
Półfinałowym spotkaniem w ramach rozgrywek STS Pucharu Polski żyje cała Bydgoszcz. O grze w Warszawie marzą jednak również piłkarze Górnika, którzy od początku sezonu zapowiadali, iż zdobycie tego trofeum leży w obszarze ich zainteresowań. Droga obu zespołów do tego etapu była diametralnie różna, ale przed pierwszym gwizdkiem nie ma to kompletnie znaczenia. Na stadionie im. Zdzisława Krzyszkowiaka zwycięstwo trzeba będzie wyszarpać.
Gdyby tylko ktoś kierował się tym, w jakiej klasie rozgrywkowej występują oba zespoły, to nie miałby problemów ze wskazaniem wyraźnego faworyta tego meczu. Wszak Zawisza to dziś "tylko" lider III ligi grupy II, a Górnik to czołowy klub PKO BP Ekstraklasy. Natomiast piłka nożna, a w szczególności rozgrywki pucharowe, kiedy o tym, kto przechodzi dalej decyduje jeden mecz, niejednokrotnie pokazują, iż niespodzianki są możliwe i zespoły niżej notowane potrafią sprawić sensację. Zaledwie dwa lata temu piękną historię przeżyli piłkarze III-ligowej Unii Skierniewice, którzy najpierw po rzutach karnych pokonali Motor Lublin, a następnie GKS Katowice i zatrzymali się dopiero na Ruchu Chorzów. Sporo strachu najedli się także piłkarze Lecha Poznań, którzy w 2015 roku kiedy rywalizacja w półfinale rozgrywek odbywała się na zasadzie dwumeczu w pierwszym meczu w Stargardzie z II-ligowymi Błękitnymi przegrali 3:1, a w rewanżu przegrywali 0:1 i ostatecznie dopiero po dogrywce zdołali przechylić szalę na swoją stronę.
Wyczyn Lechii
Prawdziwą perełką w historii Pucharu Polski jest występ Lechii Gdańsk w okresie 1982/83, kiedy to ówczesny III-ligowiec dokonał niemożliwego i sięgnął po trofeum po drodze eliminując: ówczesnego mistrza Polski - Widzew Łódź, Śląsk Wrocław, Zagłębie Sosnowiec, Ruch Chorzów, by w finale ograć Piast Gliwice. Gdańszczanie sezon później zagrali w europejskich pucharach, rywalizując m.in. z Juventusem Turyn, w którym występował wówczas Zbigniew Boniek. Na boiska na Starym Kontynencie mieli okazję również wybiec piłkarze Czarnych Żagań. III-ligowy klub w 1965 roku miał po drodze do finału sporo szczęścia. Po zwycięstwie nad Polonią Bytom w 1/16 finału wojskowy klub zmierzył się z Wisłą Kraków, z którą w regulaminowym czasie zremisował 1:1 i o awansie do kolejnej rundy zdecydowało... losowanie! W półfinale przyszło im się zmierzyć z ŁKS-em Łódź i na murawie ponownie padł rezultat 1:1 i raz jeszcze lepiej zadecydował kapitan miejscowej drużyny, wyciągając szczęśliwą kartkę, która dała upragniony finał. W nim Czarni zmierzyli się z Górnikiem Zabrze i przegrali aż 0:4, ale z racji tego, iż piłkarze z Górnego Śląska zdobyli tytuł mistrzowski, to piłkarze z województwa lubuskiego reprezentowali nasz kraj w Pucharze Zdobywców Pucharów. Co ciekawe, dla Górnika to był pierwszy z sześciu do dziś wygranych Pucharów Polski.
Droga do upadku
Rywal Górnika, czyli Zawisza, w krajowym pucharze triumfował tylko raz, ale miało to miejsce stosunkowo niedawno, bo w 2014 roku. Po drodze eliminował: Pogoń Szczecin, GKS Katowice i w półfinałowej rywalizacji właśnie ... "Trójkolorowych". Dwumecz z zespołem z Górnego Śląska zakończył się dwoma wygranymi drużyny Ryszarda Tarasiewicza, którzy u siebie wygrali 2:1, a w Zabrzu rozbili gospodarzy aż 3:0. Jedynego gola dla Górnika w tej rywalizacji zdobył Tomasz Majtan. W finałowym starciu Bydgoszczanie po rzutach karnych pokonali Zagłebie Lubin, a kilka miesięcy później zdołali także zdobyć Superpuchar Polski, ogrywając Legię Warszawa 3:2. Przygoda z eliminacjami Ligi Europy była krótka, bo zakończyła się na II rundzie, po tym jak Zawisza dwukrotnie przegrała z belgijskim Zulte Waregem, a na dodatek w tym samym sezonie zespół z województwa kujawsko-pomorskiego opuścił ekstraklasę. To nie był koniec serii złych informacji, bo przed sezonem 2016/17 środowiskiem wstrząsła informacja, iż klub nie otrzymał licencji na grę w I lidze z powodów długów. W tle toczył się konflikt pomiędzy właścicielem klubu, Radosławem Osuchem, a grupą kibiców. Po upadku ci drudzy zgłosili zespół do rozgrywek B klasy. Od 2021 roku Zawisza występuje na poziomie III ligi, a w czerwcu 2025 roku klub zyskał nowego właściciela, Marcina Szadkowskiego, który przejął 90% akcji spółki i zapowiedział stabilizację oraz rozwój. Efektem tego jest nie tylko pokonywanie kolejnych rund w Pucharze Polski, ale też bardzo dobra dyspozycja w rozgrywkach ligowych i spora szansa na awans do II ligi.
Solidna defensywa
Przerwę zimową Bydgoszczanie spędzili jeszcze na 3. miejscu w ligowej tabeli, a przed nimi plasowały się takie zespoły jak Wikęd Luzino i Polonia Środa Wielkopolska, ale bardzo dobry start do rundy rewanżowej i aż sześć zwycięstw w siedmiu spotkaniach spowodowały, iż zespół prowadzony przez Adriana Stawskiego wysforował się na czoło stawki. Zawisza nie zdołała wygrać tylko w Stargardzie z Kluczevią, gdzie padł wynik 0:0. Do tego "niebiesko-czarni" w ćwierćfinale STS Pucharu Polski ograli Chojniczankę Chojnice po rzutach karnych. W regulaminowym czasie gry padł rezultat 1:1. Zawisza w tym roku imponuje przede wszystkim solidną defensywą - w ośmiu dotychczas rozegranych spotkaniach ligowych i pucharowych straciła zaledwie dwie bramki. Ekipa z województwa kujawsko-pomorskiego szczególnie groźna jest po przerwie, co potwierdza fakt, iż aż osiem z dziesięciu goli w obecnej edycji pucharu tysiąca drużyn zdobyła w drugiej połowie. Największym zagrożeniem dla Zabrzan może być Filip Kozłowski, który w tym sezonie do siatki rywala trafiał już 12 razy, w tym trzykrotnie w STS Pucharze Polski. Po osiem goli w tym sezonie mają Michał Cywiński i Maciej Kona. Warto też zwrócić uwagę, jak piłkarze Zawiszy korzystają ze stałych fragmentów gry, bo boleśnie przekonali się o tym piłkarze Wisły Kraków, którzy w 1/8 finału STS Pucharu Polski przegrali w Bydgoszczy aż 4:1, tracąc wszystkie gole po akcjach ze stojącej piłki.
Zobacz jak Zawisza ograła Wisłę!
Warto w tym miejscu zauważyć, iż Zawisza wygrał 15 z 17 domowych meczów w tym sezonie w lidze i pucharze, zachowując w nich aż dziesięć czystych kont, co pokazuje, iż Górnik będzie musiał się sporo natrudzić, by sforsować zasieki przygotowane przez Adriana Stawskiego. Sytuację komplikuje fakt, iż w półfinale nie zagra Maksym Chłań, który będzie pauzował z powodu przekroczenia limitu żółtych kartek. Trener Michal Gasparik będzie musiał znaleźć zastępstwo za dynamicznego skrzydłowego, ale z pewnością ostatnie udane spotkania ligowe przyniosły mu kilka możliwych wariantów do zastosowania.
Jak zagra Górnik?
Jednym z prawdopodobnych wariantów jest ustawienie na prawej obronie Michala Sacka, a wówczas będący w wysokiej dyspozycji Paweł Olkowski zagra wyżej. Innym z możliwych wariantów jest pozostawienie na prawym skrzydle Ivana Ikiego Dimi, a wówczas na lewej flance możliwy jest występ Ondreja Zmrzlego. Znaki zapytania należy również postawić przy formacji linii pomocy, bo odpoczywający ostatnio Lukas Ambros z pewnością może wrócić do pierwszej jedenastki, ale będzie się to musiało odbyć kosztem Lukasa Sadilka lub Jarosława Kubickiego, którzy zanotowali fenomenalne występy przeciwko Cracovii. Bez względu na wybrane rozwiązanie piłkarze Górnika powinni w meczu z Zawiszą dominować na boisku i szukać rozwiązań pozwalających im sforsować solidne zasieki defensywne rywala.
Przewidywane składy:
Zawisza: Oczkowski - Wszołek, Golak, Staniak, Sławek - Cywiński, Kona, Szramowski - Strzyżewski, Kozłowski, Rak.
Górnik: Łubik - Sacek, Janicki, Josema, Janża - Hellebrand, Sadilek, Ambros - Olkowski, Liseth, Ikia Dimi.
Zawisza Bydgoszcz - Górnik Zabrze, 8 kwietnia, 18:00. Transmisja: TVP Sport, aplikacja TVP Sport.














