzecie miejsce w końcowej klasyfikacji klasy Pro zajął Łukasz Kaliszewski. Był to jego pierwszy pełny sezon w DMP, zakończony walką o najwyższe cele aż do ostatniej rundy.

Poznański weekend wyłonił również mistrza klasy Semi Pro. Tytuł zdobył Adam Gomoliszek, któremu do przypieczętowania sukcesu wystarczyło drugie miejsce w finałowych zawodach. Rundę wygrał Czech Vaclav Burian, najlepszy także w sobotnich kwalifikacjach. Udany występ dał mu wicemistrzostwo sezonu. Trzeci w klasyfikacji generalnej był Ivan Baby, natomiast na najniższym stopniu podium poznańskiej rundy stanął Dariusz Malaczyński.

Emocjom na torze towarzyszyło ogromne zainteresowanie publiczności. Jak poinformował organizator DMP Piotr Turuk, po raz pierwszy w historii cyklu sprzedano wszystkie bilety i konieczne było zamknięcie wejścia.

Tor Poznań zobaczył więc finał przy komplecie widzów i walkę o mistrzostwo zakończoną najmniejszą możliwą różnicą punktową. Przygoński musiał pokonać wszystkich bezpośrednich konkurentów do tytułu. Zrobił to, choć na rozstrzygnięcie trzeba było czekać aż do dogrywki ostatniego pojedynku.

Idź do oryginalnego materiału