Radość Maksyma Chłania po bramce w meczu z Piastem Gliwice. Póki co, ostatniej w tym sezonie...Maksym Chłań w ostatnich tygodniach nie może cieszyć się piłkarskim fartem. Skrzydłowy Górnika Zabrze kilkukrotnie pieczętował słupki i poprzeczkę bramki rywala. Kiedy w starciu z Cracovią skierował piłkę do siatki - sędzia dopatrzył się ofsajdu zgrywającego w tej sytuacji futbolówkę Sondre Lisetha.
- Miałem dużo pecha w tych meczach - słupki, niezaliczone bramki, ale teraz padło. Jestem szczęśliwy, ale to jeszcze nie koniec. Czekają nas następne mecze i skupiamy się dalej. Puchar, liga, walczymy dalej. Dużo nie celebrujemy, bo musimy przygotować się do następnego meczu - mówił w rozmowie z serwisem Roosevelta81.pl po końcowym gwizdku sędziego Chłań.
Wtedy - na gorąco - wydawało się, iż strzeleckie fatum zostało zażegnane w meczu z Jagą, ale telewizyjne powtórki pokazały, iż uderzoną przez 23-latka futbolówkę po drodze do bramki trącił jeszcze Bartosz Mazurek i to obrońcy białostockiej drużyny gros mediów przypisała trafienie samobójcze.
Dla Chłania pojawiło się jednak światełko w tunelu. Co prawda w tym tygodniu wszystkie media i Ekstraklasa S.A. na swojej oficjalnej stronie jako strzelca bramki na 1:0 w meczu Jagiellonia Białystok - Górnik Zabrze wymieniają Mazurka, ale... w raporcie sędziowskim z tego spotkania, jaki do piłkarskiej centrali wysłał arbiter główny zawodów Tomasz Kwiatkowski przy strzelcu zaznaczona jest literka A, zatem w ocenie arbitra piłkę do siatki skierował gracz Górnika, a nie miało miejsce trafienie samobójcze.
Podobna debata toczyła się po zeszłotygodniowym meczu Trójkolorowych z Koroną Kielce, kiedy część mediów bramkę Rafała Janickiego przypisało na konto obrońcy rywala, Konrada Matuszewskiego. Wtedy jednak słuszność przypisania bramki na konto "Generała" podniosły tylko dwie redakcje. W wypadku trafienia Chłania sytuacja pozostało bardziej skomplikowała, bo samobójcze trafienie Mazurkowi przypisują wszystkie strony - z Ekstraklasa S.A. włącznie - a innego zdania jest sędzia Tomasz Kwiatkowski.
Tak czy inaczej na chwilę obecną we wszelkich statystykach premierowe trafienie meczu w Białymstoku zapisane jest jako bramka samobójcza gracza Jagiellonii. A skrzydłowy z Żytomierza, który na przełamanie strzeleckiej niemocy w barwach Górnika czeka od 31 stycznia i meczu z Piastem Gliwice... poczeka na finał STS Pucharu Polski na PGE Narodowym z Rakowem Częstochowa.
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl















