Kapitan Górnika Zabrze bez wątpliwości przed rewanżem z Ferencvaros. "Możemy i musimy zagrać lepiej niż w Budapeszcie"

roosevelta81.pl 2 tygodni temu
Zdjęcie: Gornik_Ferencvaros_Janza


Górnik Zabrze w czwartkowy wieczór zmierzy się z Ferencvaros w rewanżowym meczu III rundy eliminacji Ligi Europy. Stawką spotkania z wicemistrzem Węgier będzie nie tylko awans do IV rundy eliminacji, ale także pewne miejsce w fazie ligowej Ligi Konferencji. Przed batalią z ekipą z Budapesztu kapitan Trójkolorowych Erik Janża nie ukrywa, iż jego drużyna musi zagrać zdecydowanie lepiej niż przed tygodniem.

Ferencvaros w pierwszym meczu z Górnikiem Zabrze zrobił swoje i wygrał na własnym stadionie 1:0. Drużyna ze stolicy Węgier jest faworytem do awansu, ale wicemistrz Polski wyciągnął wnioski z ostatniego spotkania i zamierza wydrzeć faworyzowanemu rywalowi przepustkę do kolejnej rundy europejskiej przygody.

- Ferencvaros to bardzo dobry zespół, nie ma co do tego wątpliwości. Może nie mają aż takiej jakości indywidualnej jak Fenerbahce, ale jako drużyna są bardzo mocni. Mają świetnego napastnika i silny środek pola, przez co sprawiali nam sporo problemów w pierwszym meczu. Z drugiej strony widzieliśmy, iż po odbiorze piłki robiło się dużo miejsca na kontrataki i półkontry - w tym elemencie musimy być po prostu lepsi - wskazuje Erik Janża, kapitan Górnika.

Lider zabrzańskiej drużyny nie ukrywa, iż recepta na wyeliminowanie silnego rywala jest tylko jedna. - Możemy i musimy zagrać znacznie lepiej, gdy utrzymujemy się przy piłce i budujemy akcje od tyłu. W pierwszej połowie w naszych szeregach panował mały chaos, a na tym poziomie rozgrywkowym nie możemy sobie pozwolić na tak słabą pierwszą część meczu - podkreśla 33-latek.

Janża nie ukrywa, iż z racji swojego zamieszkania Węgry nie są dla niego tak wielką tajemnicą jak Turcja. - Z Węgrami mam nieco więcej wspomnień, w końcu leżą blisko Słowenii. Często graliśmy tam sparingi, jeszcze za czasów moich występów w Murze czy Mariborze. Wiąże się z tym zresztą interesująca historia. Kiedy miałem osiemnaście lat i Mura upadła, pojechałem na testy - wydaje mi się, iż był to Gyori ETO, klub z wielkimi tradycjami, który wtedy również zbliżał się do upadku. Spędziłem z nimi tydzień na obozie przygotowawczym w Egipcie, ale ostatecznie coś nie zagrało. Wróciłem do Słowenii i podpisałem kontrakt gdzie indziej - wspomina obrońca drużyny z Roosevelta.

- Ponadto niedawno graliśmy ze Słowenią przeciwko Węgrom na fantastycznym Stadionie Narodowym w Budapeszcie. Naprawdę da się odczuć, iż węgierska piłka bardzo się rozwinęła w ostatnich latach. Czeka nas bardzo ciężki mecz i zrobimy wszystko, żeby szalę awansu przechylić na swoją stronę - zapowiada kapitan 14-krotnych mistrzów Polski.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

Idź do oryginalnego materiału