Już nie beniaminek. Contimax MOSiR Bochnia przed drugim sezonem w ekstraklasie

1 godzina temu

Rok temu wszystko było nowe. Pierwszy sezon w ekstraklasie, pierwsze starcia z najlepszymi drużynami w kraju i pytanie, czy Bochnia odnajdzie się na najwyższym poziomie? Odnalazła się całkiem dobrze. A już w najbliższą sobotę, 26 września, Contimax MOSiR rozpocznie drugi sezon w Basket Lidze Kobiet – z mocno przebudowanym składem, kilkoma bardzo ciekawymi transferami i pierwszymi przedsezonowymi sygnałami, iż możliwości tego zespołu mogą być większe niż przed rokiem. Drużyna przez cały czas ma wsparcie niezawodnego tytularnego sponsora Contimax S.A., a patronem medialnym pozostaje Bochnianin.pl.

Debiutancki sezon zakończył się 9. miejscem wśród 12 zespołów. Contimax rozegrał 24 spotkania, z których wygrał 10, a do fazy play-off zabrakło zaledwie punktu. Jak na beniaminka budowanego bez ligowych gwiazd był to wynik co najmniej solidny.

Były też zwycięstwa, które pokazały, iż Bochnia nie zamierza być w ekstraklasie jedynie dodatkiem do stawki: wygrana z późniejszym liderem rundy zasadniczej z Gorzowa już na inaugurację, derby z Wisłą, mecze wygrane z Sosnowcem, Toruniem czy Polonią. W rundzie zasadniczej bilans wyniósł 8–14, a potem Bochnianki wygrały oba spotkania turnieju play-out o miejsca 9–12.

Teraz zaczyna się trudniejszy etap. Contimax nie jest już anonimowym beniaminkiem.

Połowa składu jest nowa

Latem w Bochni nie zdecydowano się jedynie na korekty kosmetyczne – drużyna została przebudowana naprawdę mocno.

Z poprzedniego sezonu pozostały Britney Jones, Marta Marcinkowska, Daria Dubniuk, Wiktoria Zając, Aleksandra Gołas i Karolina Dżochowska. Do nich dołączyło sześć nowych zawodniczek: Anaya Peoples, Laura Stockton, Bożena Puter, Jastina Kosalewicz, Zuzanna Winkel i Natasza Litkowycz.

Nie ma natomiast m.in. Sierry Moore, Kornelii Bukowczan, Jowity Ossowskiej, Lilii Karakasidou, Alicji Jarząb oraz Marty Wdowiuk i Martyny Walczak (te dwie ostatnie w końcówce sezonu doznały poważnych kontuzji).

Zmian jest więc wystarczająco dużo, by mówić adekwatnie o nowej drużynie budowanej wokół kilku sprawdzonych elementów poprzedniej.

Na ławce pozostał trener Artur Włodarczyk, a nowym kapitanem została Marta Marcinkowska. W poprzednim sezonie skrzydłowa notowała średnio 9,3 pkt, 3,1 zbiórki i 2,3 asysty i należała do podstawowej rotacji zespołu.

Britney Jones została. To bardzo istotny punkt odniesienia

Jedną z pierwszych ważnych decyzji kadrowych było pozostanie Britney Jones.

Doświadczona Amerykanka była w debiutanckim sezonie jedną z twarzy Contimaxu – zarówno sportowo, jak i poza boiskiem. Klub zyskał więc coś, czego przy tak głębokiej przebudowie nie da się przecenić: zawodniczkę doskonale znającą trenera, halę, ligę, sposób funkcjonowania drużyny, no i olbrzymią sympatię kibiców.

Sparingi pokazują, iż jej rola bynajmniej się nie zmniejsza. W ostatnim sprawdzianie z Žabinami Brno zdobyła 19 punktów i była najskuteczniejszą zawodniczką Bochni.

Anaya Peoples może być jednym z najciekawszych transferów

Bardzo interesująco wygląda Anaya Peoples.

25-letnia Amerykanka była przed studiami zaliczana do czołówki swojego rocznika w USA i wystąpiła w prestiżowym McDonald’s All-American. Grała później w NCAA dla Notre Dame i DePaul, a w najlepszym akademickim sezonie osiągała średnio 16,8 punktu, 8 zbiórek i 3,4 asysty.

Pierwsze mecze w barwach Contimaxu sugerują, iż może dostać w Bochni dużą rolę.

W spotkaniu z Koroną Kraków zdobyła 26 punktów i 9 zbiórek, a turniej o Puchar Prezesa Contimaxu zakończyła z nagrodą MVP.

Kilka dni później przeciwko Žabinom Brno Peoples zanotowała 16 punktów i 11 zbiórek.

Na razie to tylko sparingi, ale widać, iż może być zawodniczką zdolną nie tylko zdobywać punkty, ale także robić różnicę fizycznością i zbiórką.

Laura Stockton – nazwisko przyciąga uwagę, ale ważniejsza jest jakość

Najbardziej medialnym letnim transferem jest oczywiście Laura Stockton, córka legendarnego rozgrywającego NBA Johna Stocktona.

Ale sama koszykarka ma wystarczające CV, by nie trzeba było opierać jej prezentacji wyłącznie na nazwisku ojca.

29-letnia rozgrywająca występowała w NCAA, a następnie w Europie, m.in. w Niemczech, Hiszpanii i Szwecji. W barwach Norrköping Dolphins notowała w okresie 2024/25 17,7 pkt, 6,1 zbiórki i 5,4 asysty, a także została wybrana najlepszą rozgrywającą ligi szwedzkiej.

W ostatnim sparingu z Brnem zdobyła 13 punktów i rozdała 6 asyst.

Połączenie Stockton, Jones i Peoples oznacza, iż Contimax ma na obwodzie znacznie więcej możliwości kreowania gry niż przed rokiem. A przecież pozostało Daria Dubniuk – o której więcej piszę poniżej.

Doświadczenie pod koszem: Jastina Kosalewicz

Bardzo konkretnym ruchem było sprowadzenie Jastiny Kosalewicz.

34-letnia podkoszowa mierzy 190 cm, a w poprzednim sezonie w barwach Jeleniej Góry notowała imponujące 16,4 punktu i 12,3 zbiórki na mecz. Latem została też mistrzynią Polski w koszykówce 3×3 i MVP turnieju finałowego.

To ważne, bo przy braku Martyny Walczak właśnie strefa podkoszowa była jednym z miejsc, w których trzeba było znaleźć nowe rozwiązanie.

Bożena Puter daje ligowe obycie

FOT. TOMASZ SOKOLOWSKI / 058SPORT.PL

Kolejną zawodniczką, której nie trzeba przedstawiać kibicom polskiej ligi, jest Bożena Puter.

26-letnia skrzydłowa ma za sobą grę m.in. w Wiśle Kraków, Ślęzie Wrocław, Polkowicach, Arce Gdynia i Polonii Warszawa, występy w europejskich pucharach, a także reprezentacyjne doświadczenia. W poprzednim sezonie w Polonii notowała średnio 7,3 punktu i 5 zbiórek.

To kolejny element odróżniający obecny Contimax od drużyny budowanej rok temu: w składzie jest dziś więcej zawodniczek, które ekstraklasę już znają.

Młodzieżowcy

18-letnia Zuzanna Winkel przyszła z MUKS Poznań. Ma za sobą grę w 1. lidze i sukcesy młodzieżowe, w tym złoto EYOF w koszykówce 3×3.

19-letnia Natasza Litkowycz poprzedni sezon spędziła w Wiśle II Kraków, gdzie w 20 spotkaniach zdobywała średnio 12,3 punktu. Ma występować zarówno w pierwszym zespole, jak i w rozgrywkach zaplecza.

W kadrze pozostają również wychowanki i młode zawodniczki związane z Bochnią – Wiktoria Zając i Aleksandra Gołas.

Jest jeszcze Daria Dubniuk

Osobnym przypadkiem jest Daria Dubniuk. Przed rokiem ukraińska rozgrywająca miała być jednym z ważnych elementów debiutującego zespołu, ale już na początku sezonu doznała kontuzji, która wyłączyła ją z gry na długie miesiące.

Klub zdecydował się jednak z niej nie rezygnować. Dubniuk kontynuowała rehabilitację w Bochni i latem została w drużynie. Sama podkreślała w mediach społecznościowych, iż otrzymała tutaj czas i warunki potrzebne do spokojnego powrotu.

Jeśli wróci do dyspozycji sprzed urazu, dla zespołu będzie to ogromne wzmocnienie w trakcie sezonu.

Zobacz:
BasketKobiet PL
Daria Dubniuk zostaje w Contimax MOSiR Bochnia! DD7 wróci po kontuzji
BasketKobiet PL
Daria Dubniuk odbudowuje formę w Bochni. „Jestem wdzięczna za ludzi wokół mnie”

Sparingi: od 108 punktów straconych we Wrocławiu do dobrego meczu w Brnie

Przygotowania rozpoczęły się od mocnego zderzenia ze Ślęzą Wrocław. Contimax przegrał 83:108. Trener Artur Włodarczyk przypominał jednak wtedy, iż drużyna funkcjonowała razem zaledwie od pięciu dni. – Wybraliśmy dwie, trzy rzeczy, które chcielibyśmy, żeby były w DNA naszej drużyny. Każdy zespół trzeba budować etapami – tłumaczył.

Dzień później przyszła już wygrana 83:70 z DSK Basketball Brandýs.

Potem przyszedł udany turniej w Bochni. Najpierw Contimax rozbił Koronę 1919 AZS Politechnikę Krakowską 96:54, a następnie w finale pokonał występujący w czeskiej ekstraklasie Basket Ostrava 90:79.

Najbardziej wartościowy test przyszedł jednak 17 września. Bochnia zagrała w Czechach z Žabinami Brno, aktualnym wicemistrzem kraju, klubem regularnie grającym w europejskich pucharach i byłym triumfatorem Euroligi. Contimax przegrał 74:84, ale po pierwszej kwarcie prowadził 23:16, a druga połowa była bardzo wyrównana. Jones rzuciła 19 punktów, Peoples zanotowała double-double, Stockton 13 punktów i 6 asyst, a Marcinkowska 13 punktów.

Trudno ekscytować się wynikami sparingów, ale widać progres pomiędzy pierwszym meczem ze Ślęzą a ostatnim testem w Brnie.

Czy ten zespół jest mocniejszy niż przed rokiem?

Na papierze można znaleźć kilka powodów, aby uważać, iż Contimax ma dziś więcej możliwości niż w debiutanckim sezonie.

Przede wszystkim zwiększyła się liczba zawodniczek z dużym doświadczeniem. Stockton, Jones, Kosalewicz, Puter i Marcinkowska mają za sobą wiele poważnych meczów. Peoples daje atletyzm i potencjał na zawodniczkę pierwszoplanową. Pojawiło się więcej wariantów na obwodzie.

Istnieją też znaki zapytania.

Zespół znów potrzebuje czasu w zgranie, bo połowę składu tworzą nowe zawodniczki. Do tego nie wiemy jeszcze, kiedy i w jakiej dyspozycji do pełnego grania wróci DD7. Pod koszem bardzo dużo może zależeć od zdrowia i formy Kosalewicz.

Pierwsze tygodnie powinny więc powiedzieć więcej niż przedsezonowe wyniki.

Liga też się zmieniła

W sezonie 2026/27 w Basket Lidze Kobiet wystąpi 13 drużyn. Do ekstraklasy wraca MKS Pruszków, który w maju wygrał finał 1. ligi i wywalczył sportowy awans. Drugim nowym zespołem jest Widzew Łódź, który skorzystał z „dziekiej karty” i zaproszenia PZKosz. To dodatkowo interesujący rywal z bocheńskiej perspektywy, ponieważ trenerką Widzewa jest Małgorzata Misiuk, przez kilka sezonów prowadząca wcześniej drużynę z Bochni (na poziomie 1. ligi).

Z ligowej mapy zniknęła natomiast VBW Gdynia – 14-krotny mistrz Polski nie zgłosił zespołu do nowych rozgrywek. Więcej o tym TUTAJ.

Co istotne, według ogłoszonego systemu także w tym sezonie żadna drużyna nie spada z ekstraklasy.

Na początek Sosnowiec. Potem od razu mistrz Polski

Sezon rozpocznie się w sobotę 26 września. Contimax MOSiR Bochnia zagra o godz. 18:00 na wyjeździe z Zagłębiem Sosnowiec.

A tydzień później, 3 października o godz. 18:00, w bocheńskiej hali od razu pojawi się bardzo mocny przeciwnik – aktualny mistrz Polski AZS UMCS Lublin.

Rok temu celem było pokazanie, iż Bochnia pasuje do ekstraklasy. To się udało. Teraz wypada sprawdzić, czy drugi krok może być już krokiem w górę tabeli.

Idź do oryginalnego materiału