Kolizja Warszawie. Autobus miejski zderzył się z osobówką

35 minut temu

Autobus komunikacji miejskiej linii 107 zderzył się w niedzielę z samochodem osobowym na ulicy Kruczej w centrum Warszawy. Do kolizji doszło w pobliżu skrzyżowania z Wilczą. Nikt nie został poszkodowany, ale kierowcy nie doszli do porozumienia w sprawie odpowiedzialności za zdarzenie. Policja otrzymała zgłoszenie w niedzielę, 8 listopada, o godz. 11:03. Na miejsce skierowano funkcjonariuszy.

Zdjęcie poglądowe. Fot. FotoDax / Shutterstock.

Zderzenie autobusu z Toyotą na Kruczej

Do zdarzenia doszło na ulicy Kruczej w Śródmieściu, w rejonie skrzyżowania z ulicą Wilczą.

Jak przekazała Komenda Stołecznej Policji, w kolizji uczestniczył autobus warszawskiej komunikacji miejskiej linii 107 oraz samochód osobowy marki Toyota.

Na szczęście mimo zderzenia nikt nie odniósł obrażeń. Pomocy medycznej nie wymagały ani osoby podróżujące autobusem, ani kierujący pojazdami.

Policjanci sprawdzili również stan trzeźwości kierowców. Obaj byli trzeźwi i mieli wymagane uprawnienia do kierowania pojazdami.

Policja wskazuje kierowcę Toyoty. Ten nie przyznaje się do winy

Funkcjonariusze przeprowadzili na miejscu czynności i ustalali przebieg kolizji.

Według wstępnej oceny policji za spowodowanie zdarzenia odpowiadał kierowca Toyoty.

Mężczyzna nie zgodził się jednak z takim ustaleniem i nie przyznał się do winy.

W takiej sytuacji policjanci nie mogli zakończyć sprawy mandatem. Materiały dotyczące kolizji zostaną skierowane do sądu, który zdecyduje o odpowiedzialności za zdarzenie.

To sąd, po zapoznaniu się z dokumentacją, zeznaniami uczestników oraz ewentualnymi nagraniami, będzie mógł ostatecznie ustalić, kto naruszył przepisy ruchu drogowego.

Utrudnienia w centrum Warszawy już się zakończyły

Bezpośrednio po kolizji na Kruczej występowały utrudnienia. Uszkodzone pojazdy oraz działania policji powodowały problemy z przejazdem w rejonie skrzyżowania z Wilczą.

Sytuacja została jednak opanowana, a ruch odbywa się już płynnie.

Kolizja nie spowodowała poważniejszych konsekwencji dla pasażerów komunikacji miejskiej. Najważniejszą kwestią pozostaje teraz ustalenie odpowiedzialności za zdarzenie, czym zajmie się sąd.

Idź do oryginalnego materiału