Pierwszej porażki w okresie doznali piłkarze KSZO 1929 Ostrowiec. W 10. kolejce Betclic 3. Ligi Hutnicy ulegli na własnym stadionie Hetmanowi Zamość 1:2 (0:0).
Prowadzenie dla gospodarzy uzyskał Maciej Górski w 63., wyrównał Dominik Skiba w 70., a zwycięskiego gola w ostatniej akcji meczu strzelił były zawodnik KSZO Damian Lepiarz.
Chełmianka, z którą ostrowczanie najprawdopododniej będą walczyli o awans, wygrała w tej kolejce z Podlasiem Biała Podlaska 2:1 i ma już siedem punktów przewagi nad Pomarańczowo-Czarnymi.
Szczęśliwy po meczu był trener gości Łukasz Gieresz.
– Zrealizowaliśmy przede wszystkim swój cel, będąc cierpliwym i popełniając tylko jeden błąd, przy którym straciliśmy bramkę. Od dłuższego czasu mocno pracujemy nad naszym mentalem, żeby to nie był tylko pusty slogan ten zamojski charakter, ale żeby ten zespół utożsamiał się z kibicami, którzy są z nami zawsze, za co im bardzo dziękuję, bo czuć było dzisiaj to wsparcie. o ile chodzi o przebieg meczu, uważam, iż pierwsza połowa zdecydowanie po stronie gospodarzy, KSZO miał przewagę, ale nieźle broniliśmy pola karnego. Początek drugiej części, to też przewaga miejscowych udokumentowana bramką. Osiągnęli oni swój cel i kwestią czasu były kolejne bramki, jednak stały fragment dał nam bramkę i tlen, a drugiego gola zdobyliśmy w ostatniej akcji meczu. Damian Lepiarz odpowiedział, iż być może dla niego miejsce było w Ostrowcu, mówię to oczywiście humorystycznie, ale z perspektywy zawodnika z pewnością bardzo mu zależało, żeby dobrze się pokazać i w ten sposób został naszym bohaterem – podkreślił.
Łukasz Tarkowski, trener KSZO 1929 Ostrowiec, stwierdził, iż piłka nożna może być bardzo brutalna.
– Oceniając cały mecz jako całokształt, ten remis by już nas bardzo bolał, bo wyszliśmy na prowadzenie i wydawało się, iż kolejne bramki będą kwestią czasu. Wchodziliśmy bardzo swobodnie do pola karnego, znowu tworząc niezłe sytuacje. Piłka jednak nie chciała wpaść do bramki i Hetman nas za to pokarał. Przy wyniku 1:1 chcieliśmy pójść vabank i rzuciliśmy się do ataku. Goście to wykorzystali, skontrowali nas i strzelili zwycięskiego gola. Ta porażka nas bardzo boli, tym bardziej, iż jest to jest przegrana u siebie i dlatego tak mocno to przeżywamy – zaznaczył.
Paweł Czajkowski, kapitan KSZO 1929, uważa, iż tego spotkania nie można było choćby zremisować, a co dopiero przegrać.
– Cały mecz mieliśmy pod kontrolą, wiedzieliśmy, iż w końcu strzelimy tę bramkę i tak się stało, ale nie możemy tracić goli w taki sposób. Zdawaliśmy sobie sprawę, iż Hetman tak naprawdę może nam tylko zagrozić kontrą albo po samym fragmencie i tak się stało. Trzeba w każdym momencie utrzymywać koncentrację, nie wyłączać się choćby na chwilę, a takie mecze u siebie z takim rywalem, z całym szacunkiem, ale powinniśmy wygrywać spokojnie 2:0, 3:0 – mówił.
W następnej kolejce, w sobotę (3 października) KSZO 1929 zagra w Połańcu w derbach regionu z Czarnymi, wcześniej w środę (30 września) Hutnicy w IV rundzie Pucharu Polski na szczeblu okręgu zmierzą się z IV-ligową Klimontowianką Klimontów.



2 godzin temu












