Koniec afrykańskiego lata? IMGW pokazał nową prognozę na 10 dni, a wynik zaskoczy Polaków

1 godzina temu

Fala afrykańskich upałów, która jeszcze kilka dni temu biła rekordy temperatury w całej Polsce, ustąpiła miejsca chłodniejszemu frontowi znad Atlantyku. W Warszawie i wielu innych miastach termometry pokazują teraz wartości o kilkanaście stopni niższe niż w szczycie skwaru. Nowa, 10-dniowa prognoza IMGW oraz analizy zagranicznych synoptyków wskazują jednak, iż ulga potrwa krócej, niż wielu z nas by chciało.

Fot. Pixabay

Ile jeszcze potrwa ochłodzenie

Rekordowa fala gorąca z końca czerwca doprowadziła do ustanowienia nowego rekordu temperatuty w Polsce, a w niektórych regionach zachodnich słupki rtęci przekraczały choćby 39 stopni Celsjusza. Po fali upałów przyszedł czas na gwałtowne burze. W nocy z 1 na 2 lipca w niektórych miejscach wiatr osiągał prędkość do 115 km na godzinę, a synoptycy IMGW ostrzegali przed niestabilnością atmosfery, silnym deszczem i lokalnym gradem.

Kulminacja chłodniejszego epizodu przypadła na piątek 3 lipca, sobotę 4 lipca, niedzielę 5 lipca oraz poniedziałek 6 lipca. W tych dniach na mapach pogodowych dominują kolory odpowiadające umiarkowanym temperaturom, dalekim od wcześniejszego upału. W sobotę w Szczecinie, Zielonej Górze, Wrocławiu, Poznaniu, Łodzi, Warszawie, Lublinie i Rzeszowie temperatura maksymalna oscylowała wokół 21 do 25 stopni. W niedzielę chłodniejsze powietrze zaznaczyło się jeszcze wyraźniej, a w rejonach podgórskich, zwłaszcza w okolicach Zakopanego i Nowego Targu, odnotowano spadek do około 14 stopni. To najniższa wartość w całej serii prognoz na najbliższe dni.

W poniedziałek temperatura pozostanie umiarkowana, od Pomorza przez Wielkopolskę i Mazowsze po Lubelszczyznę i Podkarpacie zdominują wartości rzędu 21 do 24 stopni. Serwis dobrapogoda24.pl prognozuje, iż do 2 lipca temperatura w całej Polsce spadła poniżej 30 stopni, a największe ochłodzenie przypadło na okolice 5 i 6 lipca, gdy termometry pokazywały od 15 do 23 stopni.

Jak długo w Warszawie utrzyma się chłodniejsza aura

Stolica odczuła zmianę pogody wyraźniej niż wiele innych regionów kraju. Jeszcze pod koniec czerwca w Warszawie termometry pokazywały wartości bliskie 36 do 39 stopni, a nagrzane ulice i place w centrum sprawiały, iż temperatura odczuwalna była jeszcze wyższa niż wskazania oficjalnych stacji pomiarowych. Efekt miejskiej wyspy ciepła dawał się we znaki zwłaszcza w okolicach Śródmieścia i wzdłuż ciągów komunikacyjnych pozbawionych zieleni.

W sobotę 4 lipca w Warszawie temperatura maksymalna wynosiła najczęściej od 21 do 25 stopni, a w niedzielę spadła do przedziału 18 do 22 stopni. To warunki wyraźnie przyjemniejsze do spacerów nad Wisłą, wypoczynku w Łazienkach Królewskich czy wycieczek w rejony leśne po prawej stronie miasta, w tym w okolice Wawra i Mazowieckiego Parku Krajobrazowego, gdzie dzięki dużej ilości zieleni upał zawsze był nieco łagodniejszy niż w betonowym centrum. W poniedziałek 6 lipca stolica utrzyma się w podobnym, umiarkowanym przedziale temperatur, w okolicach 21 do 24 stopni.

Warszawiacy powinni jednak traktować ten weekend jako krótkotrwały oddech, a nie definitywne pożegnanie z upałami tego lata.

Kiedy wróci fala upałów. Nadciąga kolejna kopuła ciepła

Europa jeszcze nie zdążyła w pełni odetchnąć po ostatniej fali ekstremalnych upałów, a prognozy wskazują, iż już niedługo utworzy się kolejna kopuła ciepła. Meteorolog Ryan Maue ostrzegł na swoim profilu w serwisie X, iż nad Atlantykiem formuje się nowy układ wysokiego ciśnienia, który w drugim tygodniu lipca może przesunąć się nad Europę Zachodnią. Podobny scenariusz przedstawia meteorolog Ben Noll, według którego w miatę jak jedna kopuła ciepła stopniowo zanika, prawdopodobnie niedługo uformuje się kolejna.

Najpierw fala gorąca miałaby dotknąć Hiszpanię i Portugalię, a następnie objąć Francję oraz Wielką Brytanię. Według aktualnych szacunków w okolicach 8 i 9 lipca gorące powietrze może dotrzeć również do Polski. Długoterminowe prognozy IMGW, oparte między innymi na modelach CFSv2 oraz ECMWF, od dawna wskazywały, iż całe lato 2026 upłynie pod znakiem temperatur powyżej normy wieloletniej z lat 1991 do 2020, z prawdopodobieństwem dodatniego odchylenia sięgającym 70 do 90 procent.

Oznacza to, iż po okresach ochłodzenia mogą wracać kolejne fale gorąca, a temperatury powyżej 30 stopni pojawią się ponownie zarówno w lipcu, jak i w sierpniu. Synoptycy podkreślają jednak, iż nie należy spodziewać się nieprzerwanego upału przez całe wakacje. Bardziej prawdopodobny jest scenariusz naprzemiennych okresów bardzo ciepłych oraz chłodniejszych, często z towarzyszącymi im gwałtownymi burzami po przejściu frontów atmosferycznych.

Cyrkulacja antycyklonalna, która towarzyszy takim układom, oznacza również mniej opadów niż zwykle w lipcu, choć klimatologicznie jest to jeden z najbardziej deszczowych miesięcy w roku. Dla rolnictwa i dla stanu rzek w regionie Mazowieckim to niekorzystny sygnał, ponieważ susza hydrologiczna z ostatnich tygodni nie zdąży się odbudować przed kolejnym epizodem gorąca. W wielu regionach kraju wciąż obowiązuje podwyższone zagrożenie pożarowe, a wyschnięta ściółka leśna sprawia, iż choćby niewielkie źródło ognia może gwałtownie przerodzić się w rozległy pożar.

Najłagodniejsze warunki w trakcie kolejnej fali upałów powinny panować na północy oraz północnym wschodzie kraju, nad Bałtykiem i na Mazurach, gdzie odchylenie temperatury od normy bywa zwykle najmniejsze. To może być dobra podpowiedź dla osób, które dopiero planują wakacyjny wyjazd i chcą uniknąć najbardziej dokuczliwego skwaru.

Co to oznacza dla Ciebie? Warszawa w Pigułce

Jeśli planujesz aktywności na świeżym powietrzu, ten weekend i początek przyszłego tygodnia to dobry moment, żeby z nich skorzystać. Temperatury w Warszawie i regionie Mazowieckim będą przyjemne zarówno do spacerów, jak i dłuższych wycieczek rowerowych, bez ryzyka udaru cieplnego, które towarzyszyło ostatnim tygodniom.

Warto jednak już teraz zaplanować kolejne dni z myślą o powrocie upałów w okolicach 8 i 9 lipca. Dotyczy to zwłaszcza seniorów, małych dzieci oraz osób z chorobami serca i układu oddechowego, dla których nagłe skoki temperatury są szczególnie obciążające. Rozsądnie będzie odłożyć zakup wentylatora czy klimatyzacji na spokojniejszy moment, zamiast czekać na kolejny szczyt sezonowego popytu, gdy ceny takiego sprzętu zwykle rosną.

Nie warto też zbytnio ufać wrażeniu, iż lato się skończyło. Dane IMGW oraz modeli sezonowych są w tej sprawie zgodne: druga połowa lipca i sierpień mają być cieplejsze od przeciętnej, z regularnymi epizodami upalnymi. Chłodniejszy weekend to raczej przerwa w trakcie długiego, gorącego sezonu niż jego zakończenie.

Idź do oryginalnego materiału