Na przełomie 2025 i 2026 roku matka – natura zadała potężny cios wielomilionowej rzeszy zwolenników spiskowych teorii, jak również milionom spryciarzy korzystających z dobrej koniunktury, wytwarzanej przede wszystkim w mediach. Chodzi o tzw. globalne ocieplenie, jeden z największych kitów wpajanych ludziom na przestrzeni ostatnich kilku dekad. Brak ostrych zim, upalne lata, trochę suszy i powodzi oraz do znudzenia powtarzane – gdzie się tylko da – to samo ujęcie tej samej rozpadającej się góry lodowej dawało cwaniakom ogromne pole do popisu. Niczym grzyby po deszczu pojawiali się „eksperci” klepiący w studiach telewizyjnych ciągle te same brednie, aktywiści, sygnaliści, specjalne programy zapobiegawcze i fundacje. Jaki jest globalny koszt uprawiania tego kitu, ponoszony przez podatników poszczególnych państw, Bóg raczy wiedzieć. „Eksperci” i „badacze” mają swoje teorie oraz odpowiedź na wszystko. Na razie wymiotło ich z ekranu i Internetu, ale z pewnością niedługo znów zaczną bredzić, iż jedna taka ostra zima nic nie znaczy i w ogóle krytycy globalnego ocieplenia to tępaki nie mający pojęcia o problematyce klimatycznej.