Jest mróz, a oni weszli do lodowatej wody. „To najlepsze warunki!”

2 godzin temu

Choć na zewnętrz mroźna zima, to właśnie w takie dni opolskie morsy czują się najlepiej. Bo zdarzały się zimy, podczas których bardzo rzadko była okazja do tego, aby musieć kruszyć lód by wejść do wody.

Aczkolwiek obecność lodu to nie jedyne, na co liczą amatorzy ożywczych kąpieli w lodowatej wodzie.

Pogoda to niezwykle istotny czynnik. Gdy jest wilgotno i wieje, to wtedy trzeba gwałtownie do wody wchodzić. A po wyjściu gwałtownie się wytrzeć i przebrać, bo można bardzo zmarznąć – mówi Dariusz Chwist, propagator morsowania oraz radny klubu prezydenta Arkadiusza Wiśniewskiego.

– Inaczej jest, gdy jest sucho i bezwietrznie. Wtedy termometry mogą pokazywać i minus 10 stopni Celsjusza, a po wyjściu z wody można się spokojnie wytrzeć i przebrać – opisuje.

Dariusz Chwist zaznacza, iż idealne warunki panowały przed tygodniem, gdy opolskie morsy grały z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy 2026.

– Wtedy też było mroźnie, ale nie wiało oraz świeciło słońce. W takich warunkach morsuje się najlepiej – stwierdza.

Opolskie morsy spotykają się na kamionce Bolko co niedzielę o godz. 11.00 aż do kalendarzowej wiosny. Wtedy są tam członkowie grupy Morsy Opole. Godzinę później spotyka się kolejna grupa – Morsy Opole Aktywni. Oprócz tego morsujących spotkamy m.in.:

  • na Malinie w Opolu,
  • nad Jeziorem Srebrnym w Osowcu,
  • nad akwenem Dębowa niedaleko Kędzierzyna-Koźla,
  • nad Jeziorem Nyskim,
  • nad zbiornikiem w Kluczborku.

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

Idź do oryginalnego materiału