Katastrofalna powódź na granicy Nepalu i Chin. Polscy medycy w gotowości

dzienniknarodowy.pl 4 godzin temu
Zdjęcie: Katastrofalna powódź na granicy Nepalu i Chin. Polscy medycy w gotowości


Co najmniej 353 osoby zginęły, a ponad 1300 uznano za zaginione po gwałtownej powodzi, która 26 sierpnia 2026 roku uderzyła w pogranicze Nepalu i Chin. Medyczny Zespół Ratunkowy PCPM pozostaje gotowy do wyjazdu po formalnym wezwaniu. Dla poszkodowanych pierwsze godziny oznaczają walkę o leczenie, schronienie i bezpieczną wodę.

Setki zabitych, ponad 1300 zaginionych

Bilans katastrofy w Himalajach gwałtownie rośnie. Według aktualizacji Associated Press z 27 sierpnia co najmniej 353 osoby poniosły śmierć, a ponad 1300 jest uznawanych za zaginione. W tej grupie są mieszkańcy pogranicza, pracownicy, turyści i pielgrzymi z wielu państw. Setki ludzi straciły dach nad głową.

Fala wody, błota i rumoszu zeszła przez górskie doliny w środę, 26 sierpnia. Niszczyła zabudowania, drogi i mosty po obu stronach granicy. Uszkodzenia szlaków komunikacyjnych utrudniają dotarcie ciężkiego sprzętu, dlatego nepalska armia wykorzystuje śmigłowce do ewakuacji ocalałych oraz przewozu rannych do Katmandu.

W takich warunkach liczby nie są zamkniętym bilansem. To stan poszukiwań na konkretną godzinę, który może się zmieniać wraz z docieraniem ratowników do odciętych miejscowości. Za każdą pozycją na liście zaginionych stoi rodzina czekająca na wiadomość.

Przyczyna katastrofy wciąż jest badana

Pierwsze doniesienia mówiły o trzęsieniu ziemi. Późniejsze analizy skierowały uwagę ku możliwemu oberwaniu mas lodu i skał w wysokich partiach gór. Materiał miał spaść do doliny rzecznej, spiętrzyć wodę i uruchomić gwałtowną falę niosącą błoto oraz głazy.

Międzynarodowe Centrum Zintegrowanego Rozwoju Obszarów Górskich zachowuje ostrożność. Eksperci ICIMOD wskazują lawinę lodowo-skalną jako prawdopodobny mechanizm, ale podkreślają, iż ostateczna przyczyna nie została jeszcze potwierdzona. Według obserwacji hydrologicznych poziom Trishuli w jednym z punktów wzrósł choćby o dziewięć metrów w ciągu pół godziny.

Służby ostrzegają też przed kolejnymi osunięciami i wtórnym wezbraniem. Deszcz, niestabilne zbocza oraz zniszczona infrastruktura zwiększają ryzyko dla mieszkańców i ekip pracujących na miejscu. Priorytetem pozostaje ewakuacja z dolin rzecznych.

Polski zespół czeka na formalne wezwanie

Medyczny Zespół Ratunkowy PCPM monitoruje sytuację i pozostaje gotowy do wyjazdu. Monika Piątczak z zespołu powiedziała Wirtualnej Polsce, iż w pierwszych godzinach największe znaczenie ma pomoc osób już obecnych na miejscu: opatrywanie rannych, wydobywanie ludzi oraz organizowanie schronienia. Międzynarodowa ekipa może ruszyć dopiero po uruchomieniu adekwatnej procedury i otrzymaniu wezwania.

Polscy medycy znają Nepal. Po trzęsieniu ziemi w 2015 roku dotarli do zniszczonego regionu jako pierwszy zespół medyczny z Polski i udzielili pomocy ponad 400 poszkodowanym. Obecny Medyczny Zespół Ratunkowy PCPM działa jako samowystarczalna grupa zdolna pracować w terenie z własnym zapleczem medycznym, wodnym, energetycznym i logistycznym.

Gotowość ma praktyczny sens. Państwo dotknięte katastrofą nie powinno utrzymywać zagranicznej ekipy ani dzielić się z nią deficytowym transportem i zapasami. Ratownicy muszą przywieźć własne wyposażenie, żywność i środki łączności, aby od pierwszego dnia odciążać miejscowy system.

Pomoc musi odpowiadać na realne potrzeby

Wysłanie zespołu bez uzgodnienia z władzami Nepalu i międzynarodowym systemem koordynacji mogłoby zwiększyć chaos. Potrzebne są informacje o liczbie rannych, działających lotniskach, przejezdności dróg, dostępności paliwa oraz miejscach, w których lokalna służba zdrowia została przeciążona. Dopiero wtedy można dobrać skład i wyposażenie misji.

Polska ma ludzi przygotowanych do takiej pracy. Ich gotowość budzi uzasadnioną dumę, ale dziś najważniejsze są dyscyplina, szybka decyzja po wezwaniu i skuteczna pomoc dla poszkodowanych. Katastrofa wydarzyła się tysiące kilometrów od naszego kraju, ale ratowanie życia nie zna wygodnych granic.

Źródła: Wirtualna Polska, Associated Press, ICIMOD, Fundacja PCPM

Źródło: WP Wiadomości

Idź do oryginalnego materiału