Kultura w 2026. „Pod znakiem strachu przed AI”

1 dzień temu

Rok 2026 dla polskiej kultury zapowiada się jako czas sporów o kierunek rozwoju i umiarkowanego optymizmu. Twórcy obawiają się rozwoju sztucznej inteligencji, która mogłaby ich zastąpić, choć lęki te wynikają raczej z braku głębszego rozeznania.

AI nie skomponuje przecież muzyki o prawdziwej oryginalności ani nie napisze wiersza na miarę „Kota w pustym mieszkaniu” Wisławy Szymborskiej ze słynnym zdaniem „Umrzeć – tego nie robi się kotu”. Trudno jednak przewidzieć przyszłość, bo niektóre zawody – jak lektorzy czy tłumacze – realnie tracą pracę już dziś.

Kultura w 2026 r. – mainstream idzie z alternatywą

Po sukcesach koncertów sanah i Quebonafide na Stadionie Narodowym, rok 2026 prawdopodobnie należeć będzie do Maty i Mroza, a mainstream jeszcze mocniej połączy się z alternatywą. Obiecująco wygląda też rynek seriali, któremu drogę otworzył „Heweliusz” Jana Holoubka – to właśnie seriale mogą stać się najmocniejszym polskim formatem eksportowym.

Pozostaje mieć nadzieję na profesjonalizację przyznawania dotacji KPO dla kultury. Dlatego, iż edycje z 2024 i 2025 r. były przeprowadzone źle. W Polsce wciąż brakuje świadomości, iż bez solidnego wsparcia kultury – a więc rozwoju i uwrażliwienia obywateli – choćby szybkie koleje, nowe chodniki czy wielkie porty nie wystarczą.

Obawiam się, iż tak duży wzrost wydatków na obronność wpłynie na słabsze finansowanie kultury. Choć wiemy już, iż przypisywana Winstonowi Churchillowi odmowa cięcia budżetu kultury podczas wojny (słynne: „Jeśli nie ma kultury, to o co walczymy?”) jest fikcją, to przez cały czas trafnie symbolizuje ona podejście rządzących do sztuki.

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

Idź do oryginalnego materiału