Klimatyczni straszyciele i oszustowie

jacekh.substack.com 1 dzień temu

Na wstępie wyjaśnienie słowotwórstwa w tytule. Jest to twórczość napędzanego AI tłumacza Google. On tworzy, a ja te kwiatki tylko kolekcjonuję.

Przywykliśmy od dawna do tego, iż na wszelkie sposoby próbują nam wmówić katastrofę klimatyczną, rzekomo spowodowaną działalnością ludzi. Są oczywiście też tacy, którzy przestali już dawno zauważać bycie przedmiotem manipulacji i przyjęli oficjalną narrację klimatyczną jako własne przemyślenia. Tak jest dużo wygodniej, płynięcie z prądem jest łatwiejsze. Jak sobie powtarzał elektrycerz kwarcowy w Bajkach Robotów Stanisława Lema — byle nie myśleć, a będzie dobra nasza.

Skala działań propagandowych jest globalna. Na co dzień nie orientujemy się, jak wielu dobrze opłacanych propagandystów na całym świecie nad nami pracuje. Dopiero przy okazji masowych zwolnień w upadającym Washington Post wydało się, iż w redakcji zatrudnionych było aż 13 reporterów klimatycznych. Trzynastu reporterów, których jedynym zadaniem było straszenie ludzi i wciskanie im ciemnoty klimatycznej. Mało która redakcja ma aż tylu reporterów do wszystkiego.

Metody propagandystów są rozmaite. Ostatnio modne stało się twierdzenie, iż coś jest wyjątkiem nigdy do tej pory niespotykanym. To skuteczna polityka, gdyż obalenie tych stwierdzeń jest możliwe, ale niestety często wymaga dłuższych i zaawansowanych wyjaśnień, których większość zwykłych ludzi i tak nie wysłucha. Dużo łatwiej jest przyjąć uproszczoną bajkę za prawdę niż studiować w celu poznania prawdy.

Na przykład poziom Wisły w lecie 2024 rzekomo był „najniższy w historii pomiarów”. Pisałem o tym w stosownym czasie, więc tutaj tylko przypomnę, iż w przypadku słabo uregulowanej rzeki, która swobodnie rzeźbi swoje koryto, poziom wody odczytywany z wodomierzy jest w dłuższej perspektywie niemiarodajny. Należy mierzyć i porównywać przepływy, czyli ilość płynącej wody w jednostce czasu.

Wyjątkowo niska woda i przyroda z indoktrynacją

Jacek Hoffman
·
October 4, 2024

Już nie są potrzebne biologia, chemia, fizyka i geografia.

Read full story

Przepływy w Wiśle w okolicach Warszawy zaczęto mierzyć na początku lat 1920 i wtedy właśnie w 1921 roku zanotowano ich najniższe wartości. Obecne najniższe przepływy są ponad dwukrotnie większe od ówczesnych. Także w latach 1950 niżówki były głębsze od obecnych. Łatwo się domyślić, iż właśnie wtedy występowały fale upałów i susz, też większe niż obecnie.

Dużą przeszkodą dla skuteczności klimatycznej propagandy są fakty i ich historyczne zapisy. Do pewnego stopnia wagę dowodów daje się zneutralizować, podsuwając odpowiednie komentarze osobom szukającym danych. Część ludzi daje się na to nabrać. Gdy zapytamy się najpopularniejszą wyszukiwarkę o wcześniejsze ocieplenia, na przykład z wczesnego Średniowiecza, to ta usłużnie podsuwa nam przegląd AI, w którym przekonuje o lokalności tego zjawiska rzekomo obejmującego tylko fragment Europy.

Czy zatem zielona Grenlandia miałaby być tylko tworem średniowiecznej propagandy? Skąd wzięły się zatem tamtejsze wykopaliska? W odpowiedzi na to pytanie pojawia się poprawka, teraz to lokalne zjawisko obejmowało już Europę i Amerykę Północną. Im bardziej drążymy, tym większe krętactwa. W końcu cała planeta jest dla kosmosu tylko lokalna.

Opatrywanie faktów ideologicznymi komentarzami przypomina mi specjalne wstępy umieszczane w naukowych i technicznych książkach napisanych przez niesłusznych uczonych. Wydawane w bloku wschodnim w latach 1950 książki zachodnich autorów opatrywano ideologicznymi wstępami, obficie cytując klasyków MELS (Marks, Engels, Lenin, Stalin), aby składając hołd ortodoksji i piętnując błędy autora książki, w ogóle można było ją opublikować. Z naukami humanistycznymi było jeszcze trudniej.

Fakty są kłopotliwe, więc w Polsce poradzono sobie z nimi w prosty sposób, likwidując pion badawczy IMGW (Skrót IMGW bywa rozszyfrowywany różnie. Łagodnie i pieszczotliwie jako Instytut Magii i Guseł Wszelakich, ale i merytorycznie — I My Gufno Wiemy). Dodatkową korzyścią likwidacji było zwolnienie sporej liczby pomieszczeń w różnych lokalizacjach w Polsce. W budynkach przy ulicy Podleśnej w Warszawie w tej chwili grupa Luxmed z powodzeniem wykonuje popłatne operacje okulistyczne. Same korzyści.

Były dyrektor poznańskiego oddziału IMGW i członek Rady Naukowej Instytutu Profesor Piotr Kowalczak, światowy autorytet w dziedzinie hydrologii, uczony z bogatym dorobkiem badawczym odchodząc na emeryturę, ośmielił się napisać książkę rzeczowo i obficie obnażającą politykę klimatyczną. Oczywiście natychmiast okrzyknięto go oszołomem, a różnej maści aktywiści i politycy bez żadnego wykształcenia, ale również uczeni koledzy podważają jego kompetencje.

Z faktami można radzić sobie różnie. KNMI, czyli Królewski Holenderski Instytut Meteorologiczny od dziesięcioleci udostępnia bazy danych meteorologicznych obejmujących wiele obszarów i okresów. Od dawna jego dane będące w swobodnym dostępie służą zainteresowanym. Można z nich korzystać używając aplikacji internetowej KNMI Climate Explorer. Niestety wiarygodność danych ucierpiała na skutek działań Instytutu mających wspierać oficjalną narrację.

Przykładowo w roku 2016 przeprowadzono kolejną operację „ujednolicenia” (homogenizacji) danych. To zrozumiałe, iż przez dziesięciolecia zmieniały się standardy funkcjonowania stacji meteo, ich wyposażenie oraz liczba i lokalizacja samych stacji. Fakty te wymagają uwzględnienia, ale można zrobić to na różne sposoby. Pracownicy KNMI wybrali sposób wspierający oficjalną narrację o klimatycznej wyjątkowości naszych czasów, więc w wyniku operacji na danych zniknęły fale upałów z lat 1947-1950.

Działaniom KNMI sprzeciwili się działacze organizacji Clintel. Climate Intelligence (Clintel) to niezależna fundacja informująca społeczeństwo o zmianach klimatu i polityce klimatycznej. Clintel został założony w 2019 roku przez emerytowanego profesora geofizyki Guusa Berkhouta i dziennikarza naukowego Marcela Croka.

Po kilku latach walki odniesiono zwycięstwo, czyli zmuszony KNMI łaskawie przywrócił część fal upałów z lat 1947-1950. Nie wszystkie, tylko siedem, ale i tak jest to duże zwycięstwo, a przy okazji udokumentowanie machinacji różnych instytucji służących zmanipulowaniu danych. Całość historii można przeczytać w artykule:

Holenderscy sceptycy klimatyczni mieli rację: KNMI po długiej walce przywraca siedem fal upałów sprzed 1950 roku

https://clintel.org/dutch-climate-skeptics-vindicated-knmi-reinstates-seven-pre-1950-heatwaves-after-long-battle/

Ja pamiętam takie scenki jak na zdjęciu, odbywające się około roku 1960 w małych okrągłych fontannach z delfinami pod Pałacem Kultury od strony Alei Jerozolimskich. Wtedy to nikomu nie przeszkadzało, teraz zbrojne ramię czaskoskiego natychmiast pochwyci dysydentów. Planeta płonie, ale próba ochłodzenia się może cię zabić, więc on cię uratuje wbrew tobie.

Manipulowanie i zmienianie danych o przeszłych zjawiskach klimatycznych jest powszechne. Brytyjskie Met Office wydaje się przodować w tym procederze. O ile jeszcze przy okazji afery znanej jako Climategate w roku 2009 próbowano zaprzeczać znaczeniu ujawnionych dokumentów, to teraz część manipulacji odbywa się jawnie. Drastycznych przykładów jest zbyt wiele, aby je przytaczać, o ich części pisałem wcześniej.

Podobnie działa NASA, co ładnie ilustruje poniższy obrazek, pokazujący jak zmieniły się przeszłe temperatury USA z lat 1880-1999 wskutek dziesięciu lat poprawiania danych. Teraz po prostu z każdym rokiem jest coraz cieplej, więc nie ma najmniejszych wątpliwości, iż planeta płonie.

Tymczasem sceptycy są na różne sposoby poniżani i ośmieszani. Pojawiły się choćby specjalne nagrody Klimatycznej Bzdury Roku. Nie wiadomo jak i przez kogo (EU, IPCC?) finansowana fundacja przyznaje sobie prawo oceniania innych. Rada naukowa fundacji wygląda imponująco, ale warto zauważyć, iż nagrody przyznają internauci w głosowaniu, szczegóły głosowania też nie są znane. Po prostu ktoś z szacownego grona wystawia cel, do którego potem chętni internauci strzelają. Na przykład za straszną bzdurę godną potępienia uznano całkiem umiarkowaną wypowiedź:

Nikt przy zdrowych zmysłach nie kwestionuje, iż klimat się zmienia, ale powodem tych zmian nie jest korzystanie z paliw kopalnych.

https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/klimatyczna-bzdura-roku-2024

Można też przypomnieć awanturę po wypowiedzi profesora Marksa, którą opisuję tutaj:

Ustalona nauka, klauni, politruki i lokaje

Jacek Hoffman
·
April 26, 2024
Read full story

Należy zauważyć następującą prawidłowość: oficjalną narrację podtrzymują czynni uczeni, którzy są zmuszeni do poddaństwa ze względu na uzależnienie od finansowania. Na intelektualną uczciwość mogą sobie pozwolić ci, którzy karierę mają za sobą i już nie muszą się podlizywać. Co nie oznacza oszczędzania im ataków. Najlepszym przykładem są ataki na laureata Nagrody Nobla z fizyki Johna Clausera.

https://wattsupwiththat.com/2023/07/29/video-2022-nobel-physics-prize-winner-john-clauser-rips-climate-idiocy-no-climate-crisis-and-ipcc-one-of-the-worst-sources-of-dangerous-misinformation/

Tego rodzaju sytuacje i zachowania w nauce występowały już wielokrotnie wcześniej. W końcu okazywało się, iż rację mieli odsądzani i wyśmiewani sceptycy, a cały ówczesny naukowy konsensus był piramidalną bzdurą oraz obroną karier i wpływów. O ile jednak opór przeciwko mechanice kwantowej czy teorii względności nie wpływał bezpośrednio na życie ludzi, to na przykład opór środowiska medycznego przeciwko ustaleniom doktora Semmelweisa był przyczyną trwania masowych zgonów rodzących kobiet. Teraz ideologia klimatystyczna niszczy całe kraje i życie setek milionów ludzi.

Czego ci lekarz nie powie

Jacek Hoffman
·
October 23, 2024

https://tobacco.stanford.edu/cigarettes/doctors-smoking/

Read full story

Niedawno w jakimś tygodniku, chyba była to Angora, mignęło mi coś, co wyglądało na ogłoszenie. Pewna organizacja była zatroskana niezwykle obecnością w mediach dezinformacji, czyli informacji niezgodnej z ich ideologią klimatyczną. W związku z tym stwierdzali, iż sceptycy klimatyczni są agentami rosyjskiej propagandy i powinno się im tego sceptycyzmu zabronić, a przynajmniej jego głoszenia. Chwilowo nie proponowano więzienia ani rozstrzelania. Nie są w tym odosobnieni, bo jak można przeczytać w mediach:

Raport rządowej komisji ds. badania wpływów rosyjskich i białoruskich, kierowanej przez gen. Jarosława Stróżyka, wskazywał dezinformację klimatyczną jako jedno z narzędzi rosyjskiej wojny informacyjnej. Jej celem ma być osłabianie zaufania publicznego i hamowanie działań politycznych na rzecz przeciwdziałania zmianom klimatu.

Zapewne pan generał świetnie zna się na nauce o klimacie i wie, co jest dezinformacją. Ja tu logiki nie widzę, ale warto się zastanowić, jaki cel miałaby mieć taka dezinformacja? Hamowanie działań na rzecz przeciwdziałania zmianom klimatu byłoby hamowaniem demontażu polskiej gospodarki i zdolności obronnej. To oczywiste, iż wrogom Polski raczej powinno zależeć na jak najszybszym i całościowym wprowadzeniu wszystkich dyrektyw klimatycznych.

Najnowszym pretekstem do robienia nagonki medialnej jest organizacja w Sejmie konferencji na tematy klimatyczne, gdyż klimatystom bardzo nie spodobał się dobór uczestników. Ciekawie ujął to jeden z portali, pisząc:

Tymczasem eksperci wskazują, iż debata na temat klimatu jest potrzebna, ale powinna się odbywać w gronie, które nie podważa konsensusu naukowego.

Warto przypomnieć, iż konsensus nie ma z nauką nic wspólnego. Tam, gdzie jest konsensus, nie ma nauki. Poza tym, po co organizować w takim gronie debatę, która z definicji nie może przynieść niczego nowego?

Jeżeli dziwi jeszcze kogoś fakt skoordynowanej akcji na skalę globalną, powinien przypomnieć sobie o istnieniu ponadnarodowego ciała, które nazywa się IPCC, czyli Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu. Według deklaracji na stronie www.ipcc.ch organizacja jest organem Organizacji Narodów Zjednoczonych zajmującym się oceną wiedzy naukowej na temat zmian klimatu. Jeszcze parę lat temu było tam napisane wprost i bez ogródek, iż zadaniem panelu jest przekonywanie społeczeństw i rządów o antropogenicznych zmianach klimatu, ale zmieniono to, jako zbytnio jawne i kłujące w oczy.

Tak to działa, my płacimy podatki, spora część tych podatków jako świętopietrze idzie do ONZ i EU, które za te pieniądze finansują działania wymierzone przeciwko nam. To nie tylko podatki bezpośrednie, ale również różne pośrednie, opłaty za CO2, ETS itd. Finansowane w ten sposób są nie tylko instytucje, ale także różnej maści fundacje i „organizacje pozarządowe”, czyli bojówki.

Szczęśliwie ostatnio znacznie zmalało ich finansowanie dzięki działaniom prezydenta Trumpa. Pierwszym krokiem była faktyczna likwidacja USAID, co uderzyło również w różne projekty globalistycznych miliarderów. niedługo potem kilka NGO działających w Polsce płaczliwie zwróciło się do premiera, czy nie zechciałby pokryć z budżetu ich potrzeb. Takie to organizacje pozarządowe.

Niestety wygląda na to, iż w dalszym ciągu cała nadzieja jest w prezydencie USA, bo na naszych rodzimych polityków liczyć nie można. Oni raczej w sprawach klimatu starają się być świętsi od papieża i zasłużyć na poklepanie po plecach w Brukseli. Tymczasem Donald Trump nie dość, iż zmienił politykę wewnętrzną, to jeszcze wycofał USA z globalistycznych porozumień COP oraz wstrzymał finansowanie ONZ i jej wszystkich agend, w tym oczywiście IPCC. Na dokładkę całkowicie przeorał globalistyczny WEF w Davos, a wcześniej okiełznał Billa Gatesa, który zmienił klimatyczny front i choćby nie pojechał na COP 30 do Brazylii, gdzie delegacji USA też oczywiście nie było.

W takiej sytuacji na froncie walki z płonącą planetą na północnej półkuli pozostały Europa, Wielka Brytania i Kanada. Na południowej mamy Australię z Nową Zelandią. Upadające na własną prośbę gospodarki tych państw nie są w stanie udźwignąć ciężaru finansowania organizacji międzynarodowych na dotychczasowym poziomie. o ile dotychczasowe trendy nie zostaną odwrócone, to niedługo przerosną je ich własne problemy.

Widoczne są objawy gnicia Unii Europejskiej. Świadczą o nim również takie kompulsywne jej działania jak coraz częstsze wprowadzanie coraz bardziej absurdalnych drobiazgowych regulacji. Kolejne zmiany wprowadzane są kompulsywnie bez choćby chwili namysłu nad skutkami wcześniejszych. Zaliczają się do tego choćby tak z pozoru drobne sprawy, jak nieograniczenie rosnąca liczba frakcji, na które mamy obowiązek sortować śmieci. Z 3 na 5, z 5 na 12. Za chwilę będzie 24 lub 30. Koniec tego szaleństwa nastąpi dopiero z końcem UE.

Przewiduję, iż w ciągu najbliższych 5 lat Unia Europejska się zawali. Oby stało się to jak najprędzej, bo im później, tym zniszczenia będą większe.

Tymczasem widać, iż ani odrywanie zakrętek od butelek, ani powrót USA do paliw kopalnych nie uchroniło północnej półkuli płonącej planety przed mroźną zimą. Po krótkotrwałym ociepleniu ciężkie zimy powrócą na dobre i oby stało się to, zanim klimatyczni fanatycy zmuszą nas wszystkich do pozbycia się działających źródeł ciepła. Im później, tym ofiar i zniszczeń będzie więcej.

Nie wydaje się, żeby podczas mroźnej zimy pozbawionym prądu pompistom (pompizdom?) ciepła bardzo pomogły zapewnienia, iż ochłodzenie jest skutkiem ocieplenia. Skutkiem będzie raczej wycięcie wszystkich drzew w okolicy i spalenie ich w prymitywnych paleniskach, bo te mniej prymitywne „kopciuchy” zlikwidowano z nakazu cara UE. I tyle byłoby w sprawie ekologii.

Niedawno jeden z rządzących mędrców, europoseł KO Michał Szczerba zapewniał nas, iż w przypadku braku prądu uratuje warszawiaków planowana autonomiczna linia metra. Nie wiadomo co miał na myśli, według wtajemniczonych on też nie wie. Zapomniał biedaczek, iż żeby lina była w pełni autonomiczna, powinna mieć swoje własne źródła zasilania odporne na katastrofy i ataki. Najpewniejszym rozwiązaniem są lokomotywy parowe plus hałdy węgla na każdej stacji. Paliwa ciekłe lub gazowe jako zbyt łatwopalne nie są wskazane. I gdzie tu miejsce na ograniczanie CO2?

Autonomiczna linia metra posła Szczerby miałaby poważną wadę, mianowicie skutkiem nadmiernej autonomiczności może oddalić się w niewiadomym kierunku i oby wtedy zabrała ze sobą całą europejską klasę polityczną.

Dziękuję za lekturę Substacka Jacka! Subskrybuj za darmo, aby otrzymywać nowe posty i wspierać moją pracę.

Idź do oryginalnego materiału