
W najnowszym odcinku programu "Protokół Rozbieżności" na antenie TVP Katowice gościem Marcina Zasady był prezydent Zabrza, Kamil Żbikowski. Rozmowa stanowiła podsumowanie pierwszego roku jego urzędowania, nie zabrakło wątku dotyczącego prywatyzacji Górnika Zabrze.
Z perspektywy kibiców klubu z Roosevelta minione dwanaście miesięcy to czas historycznych zmian. To właśnie w tym okresie domknięto proces prywatyzacji klubu, ostatecznie sfinalizowany w maju, tuż przed zakończeniem sezonu PKO BP Ekstraklasy. Pakiet większościowy akcji przejął Lukas Podolski.
Pytany przez redaktora Zasadę, czy uważa to za najważniejsze wydarzenie swojego pierwszego roku na stanowisku, prezydent Zabrza odpowiedział zaskakująco: - Z perspektywy miasta nie. To prawda, iż jest to sprawa najbardziej medialna i stanowi duże zobowiązanie wobec kibiców oraz mieszkańców. Było jednak kilka kwestii zdecydowanie trudniejszych, kosztujących więcej wysiłku i, jak sądzę, ważniejszych z perspektywy poziomu życia przeciętnego mieszkańca Zabrza.
W dalszej części wywiadu poruszono wątek, który wciąż budzi dyskusje - kwotę, za jaką Lukas Podolski przejął kontrolę nad klubem. Dziennikarz dopytywał, czy prezydent śpi spokojnie, myśląc o sumie tej transakcji. - Tak, ponieważ przede wszystkim mam czyste sumienie i uważam, iż udało nam się wypracować rozwiązanie, które jest autentycznie dobre i dla miasta, i dla Górnika - stwierdził Kamil Żbikowski. - Musimy pamiętać, iż przez kilkanaście lat poprzedzających moją prezydenturę miasto wpompowało wiele setek milionów złotych w różne instrumenty finansowe wspierające Górnika. Na miejscu moich poprzedników zastanawiałbym się, po co i jak te pieniądze zostały wydane oraz czy na pewno powinny pochodzić z miejskiego budżetu. Miasto nie mogło dłużej prowadzić klubu sportowego na tym poziomie. Będąc w programie postępowania ostrożnościowego, nie byliśmy już w stanie dokapitalizowywać spółki akcyjnej, jaką jest Górnik.
Marcin Zasada przytoczył również słowa byłego wiceprezydenta Zabrza, Krzysztofa Lewandowskiego, który wskazywał na pewien paradoks - cały klub z wielkimi tradycjami okazał się tańszy niż jeden z piłkarzy sprzedanych chwilę później do Korony Kielce. Prezydent Żbikowski stanowczo odniósł się do tych zarzutów:
- Tylko iż Górnik Zabrze to nie jest piłkarz, który ma wycenianą na kilka milionów kartę zawodniczą i stanowi wyłącznie pozytywne aktywo. To, z czym się mierzyliśmy, to niestety spuścizna tego, do czego pan Lewandowski przez kilkanaście lat w Zabrzu doprowadził - ogromnych długów, których klub nie zniwelował. Oczywiście, będzie on twierdził, iż miasto włożyło w Górnika mnóstwo pieniędzy. Owszem, ale miasto też nim sterowało, a decyzje, nierzadko podejmowane czysto politycznie, kończyły się bardzo źle. Warto posłuchać nie tylko pana Lewandowskiego, ale też wybrać się na stadion, porozmawiać ze zwykłymi kibicami czy działaczami, którzy znają struktury i działalność klubu od środka. Myślę, iż oni przedstawią tę sytuację bardzo klarownie.
Na ostateczne pytanie prowadzącego, czy w obliczu kwoty 4 milionów złotych za klub prezydent podjąłby dziś taką samą decyzję, Kamil Żbikowski ujawnił szerszy kontekst finansowy porozumienia:
- To nie były tylko 4 miliony. Taka była cena za pakiet miejskich akcji, który gwarantuje dziś Łukaszowi Podolskiemu kontrolę nad klubem. Oprócz tego wynegocjowaliśmy jednak, iż nowy inwestor w ciągu najbliższych trzech lat będzie musiał wnieść do spółki kapitał w wysokości co najmniej 12 milionów złotych. Są to dodatkowe pieniądze, które nie trafiają do kasy miasta, ale zasilają spółkę, pracując na markę, jaką jest Górnik Zabrze.
Źródło: TVP Katowice / Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl


















