Mecz zaczął się od ostrzeżenia (12:22 w P1), ale prawdziwa egzekucja nastąpiła w drugiej części gry. Poznań wygrał ją 25:12, schodząc na przerwę z gigantyczną przewagą 24:47. dla wszystkich, kto śledził mecz numer dwa i trzy, było to bolesne déjà vu. Gorzów, który w meczu nr 4 wygrał sercem i obroną, dzisiaj fizycznie nie wrócił na parkiet.
Kluczem do tego odjazdu była Ewelina Kośla. Jej wejście z ławki i trzy celne „trójki” (100% skuteczności w tej fazie) były jak seria ciosów, po których gospodynie nie potrafiły się podnieść. Kiedy Kośla trafiała z dystansu, Brittany Brown (12 pkt, 11 zb) kontrolował tempo, a Jessika Carter (20 pkt, 8/10 z gry) bezlitośnie wykorzystywała asekuracyjną grę gorzowskich wysokich.
Statystyki, które nie kłamią: Ławka i straty
Analiza statystyczna tego spotkania obnaża największą bolączkę Gorzowa:
Punkty rezerwowych: 27:10 dla Poznania. To tutaj rozstrzygnęła się seria. Podczas gdy trener Szawarski mógł rotować Koślą, Popović czy Haegenbarth, Dariusz Maciejewski patrzył na gasnące w oczach liderki.
Straty: 18:11 na niekorzyść Gorzowa. 19 punktów Poznania zdobytych po błędach gospodyń to wynik tragiczny w meczu o takiej stawce. Błędy kozłowania Hurt i Osborne w trzeciej kwarcie to podręcznikowy przykład zmęczenia układu nerwowego.
Skuteczność z dystansu: 3/19 (15,8%) Gorzowa. Bez rzutu z obwodu nie da się odrobić 23 punktów straty. Klaudia Gertchen (1/8 za trzy) i Magdalena Szymkiewicz (0/1) nie były w stanie odciążyć pomalowanego.
Samotna walka Courtney Hurt i Weroniki Telengi
Trzeba oddać liderkom Gorzowa, iż biły się do końca. Courtney Hurt (24 pkt, 11/16 z gry) zagrała mecz na poziomie MVP, ale była kompletnie odcięta od wsparcia obwodu. Weronika Telenga zanotowała spektakularne 17 zbiórek, jednak jej skuteczność na linii rzutów wolnych (2/7) była symbolem bezradności i braku sił w decydujących momentach. Telenga rzuciła się do odrabiania strat w trzeciej kwarcie (którą Gorzów wygrał 21:16), ale przy 18-punktowej przewadze Poznania przed ostatnią częścią gry, był to tylko zryw, który nie mógł zmienić losów awansu.
Co dalej? Finał i walka o brąz
Zwycięstwo 80:60 w Arenie Gorzów pieczętuje awans Enea AZS Politechniki Poznań do wielkiego finału. Tam czeka już wypoczęty zespół AZS UMCS Lublin, który swoją serię zamknął w trzech meczach. Poznań, grając tak szerokim składem i z taką pewnością siebie, jaką zaprezentował dzisiaj Carter i Brown, nie stoi na straconej pozycji.
Dla KSSSE Enea AJP Gorzów Wielkopolski to bolesny upadek z pozycji lidera rundy zasadniczej. Drużyna, która przez większość sezonu dominowała, musi teraz błyskawicznie zresetować głowy. Już w najbliższy wtorek (14 kwietnia) czeka ich pierwszy mecz o trzecie miejsce ze Ślęzą Wrocław.
Poznań wygrał tę serię mądrością taktyczną i wykorzystaniem problemów kadrowych rywala. Gorzów przegrał ją na zmęczeniu, którego nie dało się oszukać ambicją. Dzisiejsze 20 punktów różnicy to sprawiedliwy werdykt, który pokazuje, iż w play-offach wygrywa ten, kto ma kim grać w decydującym piątym meczu.

1 godzina temu















