Reprezentantka Polski, Anna Twardosz, dokonała historycznego wyczynu, dominując rywalizację Letniego Grand Prix w rumuńskim Rasnovie i wygrywając dwa konkursy z rzędu. W specjalnej rozmowie z Polskim Związkiem Narciarskim nasza skoczkini, która swoje pierwsze sportowe kroki stawiała w klubie PKS Olimpijczyk Gilowice i kształciła się w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Szczyrku, podsumowała przełomowy weekend i zdradziła swoje plany na nadchodzącą zimę.
Do tej pory żadna z polskich skoczkiń nie potrafiła wygrać konkursu Letniego Grand Prix. Co ciekawe, to również Anna Twardosz jako pierwsza przełamała wcześniejszą barierę, gdy przed rokiem na tym samym rumuńskim obiekcie dwukrotnie wywalczyła trzecią lokatę. Teraz jednak 25-latka całkowicie zdominowała rywalizację. W historii całego polskiego narciarstwa wyczyn seryjnego wygrywania dzień po dniu w zawodach LGP udawał się dotąd jedynie wybitnym reprezentantom męskiej kadry: Adamowi Małyszowi, Kamilowi Stochowi, Maciejowi Kotowi, Dawidowi Kubackiemu oraz Pawłowi Wąskowi. Teraz do tego elitarnego grona dołączyła skoczkini reprezentująca podbeskidzkie korzenie.
Efektowny triumf na rumuńskim obiekcie
W sobotnich zmaganiach reprezentantka AZS AWF Katowice wręcz znokautowała swoje konkurentki. Drugą w klasyfikacji Japonkę Ringo Miyajimę wyprzedziła o niesamowite 19,1 punktu. Przepaść dzieląca Polkę od trzeciej Chinki Bing Dong była jeszcze większa i wyniosła aż 22,9 punktu.
Niedzielny konkurs przyniósł kolejny pokaz siły Twardosz, choć organizatorzy próbowali nieco ostudzić jej zapał. Przed finałową próbą Polki sędziowie zdecydowali się obniżyć platformę startową aż o trzy pozycje w stosunku do reszty stawki. Mimo gorszych warunków najazdowych zawodniczka utrzymała nerwy na wodzy i wygrała z przewagą 10 punktów nad drugą Chinką Ping Zeng. Trzecia na podium Słowenka Ema Klimec straciła do triumfatorki 12,2 punktu. Choć dla części międzynarodowych ekspertów tak potężna dominacja mogła być zaskoczeniem, sama zawodniczka oraz sztab szkoleniowy wiedzieli, iż wysoka forma wisiała w powietrzu.
– To dla mnie ogromne przeżycie i lekki szok, ponieważ nigdy wcześniej nie wygrałam zawodów o takim prestiżu. Z drugiej strony, nie mogę powiedzieć, iż to sukces znikąd. Moje próby treningowe w ostatnich tygodniach były na naprawdę wysokim poziomie i dawały mi sygnał, iż cały czas idę do przodu. Z niecierpliwością czekałam na te zawody, by w końcu zweryfikować swoją dyspozycję na tle międzynarodowej stawki – komentowała w rozmowie z PZN uradowana Anna Twardosz.
Choć w kuluarach pojawiały się głosy, iż na liście startowej w Rasnovie zabrakło kilku wielkich nazwisk, w żaden sposób nie umniejsza to sukcesu Polki. W sporcie nie ma się wpływu na decyzje personalne konkurentek, a styl, w jakim triumfowała Twardosz, budzi ogromny szacunek.
– Nie będę ukrywać, iż te zwycięstwa mocno podbiły moją pewność siebie, choć i przed weekendem mi jej nie brakowało. Zobaczymy, jak potoczą się kolejne tygodnie. Przed nami ponad miesiąc bez startów, który poświęcimy na spokojną pracę treningową. Podobny rozbrat ze skocznią ostatnio bardzo mi pomógł. Zdołałam się wtedy zregenerować, a przede wszystkim oczyścić głowę z niepotrzebnych emocji i presji. Jak widać, to przyniosło świetne rezultaty – podkreśla skoczkini.
Historyczne podium “generalki” w zasięgu ręki
Przed nami już tylko finałowy akord letniego sezonu w niemieckim Klingenthal. Na ten moment Twardosz plasuje się na rewelacyjnej, trzeciej pozycji w klasyfikacji generalnej cyklu Letniego Grand Prix i ma realne szanse na kolejny historyczny wynik dla Polski. Do liderującej Emy Klimec traci 71 punktów, natomiast do drugiej w zestawieniu Japonki Yuki Ito zaledwie 4 oczka. Przy odrobinie szczęścia i kolejnych genialnych skokach Polka mogłaby choćby sięgnąć po końcowy triumf.
– Matematycznie mam szanse na końcowe zwycięstwo w całym cyklu i na pewno mocno o to powalczę. Staram się jednak odcinać od takich kalkulacji i po prostu skupiam się na realizacji swoich zadań na skoczni. Kolejnym przystankiem jest Klingenthal. Choć tamtejszy obiekt nigdy nie należał do moich ulubionych, to teraz jadę tam jako zupełnie inna, pewniejsza siebie zawodniczka – zapowiada Twardosz.
Zimą forma ma być jeszcze wyższa
Eksperci i kibice zauważają, iż technika lotu 25-latki uległa w tym roku diametralnej poprawie. Progres w porównaniu do ubiegłej zimy jest widoczny gołym okiem, co potwierdza sama zainteresowana.
– Od pierwszych letnich prób na igielicie czułam, iż te skoki są znacznie lepsze niż w trakcie sezonu zimowego. Pojawiają się już idealne próby, w których faza lotu wygląda tak, jak powinna. Cały czas pracujemy nad tym elementem, bo wciąż mam tendencję do zbyt wąskiego prowadzenia nart w powietrzu. Mogę jednak śmiało zadeklarować, iż do nadchodzącego sezonu zimowego będę przygotowana znacznie lepiej. Prawdziwym testem będą oczywiście pierwsze konkursy na śniegu. Muszę też ustabilizować drugie serie konkursowe, bo choć na treningach powtarzalność jest już świetna, to w zawodach wciąż zdasrząją się drobne błędy. Jestem jednak spokojna, iż to również zacznie funkcjonować – analizuje reprezentantka Polski.
Co niezwykle istotne, rumuńskie zawody pokazały, iż Twardosz dojrzała pod względem mentalnym. Rok temu w Rasnovie prowadziła po pierwszej serii, ale nie wytrzymała presji i spadła w klasyfikacji. W tym roku nie dała rywalkom choćby złudzeń
.– Tym razem udźwignęłam rolę liderki do samego końca i to mnie niezwykle cieszy. Doświadczenie, które zebrałam na tej skoczni rok temu, okazało się bezcenne – podsumowała nowa “królowa Rasnova”.
Kim jest Anna Twardosz?
Nowa bohaterka polskich skoków narciarskich przyszła na świat w 2001 roku w Suchej Beskidzkiej, a na co dzień mieszka w Skawinkach, w gminie Lanckorona. Pierwsze sportowe szlify zbierała pod okiem trenerów z klubu PKS Olimpijczyk Gilowice, by następnie kontynuować edukację i specjalistyczne szkolenie w renomowanej Szkole Mistrzostwa Sportowego w Szczyrku. w tej chwili 25-letnia sportsmenka reprezentuje barwy klubu KS AZS AWF Katowice. Do jej największych dotychczasowych sukcesów, oprócz dubletu w Letnim Grand Prix w Rasnovie, należy zdobycie wielokrotnych tytułów mistrzyni Polski zarówno na igielicie, jak i na śniegu. Twardosz ma już na swoim koncie występ podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich Mediolan-Cortina 2026, gdzie wywalczyła 10. miejsce w konkursie indywidualnym. Jest również srebrną medalistką Uniwersjady z 2023 roku w rywalizacji drużynowej. Imponująco wygląda jej rekord życiowy, który wynosi 172,5 metra, ustanowiony w marcu 2026 roku na słynnym mamucim obiekcie Vikersundbakken w norweskim Vikersund.

1 godzina temu














