Pierwszy mural w centrum Gniezna został wybrany przez mieszkańców – projekt Aleksandra Popielaka zdobył ponad 85 procent głosów w ramach Budżetu Obywatelskiego. Wydawałoby się, iż sprawa jest rozstrzygnięta. Jednak wokół realizacji narastają kontrowersje, które nie mają nic wspólnego z samym pomysłem, a z procedurą. Radny Tomasz Dzionek poinformował, iż autor projektu nie tylko stworzył wizualizację, ale również osobiście wykona mural – i to bez przetargu, bez konkursu ofert, bez zapytania ofertowego. Radny krytykę wobec muralu w pewnym stopniu wygenerowanego przez sztuczną inteligencję nazywa „hejtem i agresją” i sugeruje, iż pochodzi ona od osób spoza Gniezna. Pojawiają się jednak pytania merytoryczne: czy to zgodne z zasadami gospodarności i uczciwej konkurencji? Skąd radny ma wiedzę o procedurach, które należą do urzędu? I czy służby nie powinny przyjrzeć się tej sprawie wycieku informacji? Dyskusja o muralu zmienia się z artystycznej w proceduralną – i ta druga może być znacznie bardziej gorąca.
Projekt zwycięskiej pracy Aleksandra Popielaka zdobył 1648 głosów, co stanowiło ponad 85 procent wszystkich oddanych (łącznie 1921 głosów). Mieszkańcy wyraźnie wskazali, który mural chcą zobaczyć na kamienicy w centrum miasta. Wydawać by się mogło, iż to koniec dyskusji. Nic bardziej mylnego.
Tym razem spór nie dotyczy jednak samego wyglądu muralu, ale procedury jego wykonania. Radny Tomasz Dzionek poinformował w mediach społecznościowych, iż autor zwycięskiego projektu – Aleksander Popielak – nie tylko stworzył wizualizację, ale również osobiście wykona mural na ścianie kamienicy. Jak wynika z wypowiedzi radnego, nie będzie przetargu, nie będzie konkursu ofert, nie będzie choćby zapytania ofertowego. Decyzja o tym, kto fizycznie namaluje mural, nie zostanie poddana żadnej procedurze konkurencyjnej.
Radny Dzionek skrytykował jednocześnie osoby kwestionujące mural stworzony w pewnym stopniu przez narzędzia sztucznej inteligencji, nazywając ich wypowiedzi „hejtem, agresją i oskarżeniami” sugerując, iż pochodzą one od osób spoza Gniezna.
Ilość hejtu, agresji i oskarżeń wygenerowanych przez osoby nie mieszkające choćby w naszym mieście jest przerażająca – napisał.
Zaproponował też hejterom, by przyjechali do Gniezna i na żywo kontrolowali pracę autora.
Krytyka czy hejt? Radny myli pojęcia
To, co radny Dzionek nazywa hejtem, w dużej mierze może być konstruktywną krytyką – a ta, w przeciwieństwie do hejtu, jest w demokratycznym państwie prawa nie tylko dozwolona, ale często społecznie pożądana. Wrzucanie wszystkich krytycznych głosów do jednego worka z obraźliwymi komentarzami i agresją jest nieuczciwe i szkodzi debacie publicznej. jeżeli rzeczywiście pojawiały się wpisy agresywne, powinny być zgłaszane administratorom – ale to nie znaczy, iż każda merytoryczna uwaga staje się hejtem.
Zwłaszcza jeżeli uwagi te dotyczą nie wyglądu muralu, ale procedury wydatkowania publicznych pieniędzy. To jest właśnie rola radnego – kontrolować, a nie bezkrytycznie bronić każdej decyzji urzędu. Ale jak wiadomo, radny którego głos zdecydował o przegłosowaniu podwyżek za odpady raczej nie broni interesu mieszkańców, a magistratu.
Brak przetargu – pytania bez odpowiedzi
Najbardziej niepokojące w tej sprawie jest jednak coś zupełnie innego: brak przejrzystości procedury i potencjalne mieszanie ról, które w wydatkowaniu publicznych pieniędzy (nawet w ramach Budżetu Obywatelskiego) powinno budzić czujność. Dlaczego? Otóż z wypowiedzi radnego wynika, iż autor zwycięskiego projektu będzie jednocześnie jego wykonawcą – i to bez żadnej procedury konkurencyjnej. To rodzi co najmniej kilka fundamentalnych pytań:
Po pierwsze: czy wybór projektu w głosowaniu mieszkańców automatycznie oznacza, iż ten sam podmiot powinien otrzymać zlecenie na realizację? Mieszkańcy głosowali na wizualizację, a nie na wykonawcę. To miasto odpowiada za to, by ta wizualizacja została zrealizowana w sposób przejrzysty i gospodarny. Domniemanie, iż autor projektu jest jedynym kompetentnym wykonawcą, jest nie tylko nieuzasadnione, ale też może naruszać przepisy o zamówieniach publicznych – choćby przy niskiej wartości, trzeba zachować transparentność.
Po drugie: skąd radny ma dostęp do informacji o tym, iż nie będzie żadnej procedury wyboru wykonawcy? To wiedza, która należy do urzędników, a nie do radnego. jeżeli ujawnia takie informacje przed oficjalnym komunikatem urzędu – może to wskazywać na nieformalne kanały informacji. jeżeli dodatkowo radny jest powiązany z autorem lub wykonawcą (np. znajomość, powiązania polityczne, towarzyskie), pojawia się ryzyko konfliktu interesów, które wymagałoby wyłączenia się radnego z promowania tego projektu.
Po trzecie: czy służby (np. wydział kontroli urzędu, regionalna izba obrachunkowa) nie powinny zainteresować się tym, czy nie doszło do obejścia przepisów o zamówieniach publicznych i czy nie mamy do czynienia z pozorowaniem procedur? choćby jeżeli wartość jest niewielka, obowiązują zasady konkurencyjności i transparentności. jeżeli ktoś z góry zakłada, iż wykonawcą będzie autor projektu – bez jakiegokolwiek rozeznania rynku, bez porównania ofert – to jest to co najmniej niegospodarność.
Radny a rzeczywistość – sztuczność czy kompetencje?
Wypowiedź radnego Dzionka, który zamiast merytorycznie odnieść się do zastrzeżeń dotyczących procedury, woli mówić o „hejcie i agresji” i sugerować, iż krytycy są spoza Gniezna, jest co najmniej nieprofesjonalna. Być może radny posługuje się pojęciem „sztucznej inteligencji” wyłącznie jako frazą, ale sam jego sposób argumentacji może być nazwany „sztucznym” – bo unika sedna sprawy.
Zamiast wyjaśnić, dlaczego nie będzie przetargu, radny atakuje krytyków. Zamiast odpowiedzieć na pytanie o zgodność z procedurami, mówi o imiennych ławeczkach dla hejterów. To nie jest konstruktywna debata – to eskalacja sporu.
Mural w centrum Gniezna wybrany przez mieszkańców – to dobrze. Że autor projektu ma go wykonać – to może być dobry pomysł, ale nie może być decyzją podjętą bez żadnych procedur. Brak przetargu, brak zapytania ofertowego, brak jakiejkolwiek konkurencyjności – to sytuacja, która woła o kontrolę. Radny Dzionek, zamiast zamykać usta krytykom, powinien domagać się od urzędu transparentności. I nie nazywać każdej merytorycznej uwagi hejtem. Bo hejt to wyzwiska i agresja. A pytanie o to, dlaczego publiczne pieniądze wydawane są bez przetargu – to nie hejt. To obywatelska kontrola. Mieszkańcy Gniezna mają prawo wiedzieć, kto i na jakich zasadach będzie malował mural. I mają prawo oczekiwać, iż radni będą ich reprezentować, a nie bronić niejasnych procedur. Bo sztuczna inteligencja nie ma z tym nic wspólnego. Za to przejrzystość – ma wszystko.

16 godzin temu











