Klimatyzacja to bzdura, pasażerowie zapłacą nerwami. Kolejny głupi pomysł wiceprezydenta Rudnickiego w BKM

2 godzin temu
Wakacje, wiceprezydenci szykują się po nagrody, więc zaczyna ich swędzieć między uszami żeby zasłużyć na dodatkową kasę. Słowo mózg w tym przypadku nie nasuwa się tu zbyt natrętnie, bo proponowane rozwiązanie się wprowadzą potężne zamieszanie w białostockich autobusach. Od środy, 1 lipca 2026 roku, Białostocka Komunikacja Miejska (BKM) wprowadza drastyczne zmiany w codziennym podróżowaniu. Na terenie miasta oraz siedmiu ościennych gmin zacznie obowiązywać samodzielne otwieranie drzwi dzięki tzw. „ciepłego guzika”. Jakby tego było mało, w tym samym momencie niemal co trzeci przystanek w regionie stanie się przystankiem „na żądanie”. Twarzą zmian jest wiceprezydent Rafał Rudnicki. Powrót „ciepłego guzika”, czyli pasażerze otwórz sobie sam

Zasada działania nowego systemu jest prosta – autobusy nie będą już automatycznie otwierać wszystkich drzwi na każdym przystanku. Chcesz wejść? Musisz wcisnąć podświetlany przycisk na zewnątrz pojazdu. Chcesz wysiąść? Czeka cię szukanie odpowiednio oznakowanego guzika na poręczy wewnątrz autobusu.

Wiceprezydent Rudnicki argumentuje, iż to powrót do europejskich standardów, który zimą ograniczy wychładzanie wnętrza, a latem poprawi wydajność klimatyzacji i przyniesie oszczędności. Z obowiązku korzystania z systemu zwolnione mają być jedynie godziny szczytu (gdy wsiadają tłumy) oraz sytuacje, gdy z BKM korzystają osoby z niepełnosprawnościami czy dzieci.

Prawie 30 procent sieci „na żądanie” czyli rewolucja w środku lata

Drugą, znacznie bardziej kontrowersyjną zmianą jest jednoczesne utworzenie gigantycznej sieci przystanków
Idź do oryginalnego materiału