Kierowco, tego lepiej nie rób. Mandat choćby 500 zł za popularny błąd na parkingu

20 godzin temu

Wielu kierowców w Polsce nie zdaje sobie sprawy, iż codzienne nawyki mogą ich słono kosztować. Jednym z najczęściej popełnianych błędów jest parkowanie tyłem na miejscu, gdzie obowiązuje zakaz wjazdu od tej strony. Wydaje się to wygodne, ale może skończyć się mandatem w wysokości choćby 500 zł.

Fot. Warszawa w Pigułce

O co chodzi?

Chodzi o sytuacje, gdy kierowca wjeżdża tyłem na miejsce parkingowe, przekraczając znak B-2 „zakaz wjazdu”. Choć wydaje się, iż nic złego się nie dzieje, to w świetle prawa taka jazda pod zakaz – choćby „na wstecznym” – jest wykroczeniem.

Funkcjonariusze nie zawsze reagują, ale jeżeli dojdzie do kontroli lub zgłoszenia – mandat może być wysoki.

Przykład z życia

Taka sytuacja miała miejsce niedawno w Warszawie. Kierowca wjechał tyłem na osiedle przez bramę oznaczoną znakiem „zakaz wjazdu”, by wygodniej zaparkować. Został nagrany przez kamerę monitoringu i ukarany mandatem w wysokości 300 zł oraz 2 punktami karnymi. Tłumaczenie, iż „to tylko na chwilę” lub „nie wiedziałem” – nie pomogło.

Co grozi kierowcy?

Zgodnie z przepisami Kodeksu wykroczeń:

  • wjazd pod zakaz może skutkować mandatem od 100 do 500 zł,
  • do tego dochodzą punkty karne (zazwyczaj 2),
  • w przypadku odmowy przyjęcia mandatu – sprawa może trafić do sądu.

Jak uniknąć kary?

Najlepiej stosować się do oznaczeń drogowych – choćby na osiedlach i parkingach. Wjeżdżanie tyłem przez zakaz może wydawać się niewinne, ale w świetle prawa to wykroczenie. Warto również zwracać uwagę na znaki przy wjazdach na teren prywatny – są one tak samo wiążące jak te na drogach publicznych.

Podsumowanie: choćby niewielki błąd przy parkowaniu może kosztować więcej, niż przypuszczasz. Przestrzegaj znaków – nie tylko na drodze, ale także na osiedlu.

Idź do oryginalnego materiału